G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Filmowy ekspresjonizm

Autor: Wojciech Wodo, dodano: 04-07-2011, 00:47

Organizator wystawy Ekspresjonizm w sztuce, zaprezentowanej między innymi na Politechnice Wrocławskiej i podczas siódmej edycji festiwalu GOFFR w Gliwicach – Wojciech Wodo przedstawia podstawowe zagadnienia dotyczące ekspresjonistycznej kinematografii. Więcej o tym fascynującym nurcie będzie można dowiedzieć się w trakcie trwania jesiennej odsłony ekspozycji w Legnickim Centrum Kultury.

Trudny poród

Cóż za osobliwa epoka w Niemczech; owe lata które nastąpiły po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Duch germański podnosi się z trudem z ruin imperialnego mitu. Najbardziej nieprzejednani usiłują się skoncentrować w odruchu buntu; ten jednak zostaje natychmiast stłumiony. Niejasna atmosfera osiąga swe apogeum podczas inflacji, pociągającej za sobą zawalenie się wszystkich wartości. W tym czasie wrodzony niepokój Niemców przebiera gigantyczne rozmiary - Lotte H. Eisner, Ekran demoniczny, 1974.

Niemiecki ekspresjonizm filmowy rodził się w strasznych bólach i cierpieniach, w świecie, który cechowała beznadziejność dnia powszedniego, brak perspektyw na przyszłość, niepewność losu ludzkiego. Państwo niemieckie, wyniszczone pierwszą wojną światową nie stanowiło idealnego miejsca do admiracji rzeczywistości, stąd twórcy uciekali od tego, co kultywowali ich ojcowie i dziadowie. Próba poszukiwania lepszej, alternatywnej przestrzeni była w takiej sytuacji czymś naturalnym. To podejście pozwalało również na ukazanie wewnętrznej, odmiennej wizji świata, niczym nieskrępowanej, nieliczącej się z prawidłami rzeczywistości, mogącej w pełni wyrazić myśli artysty, często nacechowanej czysto emocjonalnym charakterem.

Dokonał się przewrót wartości i rozpoczęły poszukiwania Absolutu. Niejednokrotnie rezygnowano z logicznego porządku świata i estetyki na rzecz twórczej ekstazy. W kręgu zainteresowania artystów pojawiły się takie tematy, jak dwoistość natury człowieka, jego mroczna strona, mistyczne kontakty z bytami spoza naszego wymiaru, skomplikowana psychika ludzka, która bywa motorem niezrozumiałych czynów. Zagadnienia te powróciły do łask po okresie zapomnienia w dobie racjonalizmu, a fascynacja pracami S. Freuda i literaturą J.W. Goethego dała początek nowemu nurtowi, który na krótki okres, bo zaledwie kilku lat, stworzył w Niemczech kipiące centrum kinematografii na skalę całego świata.

Ekspansja nowego nurtu rozciągnęła się na wszystkie dziedziny sztuki, w tym teatr. Artyści postulowali odrzucenie naśladownictwa i stworzenie nowego świata, w którym fantasmagoryczne dekoracje tworzą iluzoryczny obraz, budują pomost między widownią, a sceną. Podobne założenia przeniosły się również na dzieła filmowe. W swojej krystalicznej formie nurt istniał w latach 1919 – 1924, jednakże dotychczas nikt nie ośmielił się wypisać mu aktu zgonu.

Fascynacja fantastyką

Skłonność do gwałtownych kontrastów, tęsknota za tym, co skryte w półcieniu lub mroku, owa wrodzona nostalgia ducha niemieckiego, to wszystko zatem, co literatura niemiecka ujęła w grubo ciosane formuły, znalazło w sztuce filmowej wymarzony środek wyrazu. Wizje, zrodzone w umysłach zaatakowanych przez niepokój i zwątpienie, nie mogły znaleźć dla siebie precyzyjniejszego języka, w samej mierze konkretnego, co nierzeczywistego - Lotte H. Eisner, Ekran demoniczny, 1974.

Za prekursora nurtu niemieckiego ekspresjonizmu w kinie można uznać film Student z Pragi z roku 1913,  wyreżyserowany przez Duńczyka- Stellana Rye’a z kreacją Paula Wegenera. W obrazie tym obserwujemy motywy charakterystyczne dla nurtu ekspresjonistycznego – rozdwojenie człowieka (odbicie lustrzane), demonicznego czarnoksiężnika – protoplastę dr Caligariego, paralelizm świata materialnego i duchowego. Warto nadmienić, że obraz czerpie idee z literatury romantycznej, ukazując historię ku przestrodze widzów.

Mityczny lud karłów z germańskich podań, który zamieszkiwał podziemne państwo – Nibelheim stał się tematem opowieści Fritza Langa Nibelungi z roku 1924.  Podobnie jak literacki pierwowzór film składa się z dwóch części: Nibelungi: Śmierć Zygfryda oraz Nibelungi: Zemsta Krymhildy. Znakomitość tego utworu przejawia się w wielu aspektach - niewątpliwie należy zwrócić uwagę na baśniową rzeczywistość wykreowaną w atelier, która absolutnie nie sprawia wrażenia sztuczności. Lang doskonale realizuje założenia ekspresjonizmu poprzez odpowiednie zastosowanie kontrastu polegające na uwypukleniu postaci bohaterów sztucznym oświetleniem. Oszałamia ożywienie potwora ziejącego ogniem, z którym walczy Zygfryd, jak również fragmenty animowane - to wszystko sprawia że obraz nas pochłania.

