Nie łatwo tam dotrzeć, bo CRK to przestrzeń ukryta między kamienicami i obskurnymi podwórkami. W najgłębszej oficynie, w nieco odrzuconej i zaniedbanej dzielnicy Wrocławia. A jednak warto.

Centrum Reanimacji Kultury działa już od dobrych dziesięciu lat, parając się niezależną kulturą w najczystszej postaci. Wyrosło ze squatu, rozprzestrzeniając się na całą kamienicę i jej podwórze. To miejsce, które umożliwia swobodny przepływ myśli i realizację inicjatyw z bardzo różnych dziedzin sztuki. Bardziej niż celowa, subkulturowo związana estetyka, liczy się tutaj konkretna metoda i chęć współtworzenia czegoś ważnego i ciekawego. Codzienność CRK wypełniona jest więc oddolną, niekomercyjną pracą u podstaw, realizowaną w alternatywnym nurcie, obok miejskich dotacji i kapryśnej woli sponsorów.
Kolektyw z Jagiellończyka konsekwentnie pracuje na miano wszechstronnego domu kultury - projekcje filmów, wystawy, koncerty, wykłady, spektakle teatralne, oprócz tego z powodzeniem realizują międzynarodowy, społeczny projekt Jedzenie zamiast Bomb i recyklingową inicjatywę o wdzięcznej nazwie Dziad Giełda.
W ramach CRK funkcjonuje kilka osobnych przestrzeni. Koncertownia, pełniąca funkcję muzycznej imprezowni, ale nie tylko. Działacze z CRK podkreślają jej otwartość na inicjatywy zewnętrzne. Również tych ludzi, którzy stawiają pierwsze kroki. Galeria G23, czyli sfera sztuki i para-sztuki, w której prezentowane są performance, przeglądy filmów i live acty.
Cafe Utopia to alternatywna klubokawiarnia, stylistycznie ocierająca się o secesję. Wszystko w jej wnętrzu jest przemyślane. Podobnie jak nazwa, która ściśle związana jest z ideologią spinającą działania Centrum i sięga do pierwotnego znaczenia tego słowa. Cafe Utopia to tylko pomieszczenie, które mogłoby znajdować się gdzieś całkiem indziej i wyglądać inaczej. Nie miejsce jest ważne, a ludzie, którzy tworzą jego niepowtarzalną atmosferę.
CRK zdaje się być jednostką w pełni samodzielną i samowystarczalną. Świadczyć może o tym fakt, że posiada swój własny „Organ” wydawniczy, własną pracownię sitodruku i internetową radiostację „Sitka”. Z jednej strony zatem CRK jest dla każdego, ale i dla wybranych - tych, którzy niezależną kulturą naprawdę się interesują i wiedzą, jak do niej dotrzeć.
Rozmowa z Hubertem Kostkiewiczem:
Jak powstała idea CRK?
Grupa ludzi wywodząca się z wrocławskiego środowiska skłoterskiego wystąpiła do miasta z projektem niezależnego centrum społeczno-kulturalnego, i tak we wrześniu 2000 Stowarzyszeniu Na Rzecz Animacji Kultury Alternatywnej został przekazany budynek, w którym działamy do dziś. Sama idea CRK wyłoniła się gdzieś w 2003 roku, kiedy postanowiliśmy stworzyć oddolną platformę współpracy pomiędzy różnymi środowiskami nastawionymi niekomercyjnie i prospołecznie.
Czy jesteście animatorami kultury?
Oczywiście. Jednocześnie podkreślam, że nasze działania animatorskie bardziej nawiązują do punkowego etosu DIY (Zrób to sam) niż do etatystycznych NGO’sów, które realizowanymi na pół gwizdka projektami uzasadniają swoje istnienie. Oczywiście nie twierdzę, że wszystko można zrobić bez publicznych środków. Są sfery kultury i spraw socjalnych, gdzie są one niezbędne. Ale jednocześnie szanuję determinację i przekonanie do tego co się robi, a gardzę pospolitą ściemą i zachowawczością w tych sprawach.
Komu przyznałbyś tytuł najlepszego animatora Dolnego Śląska?
Zdecydowanie Sławek ZBioK Czajkowski i inni autorzy za projekt „Artyści Zewnętrzni”/ OUT OF STH zrealizowany we współpracy z BWA Awangarda. Niestety, realizowany tylko w 2008 roku, bez kolejnych edycji. Za podobne spojrzenie na kulturę i przestrzeń publiczną. Oczywiście mówię w swoim imieniu. To nie jest stanowisko kolektywu.
Jaki jest według Ciebie szczyt kultury?
Gdzie nie ma czegoś takiego jak ekskluzywność sztuki i w pełni realizuje się sytuacjonistyczna utopia.
Tagi: CRK Szczyt Kultury Nadodrze Centrum Ranimacji Kultury animator kultury nagroda nominacja
oo31-01-2010, 13:30
Cenny Retusz Krajobrazu :)
centrum rekreacji konserwatywnej26-01-2010, 17:41
o)();