G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

poleca

"Nie mam potrzeby naprawiania świata"

Autor: Mariusz Rajkiewicz, dodano: 12-02-2010, 18:25

W kontrze do impotencji wprowadzasz termin priapizm (medycznie - schorzenie polegające na utrzymywaniu nieustannego wzwodu), tworząc przy okazji metaforę kapitalistycznej rzeczywistości, w której ścierają się ze sobą poczucie braku z nadmiarem, głód z konsumpcyjnym przesytem. Większość Twoich bohaterów literackich to dobrze sytuowana klasa średnia wydająca ciężko zarobiony grosz na potrzeby drugiej kategorii (knajpiana rozrywka i zbędne luksusy) nie pozbawiona jednak świadomości lewicowej. Nie podszczypujesz trochę wspomnianego już środowiska Krytyki Politycznej coraz częściej traktowanego przez prawicowych publicystów jako elitarną intelektualnie grupę dobrze sytuowanych rewolucjonistów?

Zdumiewające, jak pokręconymi drogami wędrują skojarzenia czytelników! Nigdy bym się nie ośmielił użyć takiej metafory do opisywania środowiska Krytyki Politycznej. Nawet mi to do głowy nie przyszło.

No dobrze, mniejsza o metaforę, zastanówmy się nad bohaterami, którzy stanowią taki misz - masz społeczeństwa ze smakiem konsumującego materialne dobra, a jednocześnie wrażliwego (przewrażliwionego?) społecznie i w jakiś tam sposób myślącego krytycznie. Zauważasz to? A może nie ma w tym nic dziwnego i to tylko moja fiksacja na temat pewnej mentalnej schizofrenii społecznej?

Szczerze mówiąc, nie widzę w tym sprzeczności. Czy człowiek o poglądach socjalistycznych musi być z definicji ubogi? A czy milioner może być zwolennikiem przerywania ciąży i związków partnerskich? Zapomnijmy o granicach nieprzekraczalnych, takich już nie ma! A schizofrenia społeczna? Cóż, dla mnie to raczej wielobarwność. A tego się nie leczy!

Przy okazji debiutu powieściowego ,,Pozytywni'' udało Ci się przewidzieć wyniki ostatnich wyborów prezydenckich. Wieczór wyborczy był nudny, przewidywalny czy szokujący? Kampania prezydencka powoli się rozkręca. Wiesz już kto będzie kolejnym prezydentem?

Wieczór wyborczy sprzed czterech lat był dla mnie cholernym rozczarowaniem. Wspólnie ze znajomymi przewidywaliśmy, że właśnie tak to się skończy, ale na wszelki wypadek mroziliśmy w lodówce butelkę szampana. Niestety nie przydał się. Niedługo znowu wybory, a ja po raz kolejny dowiem się, że czterdziestomilionowy naród nie jest wstanie wyłonić choćby jednego kandydata, na którego mógłbym zagłosować z czystym sumieniem i pełnym przekonaniem. Pewnie oddam swój glos na Xa, bo na sam widok Ygreka mam silny i niepowstrzymany odruch wymiotny, a X wywołuje jedynie mdłości. Czarno to widzę.

W ,,Cockringu’’ odsłaniasz kulisy działalności firm farmaceutycznych, a właściwie mechanizmy działania korporacji. Nie wiem czy jako autor to czujesz, ale wyszła Ci trochę powieść krytyczna. Zgodzisz się ze mną?

Firmy farmaceutyczne tracą, moim zdaniem, resztki przyzwoitości. Sprzedają leki jak „zwykły proszek”. Apteki pełne są specyfików o wątpliwym działaniu i horrendalnych cenach. Spójrzmy, co działo się ze szczepionkami na świńską grypę – pod naciskiem opinii publicznej wydano miliony dolarów na zakup szczepionek, których skuteczność i bezpieczeństwo nie zostało w żaden sposób udowodnione. To najlepszy dowód, jak potężne są korporacje wytwórców leków. Nie chciałbym jednak być autorem powieści krytycznych. Opowiadam pewną historię, a czytelnik wyciągnie wnioski.

Zaskakuje mnie Twoja deklaracja, tym bardziej, że Twoja twórczość jest często właśnie tak interpretowana. Jak w takim razie wygląda Twój ideał literatury?

Pewnie Cię rozczaruję, ale nie potrafię opisać swojego „ideału literatury”. Nie mam nawet ulubionego autora. Kiedyś uwielbiałem niedawno zmarłego Salingera, potem Irvinga, Vargasa Glosę. Pisarz i czytelnik muszą do siebie trafić, jak klucz do zamka. Kłopot w tym, że zarówno klucz jak i zamek podlegają wpływowi czasu – rdzewieją, zacinają się.

Piszesz, że ,,wszystkie książki są w jakimś stopniu o miłości’’. Osobiście zgadzam się z Tobą, że większość książek krąży wokół tematu miłości, ale moim zdaniem bardziej skupia się na jej braku, tęsknocie za uczuciem i narastającej frustracji związanej z jej brakiem. "Cockring’’ to jedna z nielicznych czytanych przeze mnie ostatnio lektur, której królową jest miłość. To dzięki niej Twoi bohaterowie zyskują drugie życie. Banalna prawda, a często wstydliwie przemilczana. To też wdzięczna odtrutka na media terroryzujące nas lansowaniem stylu życia ,,na singla’’, sprowadzającym się do redukcji sfery uczuć na rzecz realizacji coraz bardziej wydumanych i całkowicie zbędnych pseudopotrzeb konsumpcyjnych. Miłość jest passe?

Nie, z całą pewnością nie. Człowiek to w gruncie rzeczy istota stadna, choć niekoniecznie monogamiczna. Potrzebuje miłości, wsparcia, zaufania. Czuje się najlepiej, gdy ma dla kogo żyć. Styl „na singla” jest dla wielu osób wygodny, ale przecież nie wyklucza uczuć. Uwierz mi proszę, single też się kochają. Może nawet bardziej, niż zadeklarowane pary z dwójką dzieci, spełniające małżeński obowiązek między „Faktami”, a „Dobranocką”. Wierzę, że single potrafią kochać. Nie mam też osobistych pretensji do singli. Bardziej irytuje mnie to, co z pojęciem singla robi lansujący samodzielny tryb życia rynek. A robi niemało zamieszania. Eliminuje z życiowego doświadczenia jakże cenny proces budowania związku, wzajemnego dopasowywania się, ścierania się postaw i potrzeb, oferując w zamian konsumpcyjny raj. Raj pełen atrap, zastępników uczuć, stworzony w celu… pomnożenia zysku. Paradoksalnie wolny rynek tworzy terror uczuć, powoduje, że miłość (a w jej dalekiej konsekwencji rodzina) jest na cenzurowanym, jest wykluczona. Ale wracając od tej szalonej nadinterpretacji: ,,Cockring’’ w sposób może naiwny, ale wzruszający przywraca właściwe miejsce, należne w drabinie ludzkich potrzeb, uczuciom. I ta normalność w przesyconych nihilizmem czasach paradoksalnie staje się trochę herezją. Rynek nie jest tworem bezosobowym. To my, działając na rzecz rozmaitych korporacji lub na swój własny rachunek, kształtujemy przestrzeń relacji międzyludzkich, która plastycznie odpowiada na nasze działania zgodnie z trzecią zasadą Newtona. Każdy z nas ma w tym swój udział.

« Poprzednia | Strona: 2 z 3 | Następna »

Tagi: Maciek Miller Cockring Pozytywni wywiad



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/kiedy_rzeczywistosc_daje_po_pysku_mowie_dziekuje/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator