G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Boogie ART: Lady Gaga Jaga, Alicja i papka popkultury po czasie długim znikania

Autor: Frula Opperheim, dodano: 17-03-2010, 21:08

Zimowa depresja daje się we znaki co poniektórym, dlatego proponuję mieszankę dobrej ilustracji z miksem prosto z serwisów plotkarskich. W końcu wszystko jest dozwolone dzisiaj. Poza tym: zapraszam na bloga i na wystawę (już niebawem!).

Alexander McQueen zdążył popełnić samobójstwo, James Cameron wreszcie skończył „Avatara” i dostał nawet Oskara, Lady GaGa Jaga nagrała kolejną piosenkę z klipem, który jest po prostu fuckin’ awesome (!), Anja Rubik pojawiła się w kilku ciekawych sesjach (m.in.  Last Magazine, Vogue, Vogue Nippon, W).

Poza tym, w Polsce jak zwykle na portalach plotkarskich króluje Doda i Edzia, w świecie artystycznym to samo zblazowanie, chociaż muszę przyznać, że ostatnia wystawa monograficzna Zbigniewa Libery była wielkim sukcesem, a otwarcie we Wrocławiu nowej Galerii „U” wernisażem wystawy „Anarchia w Kosmosie” okazało się wydarzeniem przez duże skłoterskie WU. Tymczasem ja zaniedbałam FRULĘ i niczego nie zrobiłam oprócz zmiany awatara na fejsbuku, odkąd zaczęłam w lutym regularną pracę. Ktoś by mnie nazwał nudziarą, inny konformistką, ale to, co robię jest naprawdę fajne i może dlatego właśnie nie mam już zbyt wiele czasu na myślenie o niepotrzebnych rzeczach. Ale, jak wszyscy dobrze wiemy, to, co niepotrzebne, jest najbardziej pożądane. Dlatego właśnie, siedząc teraz w piwnicy bez okien (chyba całe moje życie zostało pomyślane jako bezokienne, wilgotne i ciemne), pochwalę się, że mój artykuł o świetnej młodej artystce, KAMIE SOKOLNICKIEJ, ukazał się w lutowym numerze szanownego miesięcznika Arteon, a poza tym przygotowuję kolejne wystawy. 26 marca zapraszam na wystawę „malatura czasem”, czyli malarstwo Izy Chamczyk w wydaniu makro.


Izabela Chamczyk "Designe"


Zanim jeszcze „Alicja w Krainie Czarów” Tima Burtona opanowała polskie kina, byłam opanowana przez szaleństwo przedstawieniowe Alciji. Znalazłam m.in. książkę, którą mama czytała mi do snu, a która zawsze wzbudzała we mnie jakiś niewytłumaczalny niepokój. Wszystko przez ilustracje autorstwa słowackiego rysownika i grafika, Dusan Kallay. Oniryczny, trochę perwersyjny charakter jego prac, przesycony baśniowością, która cechowała bajki Braci Grimm jeszcze sprzed czasów Walta Disneya, jest fascynującym dowodem na to, że dzieciństwo wcale nie musi być słodkie i cukierkowe, że jest czasem dziwacznym, w którym wyobraźnia zastępuje często realność. Zresztą, Willy Wonka z książki Roalda Dahla, również jest postacią z pogranicza jawy i snu. Tim Burton zaadaptował tę powieść, przebijając pod względem estetyki wcześniejszą wersję Mela Stuarta, stąd może duże oczekiwania co do najnowszej Alicji w wersji 3D. Chociaż tak wyczekiwałam tego filmu, w ostatniej chwili się rozmyśliłam i nie poszłam. Głównie dlatego, że zdążyłam usłyszeć kilka niesprzyjających opinii i przypomniała mi się cudowna wersja z 1951 r., Disneyowska, bo Disneyowska, ale z takimi ładnymi polskimi piosenkami i polskim staromodnym „ł” w dubbingu, z fioletowym Kotem z Cheshire i słodkim głosikiem Alicji (w tej roli wystąpiła Barbara Rylska).

Ostatnio przeczytałam w nowo zakupionej pozycji książkowej z różową okładką, "Znikanie. Instrukcja obsługi" (wydawnictwo Fundacji Bęc Zmiana): Kot z Cheshire był niewątpliwie nietypowym osobnikiem, tym bardziej, że miał w zwyczaju znikać (...) Na zębach kończyło się znikanie i od nich zaczynało się pojawianie. Wyszczerzone zęby to atrybut Kota z Cheshire, jego znak rozpoznawczy, równie ważny jak tendencja do znikania. Szczerzące się zęby to coś między uśmiechem a grymasem, znak szyderstwa, a zarazem pełnej sympatii pobłażliwości względem obserwowanego obiektu. Ale gdzie znajdował się Kot po zniknięciu? Czy pojawiał się po prostu w innym miejscu, na przykład w pustym pokoju, czy też był zawieszony w jakiejś niewidzialnej przestrzeni? I wreszcie, dlaczego znikał a nie odchodził? Na to ostatnie pytanie odpowiedzieć najłatwiej - kot, który znika, jest kotem tajemniczym, tajemnym, kotem do potęgi, kotem nieprzynależącym. Kotem kotów (s. 68-69). Ten jakże rumieniący się od barokowej pychoty tekst obfituje w inne smaczki, pod hasłem "KOT" przeczytamy jeszcze o Behemocie z "Mistrza i Małgorzaty" oraz innych kotach z wierzeń ludowych i podań. Tekst jest autorstwa Pauliny Sieniuć, a ja polecam całą książkę

A oto i ilustracje Dusan Kalay, do "Alicji...":





Znalazłam również prace o zupełnie innym charakterze, nieco minimalistyczne, trochę pastelowo-pistacjowe, jednak nie mniej warte wspomnienia. Chodzi o rysunki Belgijki,  Anne Herbauts, cechujące się oszczędną kreską i schematycznym potraktowaniem postaci, które jednak nie tracą nic ze swojego indywidualizmu. 



Śliczne! Żałuję, że będąc dzieckiem nie miałam dostępu do tak wielkiej ilości tego typu ładnych ilustracji. Pozostaje tylko wielki come back do dzieciństwa i zanurzenie się w świecie kolorowych, szalonych form. Tylko w takich rysunkach widać, że to abstrakcja, a nie domniemany „realizm” jest żywiołem ludzkiej ręki i oka. Ostatnio widziałam takie ładne książki w FALANSTERZE, warto tam czasami zasiąść i przy koktajlu "kiwi + banan" nakarmić swoje zmysły.
I na koniec jeszcze cytat z Murakamiego znaleziony gdzieś w wirtualnych śmieciach osobistych: 
- To zrozumiałe, Są różni ludzie i są... różne koty,
 - Ma pan rację. Nakata też tak uważa. Są na świecie różni ludzie i różne Koty.
(Haruki Murakami "Kafka nad morzem").
{Tekst z bloga frulaopperheim.blog.pl, wideo znajdziecie w oryginalnej notce}

Tagi: boogie art frula sztuka alicja w krainie czarów tim burton karen dusan ilustracja



Skomentuj

fru_18-03-2010, 21:19

przepraszam, już poprawiłam. wszystko dlatego, że w takiej kolejności było podane na książce, więc to chyba od początku błąd drukarski albo coś... normalnie w książkach podaje się najpierw imię, a potem nazwisko. a Kallay brzmi...hm... damsko. proszę wybaczyć ów feministyczny dyskurs prowadzący do czynienia ze wszystkich kobiety. artysta widocznie miał niespotykaną kobiecą" wrażliwość. niestety mało znalazłam o nim w sieci...


mol718-03-2010, 16:29

"Wszystko przez ilustracje autorstwa słowackiej rysowniczki i graficzki, Kallay Dusan" - ładnie to tak zrobić z mężczyzny kobietę i zamienić miejscami imię z nazwiskiem? Dušan Kállay to słowacki grafik, malarz, nie jest i nigdy nie był kobietą! ;-)


Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator