G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Drap się jak szympans, kochaj jak orka

Autor: Agnieszka Oszust, dodano: 05-04-2010, 13:15

Nie rozumiem fenomenu poradników, które tłumaczą nam jak powinniśmy żyć, których autorzy przekonują nas, że wiedzą lepiej, co jest dla nas dobre, a co nie. Nigdy nie mogłam przebrnąć przez stek bzdur i kuriozalnych rad, których część po prostu mnie śmieszyła, a część wprawiała w bezgraniczne zdumienie. "Strategię wiewiórki" przeczytałam jednak całą – chociaż nie jestem pewna po co.

Strategia wiewiórki

Na pewno nie ze względu na jakość życiowych wskazówek. Te, jak można było się spodziewać, są banalne i niczym nie wyróżniają się z powodzi tysiąca innych, podobnych do tego poradnika pozycji. Utrzymuj swoje miejsce pracy w porządku, dbaj o zdrowy sen, bądź asertywny, a w nagrodę za realizację postawionych sobie celów, spraw sobie małą przyjemność – agituje autorka – Elise Schirrmacher. A wtóruje jej w tym Woody – wiewiórka, której pisarka oddała przyjemność oprowadzania swoich czytelników po świecie zwierząt. Bo jak twierdzą oboje, to właśnie tam powinniśmy szukać recepty na życie, to właśnie od zwierząt powinniśmy uczyć się relaksu, miłości i okazywania uczuć.

Woody pojawia się na stronach poradnika kilka razy. I szczerze mówiąc, jego obecność bardziej drażni, niż śmieszy. Schirrmacher sama doskonale sprawdza się w roli mentora, nie potrzeba jej do pomocy infantylnej wiewiórki, która prowadzi z nami wyimaginowany dialog: Prawdopodobnie jestem dla ciebie tylko nadętą wiewiórką, która o ludzkich problemach nie ma bladego pojęcia i już dawno powinna być w łóżeczku. – zarzuca czytelnikom, pozostawiając ich w konsternacji. Bo co odpowiedzieć na tak poważne oskarżenie?

Jak na porządny poradnik przystało, książka podzielona jest na kilka sekcji – każda z nich opisuje inny aspekt naszej egzystencji. I tak autorka i jej spersonalizowany przyjaciel, podsuwają nam pomysły jak radzić sobie w pracy, jak urządzić przytulne, domowe zacisze, jak zachowywać się w rodzinnym gronie, dbać o potrzeby ciała i okazywać tłumione emocje. W każdym z nich prezentują kilka przykładów z życia zwierząt na poparcie tezy, że skoro one potrafią być: uporządkowane, twórcze, rodzinne, czyste albo asertywne – tym bardziej potrafimy i my. Autorka do znudzenia przytacza te same dowody, kilkakrotnie próbując zarazić czytelnika swoim niezdrowym entuzjazmem do radykalnych zmian. Ciągle też podpiera się dziwaczną metaforyką, porównaniami odwołującymi się do świata zwierząt, co o ile początkowo wydaje się być interesujące, wraz z kolejnymi czytanymi rozdziałami, staje się po prostu coraz mniej zrozumiałe:

Szympansy kłócą się i godzą na bardzo cielesnej płaszczyźnie. Ty również weź swoje bijące serce w obie dłonie i spróbuj wypuść wściekłość ze swojego brzucha, jeśli coś cię złości. Pogoń trochę wkurzającego bliźniego przez ogrodzenie, jak to robią nasi kudłaci krewniacy! (…) W sprawie kłótni z najukochańszymi osobami szympansy wręczają nam linę ratunkową w postaci drapania: pozostaw swojemu ciału pole do popisu, gdy mowa osiągnęła już granice swoich możliwości. Noc nie służy tylko do kłócenia się!

Schirrmacher w książce kilka razy puszcza do czytelnika oczko, jednak trudno na nie reagować uśmiechem. Jej humor jest bowiem raczej niewyszukany, a ironia niezbyt błyskotliwa. Czytając kolejne strony zastanawiałam się, do kogo tak naprawdę „Strategia wiewiórki” ma trafiać. Kim mają być potencjalni odbiorcy książki, której autorka pisze:

Surykatki (…) wyglądają jak hip-hopowcy, którzy właśnie wyskoczyli z teledysku. (…) Przednie łapki wiszą luźno przed brzuszkiem, a ciemne pierścienie wokół oczu wyglądają z daleka jak czarne okulary przeciwsłoneczne. Brakuje im tylko lekko opuszczonych szerokich spodenek i ciężkiego łańcucha na szyi, a wyglądałyby jak doskonali gangsterzy-raperzy. Do image’u raperów pasuje też to, ze surykatki są drapieżnikami(…).

Jedyną płaszczyzną, na której poradnik rzeczywiście się broni jest ta poświęcona interesującym faktom ze świata zwierząt. Schirrmacher, gdy już zrezygnuje z zabawy w psychologa, zasypuje nas ciekawostkami z królestwa przedstawicieli braci mniejszej – czasem niesamowitymi, czasem zabawnymi, a czasem niewiarygodnie wzruszającymi. Jak historia pewnej orki, którą uratował francuski meteorolog. Gdy niedoświadczone zwierzę pozostało na plaży po odpływie, Francuz wraz ze współpracownikami zaciągnął walenia z powrotem do wody. Od tamtego czasu, dwa razy do roku, miecznik podpływa do Przylądka Dobrej Nadziei gdzie mieszka jego wybawiciel, a ten wychodzi na brzeg i para spędza ze sobą jakiś czas, patrząc sobie w oczy. Podobne uczucia pozostawia w nas anegdotka o czarnym łabędziu, który zakochał się w… białym rowerze wodnym. Z niedowierzaniem czytamy o azjatyckiej słonicy, która po śmierci swojej przyjaciółki płakała tygodniami, przestała jeść i w rezultacie schudła aż 500 kilogramów! Jednak zaraz potem znów wracamy do moralizatorskiego tonu poradnika: Kiedy ostatni raz płakałeś? Czy jesteś przekonany, że nigdy nie wypada tego robić? – padają kolejne pytania i czar pryska. A szkoda, bo właśnie zaczynało robić się ciekawie! Gdyby więc streścić cały sens poradnika na kilku stronach (co zresztą udało się w posłowie) książka zyskałaby całkowicie inny wymiar. Nie szukalibyśmy jej wtedy w księgarni w dziale „poradniki”, co tylko wyszłoby „Strategii...” na dobre.

Elise Schirrmacher, Strategia wiewiórki, Świat Książki, Warszawa 2009.

Tagi: Elise Schirrmacher Strategia wiewiórki Świat Książki poradnik



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator