Religijny, rodzinny oraz kulturowy gorset grubymi nićmi szyty… W końcu, uwierająca garderoba zaczyna się pruć. Po nitce, dochodzimy do kłębka, autorstwa Mehdi’ego Bena Atti. „Nić” prowadzi nas do współczesnej Tunezji - tym razem nie zatrzymamy się w pięciogwiazdkowym hotelu z pakietem „all-inclusive”. Na szczęście.

Po pobycie we Francji, Malik (zagadkowy Antonin Stahly-Vishwanadan) powraca do rodzinnego kraju - wprost w ramiona nadopiekuńczej matki Sary (Claudia Cardinale). Ze wspomnieniowych retrospekcji trzydziestoletniego architekta dowiadujemy się, że kilka miesięcy wcześniej, bohater stracił ojca. Postać nestora nieustannie unosi się nad tunezyjską posiadłością. „Walczyłem o prawdę całe życie” – jak mantra dźwięczą w głowie Malika słowa ojca. Od najmłodszych lat, mężczyzna próbuje odciąć się od poskramiającej nici - Malik musi dojść do ładu ze swoją seksualną tożsamością. Nasz bohater jest bowiem homoseksualistą. Rodziciel podejrzewał syna o „inną” orientację, natomiast matka doznaje szoku, kiedy nakrywa Malika z Bilalem (Salim Kechiouche), sługą majątku. Uczucie rodzące się między przystojniakami trąci oniryzmem - drobne gesty, grymasy twarzy, zająknięcia i ukryte spojrzenia. Wzajemna fascynacja obu mężczyzn szybko przeradza się w coś więcej… Bracia krwi, a przede wszystkim bracia nasienia. Matrona akceptuje nową rzeczywistość; w końcu przestaje się oszukiwać, staje się łagodniejsza, wreszcie szczęśliwa: „W życiu trzeba iść na całość” – zdradza Bilalowi. Kto by pomyślał!
Reżyser w sposób przystępny i bez zadęcia dotyka kwestii przełamywania stereotypów, mezaliansu i akceptacji syna homoseksualisty. Okazuje się, że do ujawnienia prawdy o sobie i wyplątania się z sideł nici trzeba dojrzeć. Fizyczne i metaforyczne wyzwolenie z osaczających więzów przybiera różne formy. Kołowrotek incydentów rozpędza się, kiedy nasz bohater pomaga przyjaciółce lesbijce (Ramla Ayari), przekazując jej swoje nasienie, i „dla dobra dziecka” wchodząc z nią w związek małżeński. To nie blef. Momentami bajkowy scenariusz przekonuje nas, podskórnie wyczuwa się autentyczność metamorfoz osobowości. W istocie, „Nić” stanowi niecodzienny amalgamat - kino zaangażowane społecznie, momentami tkliwy melodramat, a innym razem, brazylijska telenowela. Portret społeczeństwa, które pozornie stanowi raj dla zagranicznych turystów, nie napawa optymizmem. Z jednej strony, Arabowie akceptują przedstawicieli mniejszości, ale klasowo-kulturowe dysonanse wciąż się zdarzają. Występowanie przeciwko konwenansom i tradycji bywa ryzykowne. Malikowi udało oderwać się od krępującej nici. Może inni podążą jego śladem.
Nić (Le Fil), reż. Mehdi Ben Attia, dystr. Tongariro Releasing 2010.
Tagi: Mehdi Ben Attia Claudia Cardinale dramat Ewelina Burda