Żydowska legenda o człekokształtnej postaci z gliny, która za sprawą  magicznej siły ożywa stała się podstawą filmu Golem Paula Wegenera z roku 1920 . Według źródeł, jest to druga realizacja filmu o tej tematyce - obraz z roku 1915 nie zachował się. Opowieść porusza problemy społeczne, mówi o dysonansie pomiędzy żydowską biedotą, a praskimi możnymi, wplata także romantyczny wątek mezaliansu.

Wszechobecna i nieuchronna śmierć stała się również podmiotem filmu Fritza Langa z roku 1921 Zmęczona Śmierć. Utwór posiada bardzo ciekawą kompozycję: składa się z głównej historii, z której widz zostaje przeniesiony w świat trzech odmiennych kulturowo epizodów. W każdym z nich rozgrywa się osobna tragedia, której wspólnym mianownikiem jest tytułowa Śmierć. Film pełen jest niesamowitych efektów wizualnych, takich jak nakładane kadry, które tworzą pozór przenikania się świata żywych i umarłych. Obraz stanowi również satyrę na małomiasteczkowych „baronów”.

Poprzez wprowadzanie elementów fantastycznych twórcy pozwalają sobie na rzucanie ostrych oskarżeń wobec władz państwowych, systemu  społecznego, antagonizmów międzyludzkich oraz problemów trawiących naród.  Artyści uosabiając podmioty swoich oskarżeń pod postaciami nierealnymi, uniknęli represji cenzury.

Kammerspielfilm znaczy schyłek

Jeszcze raz w tym filmie następstwo ujęć, dzięki którym akcja posuwa się naprzód przy użyciu środków wyłącznie wizualnych, zastępuje nieistniejące napisy. Jeszcze raz film ten przekreśla założenia ekspresjonizmu. Czyż Edschmid nie wypowiadał się w sposób tak gwałtowny na temat dramatu społecznych ambicji i żałosnych tragedii, spowodowanych przez wkładanie lub zdejmowanie munduru? - Lotte H. Eisner,Ekran demoniczny, 1974.

Jeśli aktor ma wykonać gest ręką, to w Grosses Schauspielhaus aktor podnosi całą rękę, w Deutsches Theater robi ruch dłonią, a w „Kammerspielu” porusza tylko palce - Heinz Herald, współpracownik Maxa  Reinhardta.

Kammerspielem często określany jest ostatni etap ekspresjonizmu w kinie niemieckim - okres tak zwanego naturalizmu psychologicznego. Jego nazwa wywodzi się z czasów berlińskiego Deutsches Theater Maxa Reinhrdta, twórcy intymnego teatru, w którym każdy z widzów mógł uchwycić delikatny gest, dostrzec mimikę twarzy aktorów, odkryć dyskretne związki duchowe pomiędzy poszczególnymi bohaterami.

W kinie zrezygnowano ponadto z napisów na planszach, uzyskując tym samym czystą formę obrazu, zmuszono widzów, by sami domyślili się co dzieje się w duszach bohaterów. Nurt skupiał się na tematach takich jak, samotność, samobójstwa, obłęd i tragedie rodzinne. Piętnował obojętność świata wobec ludzkich problemów. Cechowała go także niewiara w człowieka.

Twórca Kammerspielfilmu – Lupu Pick w swoim obrazie Schody kuchenne z 1921 roku przedstawił go, jako film psychologiczny, który ukazuje niewielu bohaterów w codziennej rzeczywistości. W ten sposób reżyser przeciwstawia się fundamentom ekspresjonizmu.

Najsłynniejszym dziełem Kammerspielu jest film F.W. Murnaua Portier z Hotelu Atlantic z roku 1924 – groteskowa opowieść o fortunie  i przewrotności losu. Wszystkie postacie pozostają w cieniu głównego bohatera granego przez Emila Janningsa, będąc na jego tle jedynie niewyraźnymi marionetkami. Film przepełniony jest hiperbolami, symboliką i ujęciami tak zwanej „żywej kamery” Murnaua.

Warto jeszcze wspomnieć o Nocy Sylwestrowej w reżyserii Lupu Picka z 1924 roku, która rozgrywa się pomiędzy godziną jedenastą, a dwunastą, gdy stary rok ustępuje miejsca nowemu, a zatem w okresie kiedy przeszłości miesza się z przyszłością. W tym magicznym czasie, który tak bardzo fascynował romantyków dochodzi do samobójstwa człowieka. Odczuwamy jak istoty ludzkie daremnie dążą ku sobie i mijają się.

Era filmu niemego dobiegała końca w roku 1927 wraz z udźwiękowionym obrazem Śpiewak z Jazzbandu. Dźwięk zabił kino nieme, które dopiero zaczynało swoją artystyczną rewolucję. Zabił również ekspresjonizm.

(Przedstawione powyżej fragmenty stanowią treść wybranych tablic informacyjnych wchodzących w skład wystawy Ekspresjonizm w sztuce)

Tagi: Wojciech Wodo ekspresjonizm niemiecki wystawa Ekspresjonizm w sztuce



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator