Po wstrząsającej i słusznie wyróżnionej nagrodą im. Ryszarda Kapuścińskiego „Strategii antylop” przyszedł czas na „Nagość życia” – pozycję równie jeśli nie bardziej przejmującą. Książka otwiera cykl Jeana Hatzfelda poświęcony ludobójstwu w Rwandzie

Cała historia rozpoczęła się wiosną 1994 roku. Choć już wcześniej dochodziło do napięć pomiędzy plemionami Tutsi i Hutu, Rwandyjczycy czują, że coś się niedługo wydarzy. Impulsem do ludobójstwa Tutsich staje się katastrofa samolotu. Na jego pokładzie znajdował się rwandyjski prezydent wywodzący się z plemienia Hutu. Następnie w ciągu kilku dni rozpoczyna się zimne, metodyczne i planowe mordowanie. Doskonale przygotowane i przebiegające zgodnie z harmonogramem. Przeprowadzone przy pomocy maczet, dzid i pałek.
Kres morderstw nastąpił dzięki ofensywie rebeliantów Tutsi z terenu sąsiedniej Ugandy. Partyzantom po trzech miesiącach udało się zająć stolicę kraju. Równocześnie nastąpił exodus Hutu na teren Konga. Dobrze udokumentowany przez dziennikarzy, którzy załapali się na końcówkę masakry. Wcześniej woleli obserwować upadek apartheidu i przejęcie władzy w RPA przez Nelsona Mandelę. W czasie trwania masakry Tutsich tylko nieliczni fotoreporterzy kręcili się po większych miastach. Skutkiem tego brakuje relacji z przebiegu zbrodni i świadectw ocalonych. Często dlatego, że ocaleni dobrowolnie wybrali milczenie. To im swą książkę poświęcił Jean Hatzfeld – francuski reporter i korespondent wojenny.
„Nagość życia” to zapis relacji kilkunastu ocalonych. Najszybszych, najsprytniejszych, albo takich, którzy po prostu mieli szczęście. Ich opisy zdawane na zimno są do siebie przerażająco podobne. Przebiegają według jednego schematu narzuconego przez oprawców. Z drugiej strony, są to indywidualne, lapidarne historie naznaczone cierpieniem, przebaczeniem lub jego brakiem. Dotyczą relacji pomiędzy dawnymi sąsiadami, często żyjącymi w mieszanych etnicznie rodzinach. Opisują dni spędzone w błocie, pod liśćmi, wśród węży i insektów. Są to także opowieści przeciętnych ludzi. Hatzfeld celowo pominął w książce osobistości świata polityki z dużych miast. Nie zamieścił także relacji drugiej strony konfliktu, przez co „Nagość życia” nabiera jednostronnie oskarżycielskiego charakteru.
Jak w przypadku większości reportaży dotyczących ludobójstwa w Rwandzie, także ta książka próbuje wyjaśnić jego powody. Wytłumaczyć naturę zła, której nie da się uzasadnić. Po każdym ludobójstwie historycy dowodzą, że było ostatnim, a w księgach kondolencyjnych pojawiają się znane wpisy „Nigdy więcej”. Także w przypadku Rwandy opisanej przez Hatzfelda pewne elementy wydają się nam znane. Powtarza się opinia według której dla czystek etnicznych, szerokość geograficzna nie ma znaczenia. Ponadto autor, rozmawiając z ocalonymi Tutsi, natrafił na podobny problem jaki spotkał na przykład Hannę Krall piszącą o łódzkim getcie. W „Zdążyć przed Panem Bogiem” Marek Edelman zarzucał reporterce, że nie jest ona w stanie zrozumieć holocaustu. Pojąć go mogą tylko ci, którzy poznali go na własnej skórze. Podobnie rozmówcy Hatzfelda tłumaczą rwandyjskie ludobójstwo słowami: Nie sądzę, by mógł Pan to zrozumieć.
Przyzwyczailiśmy się, że afrykańscy przywódcy rozwiązują swoje problemy w brutalny sposób. Przypadek Rwandy okazał się skrajny i wykraczający poza „afrykańskie standardy”. Hatzfeld i jego rozmówcy dowodzą, że ludobójstwo nie jest kwestią biedy albo braku wykształcenia. Z oczywistych powodów porównują zagładę Tutsi do holokaustu w Europie, choć równie dobrze mogą się odwoływać do historii Ormian, Turków, Polaków, Ukraińców, jak i innych nacji skaczących sobie do gardła przy byle okazji.
„Nagość życia” nie jest książką łatwą. To znakomity reportaż, którego paradoksalnie nie czyta się lekko. Hatzfeld napisał bowiem książkę o zimnej i metodycznej masakrze w sposób równie metodyczny i oszczędny.
Jean Hatzfeld, Nagość życia, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011.
Tagi: Jean Hatzfeld Nagość życia wydawnictwo Czarne reportaż recenzja Grzegorz Kurka
LLWGLDKO08-12-2011, 17:20
N6KdEu , [url=http://epvcazjiiaqi.com/]epvcazjiiaqi[/url], [link=http://fzkgleojtjxk.com/]fzkgleojtjxk[/link], http://gpitispvdksz.com/
hUUDHQIhkLVSUmALfQl03-12-2011, 10:16
tSE39o <a href="http://zyrpehsacfsk.com/">zyrpehsacfsk</a>
fBNwcMrsGRC01-12-2011, 13:30
lRpLXS <a href="http://uvheepnqqqbb.com/">uvheepnqqqbb</a>
dFFNkskwNSwzlkP01-12-2011, 04:25
I love reiadng these articles because they're short but informative.
czytelniczka08-11-2011, 18:58
Niejeden makrosocjolog nie zgodziłby się z Tobą poprzedniczko/ku
kunta kinte20-10-2011, 14:37
panie autorze popelnia Pan dosc powszechny blad, ktory zreszta zarowno Hatzfeld, jaki Tochman krytykuja w swoich ksiazkach i wskazuja, ze to wlasnie owa "plemienna" taksonomia przyczynila sie do ludobojstwa. Tutsi i Hutu to nie plemiona, raczej jak chcial Kapuscinski "kasty".