G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

poleca

42.Korp wygrywa I Bitwę Filmową

Autor: Lech Moliński, dodano: 07-03-2010, 00:49

 

Młode kino wrocławskie

4.marca obejrzeliśmy 7 filmów. Szczęśliwa liczba, można śmiało powiedzieć. 6 z nich rywalizowało w Bitwie, a na deser został zaprezentowany debiutancki obraz Michała Poddębniaka „Zielone i żółte”, dla którego był to jednocześnie pokaz premierowy. To opowieść o wiecznym przegranym, o chłopaku, który w wieku dwudziestu kilku lat wciąż żyje na rachunek rodziców. Kiedy zostaje odcięty od kurka z pieniędzmi, próbuje zmienić swoje życie. Reżyser zostawia nas z poczuciem, że jego bohater (gwoli ścisłości: antybohater) nie przeszedł przemiany, nie odrobił lekcji życia. Ważna w „Zielonym i żółtym” jest pewna hermetyczność. Wszyscy, którzy znają Poddębniaka mogą przeczytać jego, wypływający z inspiracji amerykańskim nurtem post-dogmatycznym mumblecore, film na innym poziomie. Wtajemniczeni wychwycą więcej nawiązań, czasem żartobliwych, czasem bardziej poważnych, do biografii twórcy oraz występujących na ekranie aktorów. Jednak – podkreślmy to wyraźnie – to wyłącznie zaleta obrazu. Widz pozbawiony narzędzi do dekodowania inside joke’ów nic nie traci na odbiorze.

Zacząłem od końca, bo to mój prywatny faworyt. Jednak ogółowi publiczności najbardziej do gustu przypadło „Lustro” Elise Holowicki. Warto nadmienić, że „Zielone i żółte” mogłoby nie powstać, gdyby nie praca Poddębniaka przy filmie Elise, w którym Michał był współautorem zdjęć (obok Michała Czerwonki) i jednym z dwójki montażystów (wespół z reżyserką). „Lustro” stanowi efekt współpracy polsko-amerykańskiej – Holowicki przyjechała do Wrocławia na wymianę i zapragnęła zrealizować tutaj film. Pomogła jej w tym 42. Korporacja Filmowa. Gotowy obraz stanowi próbę przeszczepienia w polskie warunki założeń wspomnianego mumblecore. W reprezentowanym m.in. przez: Andrew Bujalskiego, braci Duplass czy Aleksa Holdridge’a nurcie chodzi przede wszystkim o autentyzm. W filmowaniu w naturalnym oświetleniu, w improwizacji aktorów, odgrywających postaci mające wiele wspólnego z ich rzeczywistymi osobowościami, łatwo dostrzec inspiracje francuską Nową Falą, a także Dogmą, zainicjowaną m.in. przez Larsa von Triera. Na to nakłada się specyficzna tematyka – portrety zagubionych w świecie, miotających się ze swoimi uczuciami dwudziestokilkulatków.  Bohaterami filmu Holowicki są młodzi ludzie, studenci, zarówno przebywający we Wrocławiu na wymianie, jak i Polacy. Główną osią fabularną są uczucia damsko-męskie, ale na to nakładają się trudności z komunikacją, wynikające z operowania różnymi językami. „Lustro” stanowi bez wątpienia interesującą próbę, jednak trudno wyzbyć się wrażenia, że autentyzm na improwizowanym planie z łatwością przychodzi aktorom-amatorom spoza Polski. Nasi krajanie mają z tym problem. Może dlatego, że pojawiają się wśród nich absolwenci PWST, „skażeni” kreowaniem roli? Być może to kwestia mentalności? Może problemów w komunikacji na planie– Holowicki nie posługuje się sprawnie językiem polskim? Niemniej, polscy odtwórcy ról wypadają sztucznie i nieprzekonująco (nie wszyscy, nie w każdej scenie, ale takie pozostaje ogólne wrażenie). Dochodzi ponadto kwestia chaotyczności montażu i nieprzejrzystości filmu, który dobrze jest obejrzeć kilkukrotnie, by złapać pełniejszy przekaz. Podsumowując – realizacja „Lustra” była świetnym pomysłem, ale eksperyment udał się średnio. Zielone i żółte” zdaje się, przynajmniej piszącemu te słowa, trafionym, bo bliższym prawdzie, przeniesieniem koncepcji z amerykańskiego kina niskobudżetowego do polskiej rzeczywistości.

Dwie pozostałe propozycje 42.Korporacji Filmowej śmiało można określić mianem wprawek warsztatowych, co powiedział zresztą jeden z jurorów – Artur Pilarczyk, w odniesieniu do „Letniego thrillera”. W tej kombinacji animacji z filmem, będącej ekranizacją komiksu Marka Raczkowskiego, urzeka pomysł, sprawnie zbudowane jest napięcie, ale brakuje interesującej pointy. „Niemy wiersz”, przenosi widza w czasy, kiedy „pocałunek na ekranie mógł trwać tylko 3 sekundy”. Burleska w reżyserii Martyny Majewskiej wywołuje uśmiech na twarzy, ale kilkuminutowa etiuda pozostawia z uczuciem niedosytu. Podobne odczucia powodują filmy Pawła Jeleńskiego. Absolwent SKIBY zaprezentował trzy własne realizacje. Najstarsza i najkrótsza była „Namiętność” (2006), opowieść o niespełnialnym uczuciu dwójki manekinów. Obraz nie spełnił również oczekiwań – tytułowe uczucie pozostało niedostrzegalne dla widza. „Jest nas 6 milionów” to reportaż o problemie nieobecności niepełnosprawnych w przemyśle filmowym. Punkt wyjścia z jednej strony interesujący, a z drugiej, tu znów warto przywołać Pilarczyka, w głowie rodzi się pytanie, czy temat podjęty przez Jeleńskiego stanowi rzeczywisty problem? Reżyser dotarł do rektorów polskich szkół filmowych – Krystyny Doktorowicz z Katowic i Roberta Glińskiego z łódzkiej filmówki. Ich głos brzmi donośnie, choć zestawiony z dużą ilością chaotycznie wprowadzonych wypowiedzi przypadkowych osób, niknie w tłumie. Szkoda zamysłu. Może lepiej było podążyć za Moniką Majer, w filmie przedstawioną jako „niesłysząca aktorka”? Niczego się o niej nie dowiadujemy, a perspektywa jej postaci zdaje się być ciekawszym nośnikiem tematu, niż festiwal „gadających głów”. Nieporozumieniem okazał się obraz reklamowany przez Jeleńskiego jako „awangardowy dokument” – „Filmy bez tytułów”. U podstaw fenomenalny temat, istny samograj – fantazja polskich tłumaczy tytułów filmowych. Niestety, wiele do życzenia pozostawia forma, a ponadto po seansie pozostajemy bez żadnej odpowiedzi. Jedyne, co wynosimy, to pytania i przykłady bzdurnych posunięć translatorskich, doskonale znane z wielu wcześniejszych publikacji gazetowych na podobny temat.

Pierwsza Bitwa Filmowa przeszła do historii. Bez wątpienia należy uznać ją za kampanię zakończoną powodzeniem. Mnie nie pozostaje nic innego, jak zaprosić na drugą batalię, która rozegra się 18. marca w Łokietka 5. Swój udział już potwierdziła dwójka jurorów – operator filmowy i nienasycony kinoman Wojciech Todorow oraz Paweł Kosuń, kierownik produkcji w firmie „Centrala”, odpowiedzialny m.in. za produkcję „Nie będziesz wiedział” Ewy Stankiewicz. Wkrótce więcej informacji.

 

* fot. Wojciech Bzdyk; na zdjęciu: Przemek Dudziński (członek jury) gratuluje zwycięstwa 42.Korporacji Filmowej, reprezentowanej przez Michała Czerwonkę i Martynę Majewską.

** Filmy 42.Korp można znaleźć tutaj. Dorobek Pawła Jeleńskiego znajduje się z kolei pod tym adresem.

 

I Nagroda: 42.Korporacja Filmowa

Nagroda publiczności: "Lustro" Elise Holowicki

Jury: Artur Pilarczyk - reżyser i scenarzysta; Beata Marciniak - animator kultury; Przemek Dudziński - redaktor działu Film w portalu G-punkt.

 

« Poprzednia | Strona: 2 z 2

Tagi: Michał Poddębniak Łokietka 5 Bitwa Filmowa 42.Korporacja Filmowa Paweł Jeleński Michał Czerwonka Elise Holowicki Zielone i żółte Lustro Jest nas 6 milionów Martyna Majewska Lech Moliński film pokaz Artur Pilarczyk mumblecore Wojciech Todor



Skomentuj

uTgtCuxpgKtMhLWSUhk07-08-2011, 14:59

kZAMRj , [url=http://eveounwwmrik.com/]eveounwwmrik[/url], [link=http://dyrqwfnlnlgg.com/]dyrqwfnlnlgg[/link], http://pmxntliiwxop.com/


dOGZnERjxSEXQAFpyBa06-08-2011, 18:13

3YbJXF <a href="http://hohisisbhjfj.com/">hohisisbhjfj</a>


pJLyhxyEbIXOB05-08-2011, 14:04

pMFixM , [url=http://nmpvjwuskfpv.com/]nmpvjwuskfpv[/url], [link=http://oalkdezxzpbj.com/]oalkdezxzpbj[/link], http://aydwqgjfnnnz.com/


zeKrvJUoEGYDyucXWiw04-08-2011, 06:07

It's wnoedrufl to have you on our side, haha!


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator