Karel Čapek to jeden z najważniejszych czeskich pisarzy XX wieku. I choć polski czytelnik miał niejednokrotnie szansę poznać Čapka - literata, to obce mu było oblicze Čapka – dziennikarza. Na szczęście zmieniło się to za sprawą wydawnictwa W.A.B., które opublikowało ogromny zbiór čapkowskich felietonów podróżniczych.

W „Listach z podróży” można odnaleźć relacje z europejskich wojaży Čapka obejmujące pięć wypraw czeskiego pisarza: do Włoch, Anglii, Hiszpanii, Holandii i Skandynawii. I tak, jak różnią się odwiedzane przez niego kraje i narody, tak zmienia się charakter felietonów.
Listy z Włoch to przede wszystkim zachwyt nad architekturą i sztuką. Wbrew pozorom nie znajdziemy tu jednak tradycyjnych architektonicznych perełek znad Tybru. Čapek podróżuje bowiem podobnie jak opisywane przez niego rzymskie koty, własnymi ścieżkami.
Daję słowo honoru, że nie ominąłem żadnego sławnego zabytku, ani łuku, nie darowałem sobie żadnego muzeum ani term, ani mauzoleum; ale opowiadać wam będę o miejscach skromniejszych; taką już mam podróżniczą manię; gdy już miałem ochotę usiąść i na nic nie patrzeć, lepiej siedziało mi się koło Świętego Wawrzyńca, przy tym małym wodotrysku, niż w cieniu Koloseum, gdzie szalony guida tłumaczy nieprzemakalnym Angielkom, którędy płynęła woda i gdzie tu wypuszczano te historyczne lwy.
Ten fragment to także znakomity przykład familiarnego tonu, z jakim zwraca się do swoich czytelników. Niejednokrotnie ignorując wymogi języka literackiego, Čapek wplata w swoje opowieści liczne kolokwializmy, konstruując tym samym wrażenie bliskości jakie wytwarza się pomiędzy nim, a odbiorcą. Żywy ton listów i niezwykły entuzjazm ich autora w połączeniu z bezpośrednimi zwrotami do czytelników stwarzają ten rodzaj literackiej poufałości, o który współcześnie już bardzo trudno. Czytając listy Čapka ma się wrażenie, że pisze je specjalnie dla nas. Po pewnym czasie traktujemy ich autora jak dobrego znajomego, który po powrocie z podróży spotka się z nami przy piwku i opowie kolejne przygody.
Ten sam ton możemy odnaleźć w listach z Anglii i Hiszpanii, które są zdecydowanie najlepszą częścią całego zbioru. To w nich Čapek raz za razem wspina się na wyżyny charakterystycznego poczucia humoru, zarzucając czytelnika anegdotkami ilustrującymi mentalność Anglików i Hiszpanów. Czeski pisarz okazuje się być wspaniałym obserwatorem ludzkich charakterów, a jego błyskotliwe spostrzeżenia połączone z ciętym dowcipem stają się katalizatorem niekontrolowanych wybuchów śmiechu u czytelników.
Bez względu na to, czy Capek opisuje Anglików w klubie dla dżentelmenów, skaliste wyspy Norwegii, czy hiszpańską Corridę, dla lepszego oddanie specyfiki danego zjawiska, dołącza do niego obrazek. Dzięki temu cała książka skrzy się od uroczych ilustracji, które nadają Capkowskim krótkim opisom prawdziwie pocztówkowy klimat. W dobrym znaczeniu tego słowa.
Czeski pisarz podczas swoich podróży stara się wszystko przeżyć i we wszystkim uczestniczyć. Nieustannie konfrontuje książkowe opisy odwiedzanych miejsc, na które trafił w swoich literackich wędrówkach, z własnym, subiektywnym odbiorem danego kraju, miasta, czy wioski. Podobnie czyni z kulturowymi stereotypami, które od czasów jego podróży do dziś tak naprawdę niewiele się zmieniły. Choć z tej batalii stereotypy narodowościowe rzadko wychodzą zwycięskie, to autor prezentując czytelnikowi wiele niekiedy przezabawnych przykładów, zauważa, że nie narodziły się one z niczego.
Čapek swoje „Listy z podróży” zaczął słać w czasie niezwykłym, kiedy Europa powoli stawała na nogi po I wojnie światowej i kiedy nikt nie spodziewał się jeszcze, że kolejna wojna nadejdzie tak szybko. Pierwsze listy napisane w roku 1923 i ostatnie, pochodzące z roku 1936 dzieli trzynaście lat. W miarę lektury, uważny czytelnik zaobserwuje cień faszyzmu unoszący nad Europą, który wraz z mijającymi latami powoli zaczyna się rozszerzać. Stopniowo w listach pojawia się coraz więcej komentarzy dotyczących hitlerowskich Niemiec i Włoch Mussoliniego. Ten niepokój dręczący pisarza osiąga swoje apogeum, podczas wizyty w Holandii i Skandynawii. Wówczas Čapek co jakiś czas porzuca sielankowy ton listów, z niepokojem zwracając uwagę na fakt, że narody, jak słyszę, zbroją się gdzieś i strzelają do siebie. Po chwili jednak łudzi się, że może okaże się, ze to nieprawda, my przecież, my, ludzie z Rorviku i z całego powiatu Vikna, wiemy, że człowiek szanuje drugiego człowieka i cieszy się, że ma dobrego sąsiada. To doskonała ilustracja mentalności milionów ówczesnych Europejczyków, w tym także Polaków, którzy nie wierzyli w nadejście wojny, dopóki nie zapukała ona do ich własnych drzwi.
„Listy z podróży” to proza niezwykle indywidualna, łącząca w sobie gatunki dziennikarskie i literackie, pisana bardzo charakterystycznym stylem. Z tego powodu stanowiła też duże wyzwanie dla tłumacza. Tego zadania podjął się Piotr Godlewski, jeden z najwybitniejszych tłumaczy z języka czeskiego i słowackiego, który zmarł w 2010 roku, nie doczekawszy wydania książki. Warto zaznaczyć, że zbiór listów z podróży jest przykładem nie tylko niezwykłego, pisarskiego talentu ich autora, ale także ogromnych zdolności i wyczucia tłumacza, który w tak bezpretensjonalny sposób potrafił oddać specyfikę čapkowskiego języka.
Karel Čapek, Listy z podróży, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.
Tagi: Karel Čapek Listy z podróży wydawnictwo W.A.B. felietony recenzja Paulina Dreslerska