Koncerty takie jak ten zmuszają do refleksji. Oglądając i słuchając Siebena zastanawiałem się: Skoro jeden muzyk potrafi sam zagrać tak skończone utwory i być przy tym tak widowiskowy, po co zakładać pięcioosobowy zespół?

To co wyczyniał Sieben przechodziło ludzkie pojęcie. Skrzypce zastępowały mu bębny, przeszkadzajki i chórek. Grał na nich gołymi rękami, smyczkiem i twarzą - z wąsami włącznie. Ta muzyczna ekwilibrystyka była zaledwie wstępem do każdego z utworów - zapętlając tak powstałe dźwięki, artysta stwarzał bazę do pokazów swojej wirtuozerii. Mimo, że w ich trakcie skrzypce stawały się na powrót skrzypcami, chwile te były nie mniej magiczne.
Grając solówki, Sieben zdawał się być całkowicie pogrążony w muzyce. Wywijał w jej rytm całym sobą. Zeskakiwał ze sceny i swą zamaszystością przepłaszał płożących się w okolicy fotografów. Zupełnie nie przeszkadzało mu to jednak w błyskawicznym robieniu smyczkiem. Wyglądało i brzmiało to zjawiskowo.
Wracając po takim popisie na scenę, muzyk przeobrażał się ze zdziczałego szamana w zwykłego, zabawnego gościa. Choć w oczach miał jeszcze odmuzyczne kurwiki, z pełnym spokojem dowcipkował i zapowiadał następne piosenki.
Sieben zaprezentował głównie utwory z najnowszego albumu (którego premiera zbiegła się z datą koncertu). Wyjątkami były brawurowo wykonane "Transmission" z repertuaru Joy Division oraz własne - "The Sun" i "The Blade". Mimo nieznajomości pozostałych piosenek, całego występu słuchało się świetnie.
Koncert poprzedzony był występem wrocławskiej grupy Job Karma. Przypadła mi do gustu jego pierwsza część. W jej ramach, muzycy wykonali kilka przyjemnych w odbiorze ambientowych kompozycji. Do produkcji dźwięków użyli między innymi szalenie interesującego wielkiego generatora buczeń z pokrętłem. W tle leciała zaś wizualizacja o halucynującym górniku.
Dużo mniej podobała mi się część druga, w której niemelodyjnemu industrialowi towarzyszyły obrzydliwe organiczno-mechanicystyczne animacje. Na szczęście w pewnym momencie do akcji wkroczył Sieben i żywiołową improwizacją do wtóru odwrócił uwagę od psychodelicznych obrazków.
Źródło ilustracji: http://www.arsbenevolamater.com
Tagi: relacja koncert ODA Firlej Sieben Job Karma Wojciech Podsiadły skrzypce industrial