G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Dodatek Telewizyjny: Siedem kręgów piekielnych

Autor: Iga Gręda, dodano: 16-09-2011, 08:28

Światu udało się uporać z trądem, dżumą, febrą, Świętą Inkwizycją, komunizmem, prawie z demokracją. Istnieje jednak zło, którego nie da się pokonać. I choć Polsat jest stacją telewizyjną, która niemal nie funkcjonuje, widmem na medialnym rynku, nadal zbiera krwawe żniwo. Potencjalnym widzem Polsatu może być albo Dawid, który rozprawił się z Goliatem i zdoła wytrzymać wszystko,  dłużnik Zygmunta Solorza odpracowujący w ten sposób swe winy, albo sobowtór Krzysztofa Ibisza, który chce być jak najbliżej swego mistrza. Kimkolwiek byłby śmiałek podejmujący destrukcyjną próbę dotarcia do telewizyjnego jądra ciemności, niech porzuci wszelką nadzieję.

Krąg pierwszy – dla mylących The Beatles z The Doors  i uważających się za reinkarnację Elvisa.

Nikt nie jest chyba w stanie doliczyć się, który to już program mający udowodnić, że Polacy to wielkie talenty muzyczne. Pomysł, który trudno realizować śpiewająco, telewizji jednak fałszowanie nie przeszkadza. Polsatowska propozycja wyróżnia się na tle swych konkurentów pod wieloma względami. Tylko tu można oślepnąć od patrzenia na stylizacje Łoza, które są syntezą istniejących i nieistniejących mód, trendów, subkultur, wyznań, doktryn i ideologii. Kolejnym gwarantem niepowtarzalności jest studio i oprawa graficzna, która nawet zmumifikowanego nieboszczyka przyprawiłaby o epilepsję. Tylko Polsat posiada mentorkę bardów, trubadurów i truwerów – Elżbietę Zapendowską, stanowiącą ozdobę nie tylko merytoryczną. Jeśli chodzi o muzykę (podobno tylko ona się tu liczy, tylko kogo to obchodzi), panuje stuprocentowa dowolność w wyborach i wykonaniach. Oczywiście poza coverami Maanamu (Kora nie pozwala), hitami Cher (Adam zbyt się wzrusza) i jakimiś setkami innych utworów. Zostaje w końcu „Tyle słońca w całym mieście”, ale chyba każdy lubi tę piosenkę. Program jak z nut, tylko nie oglądać. 

Must be the music. Tylko muzyka, niedziela 20:00.

Krąg drugi – dla tych, którzy kradli hotelowe ręczniki i nie dawali napiwków obsłudze.

Ekskluzywna odsłona Polsatu. Oznacza to oczywiście standard schroniska młodzieżowego, no może składzika na miotły w Hotelu de Crillon. Serial o dziedziczce hotelowej fortuny, a dokładniej jednego hotelu, który z powodzeniem można by wymienić na tuzin guzików i paczkę tic-taców. Właścicielka to wrażliwa i ciepła dziewczyna, jednak znajdą się i czarne charaktery. Lodowata jak rożek Algidy managerka czy portier – kleptoman. Sztuka hotelarska, która nie powinna znajdować swoich naśladowców .Prześcieradła sztywne jak tektura, wypolerowany kawior, bezbolesne budzenie, obsługa na każde mrugnięcie oka nie zachęcają do życia na walizkach. Bezdomność w świetle zakwaterowania w takim przybytku nabiera prestiżowego charakteru.  Serial to  odpowiedź polskiej izby hotelarskiej na pięciogwiazdkowy Hotel Babylon. Polsatowskiej noclegowni można dać jedną gwiazdkę - w nagrodę, że serial kiedyś w końcu zniknie z anteny. Nie warto rezerwować czasu na seans. Reklamacja gwarantowana.

Hotel  52, czwartek, 21:00.

Krąg trzeci – dla kupujących podróbki oscypków w supermarketach i turystów wywołujących lawiny.

Program płaski jak podeszwy szkolnych tenisówek. Jeśli synonimem szpilek są cuda od Christiana Louboutina, buty noszone w tym serialu mógł zrobić tylko Szewczyk Dratewka. Kobieta skazana na banicję prosto z agencji reklamowej trafia w sam środek owczego stada w Zakopanem. Od tego momentu musi zapomnieć o sushi, a pokochać  kwaśnicę i inne prostactwa bez atestów. Trzeba przyznać - ma pod górę. Z czasem troglodyta Janosik, niedźwiedzie chore na wściekliznę i Mc Donald`s na Krupówkach stają się przyjemniejsze niż bąbelki bankietowego szampana i światowy styl stolicy. Kobieta zdobywa szczyt realizacji i spokoju ducha, wpatrując się godzinami w ośnieżone turnie. Potem już nic się nie dzieje, czyli idealny zabieg fabularny w serialu. Powinni oglądać wszyscy – od Bałtyku po Tatry. Magda Schejbal w pełni zasłużenie została nową zakopiańską ikoną. W końcu nie każdy byłby w stanie wdrapać się na Giewont na wysokich obcasach. Jan Kiepura i Witkacy nie pewno by nie podołali. 

Szpilki na Giewoncie, czwartek, 22:00.

Krąg czwarty – dla skorumpowanych policjantów i zadzierających z drogówką.

Topos policjanta – idioty wiecznie żywy. Nie można się doliczyć, ilu jest tu idiotów, ponieważ nawet bohaterzy bez odznaki nie nadużywają rozumu. Do grona reżyserów dołączył Czarek Pazura, który jak nikt inny poznał policyjny fach, rezydując na 13 Posterunku. To, że o reżyserii nie ma zielonego pojęcia (nie pomógł nawet wieczorowy kurs na planie filmu Weekend) to już kwestia drugorzędna. Większy ubaw przynosi chyba bycie zakładnikiem w trakcie napadu na bank albo przebywanie w celi śmierci. Nic dziwnego, że na świecie jest więcej bandytów niż policjantów. Za coś tak potwornie nieśmiesznego powinno grozić potrójne dożywocie. Depresyjna produkcja to najlepszy dowód, że dla Cezarego Żaka miodowe lata skończyły się już dawno temu. Gruba przesada.  

Ludzie chudego, czwartek, 20:00.  

Krąg piąty – dla mężów zapominających o rocznicach ślubu i żon kupujących nietwarzowe krawaty.

Nie wiadomo, która to seria ani kto obecnie znajduje się w obsadzie. Można podziwiać tu Roberta Gonerę w kapucyńskim habicie, Karola Strasburgera, Wernyhorę i kogoś podobnego do Dalajlamy. Taką pstrokaciznę aktorską jest w stanie oswoić tylko Okił Khamidow człowiek, który w Polsacie reżyseruje wszystko, od Wydarzeń do Telezakupów . Produkcja nieprzewidywalna jak malarstwo Jacksona Pollocka, posiadająca więcej osobliwości niż Cirque Du Soleil. Dopóki akcja serialu będzie rozgrywać się we Wrocławiu, miasto nie ma żadnych szans na zostanie światową stolicą kultury. Losy bohaterów są tak kuriozalne, że zaczynają przypominać ormiańskie kino science fiction z lat 80 –tych , gdzie ameby z kosmosu robiono z galaretki i budyniu. Jeśli tak może wyglądać miłość, lepiej mieć serce z kamienia.     

Pierwsza miłość, poniedziałek – piątek, 18:00.  

Krąg szósty – dla porywaczy żądających bajońskich sum  i wrogów detektywa  Rutkowskiego.

Polsat też chce, by było bezpiecznie i zgodnie z prawem. Ponieważ nie ma Elżbiety Jaworowicz ani Seby Wątroby, wskrzesił PRL- owskiego Jamesa Bonda – komisarza Borewicza, ubrał go w garnitur, postawił obok blondynę i jakiegoś faceta , który równie dobrze mógłby być piekarzem czy brukarzem, i otworzył biuro detektywistyczne. Pomysł znakomity, mimo że najprawdopodobniej nikt tego nie ogląda. Potrzeba biblijnej ufności albo uwstecznionego rozgarnięcia, aby uwierzyć, że tacy ludzie są w stanie samodzielnie wrzucić list do skrzynki pocztowej, nie mówiąc już o rozwiązaniu zawiłych zleceń detektywistycznych. Można jedynie mieć nadzieję, że scenarzyści programu zaginą, a ich odnalezienie zostanie powierzone w ręce równie wybitnych specjalistów, jak 07 i jego ludzie. Wszelki trop się zatrze i już nikt się nie zgłosi.   

Malanowski i Partnerzy, poniedziałek – piątek, 16:30.

Krąg siódmy – dla.., nie, nikt nie zasługuję na taką karę.

Losy bohaterów tej dokumentalno – fabularnej emocjonalnej pornografii to połączenie plag egipskich, potopu bez Arki Noego i wojny w Afganistanie. Zamiast akcji na rzecz powodzian czy bezdomnych powinno się ratować ludzi dotkniętych przez prawdziwe kataklizmy życiowe i Polsat tych ludzi pokazuje. Dantejskie sceny to istna sielanka w świetle makabrycznej prozy życia, zilustrowanej bez najmniejszego znieczulenia. To jedyny telewizyjny format, którego oglądanie może całkowicie zohydzić życie, zmusić do utraty wiary w jakiekolwiek wartości , przyczynić się do mordowania maczetą, kanibalizmu i satanizmu. Taki ładunek degeneracji, frustracji i przerażenia mogą dać tylko Baśnie Braci Grimm, kronika policyjna jakiegoś śląskiego miasta i Rozstrzelanie powstańców madryckich Goyi razem wzięte. W porównaniu z kreatorami tego społecznego bagna turpiści to esteci kochający niezapominajki.  Nad bohaterami wisi najprawdziwsze fatum, chociaż do końca ma się nadzieję, że to tylko fatamorgana. Pewne jest, że widz nie może liczyć na katharsis.  Jedynie Edyp byłby w stanie zrozumieć pokazywane tu troski i problemy. Oto na przykład dziecko nie wracające po lekcjach do domu, przesiaduje pod budą z hot-dogami. Czy dziecko jest uzależnione od fast foodów? Każdy głupi i nieempatyczny tak pomyśli. Dziecko ma ogromne problemy z matematyką, a sprzedawcą hot dogów jest nauczyciel algebry, któremu cięcia budżetowe zafundowały bezrobocie. Tylko on jest w stanie przybliżyć malcowi tabliczkę mnożenia i obdarzyć rodzinnym ciepłem. Warto dodać, że wcześniej dziadek dziecka zaatakował je piłą mechaniczną na terenie ogródków działkowych Kaczeńce.  I jak uporać się z czymś takim? Jedyne co może odwieść oglądającego od popełnienia samobójstwa to kojący Pan Lektor. Gdyby takim głosem zakomunikowano stan wojenny, naród w euforii nie pozwoliłby go znieść do dziś. Dlaczego emituje się takie rzeczy? Bo życie to jedna trudna sprawa i lekko być nie może.       

Trudne sprawy, poniedziałek – piątek, 14:45.

Dlaczego ja, poniedziałek – piątek, 17:00.

Zło dobrem zwyciężaj – wyłącz telewizor.

Tagi: Iga Gręda Polsat Must be the music. Tylko muzyka



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.szczyt-kultury.pl
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator