G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Esencja kina

Autor: Magdalena Hołub, dodano: 25-10-2010, 01:32

Mogłoby się zdawać, że wchodzący właśnie na polskie ekrany „Essential Killing” Jerzego Skolimowskiego, to efekt zbiegu kilku przypadkowych wydarzeń. Pomysł na scenariusz miał powstać, gdy pewnego razu auto reżysera wpadło w poślizg. Lokalizacja zdjęć, to podobno efekt lenistwa. Tytuł natomiast miał pojawić się sam, w wyniku bacznej obserwacji współczesnego świata. Nie miejmy jednak złudzeń. Kapitalny efekt końcowy, jaki udało się uzyskać, to przede wszystkim wynik ciężkiej pracy genialnego reżysera, który mianował film najlepszym w całej swojej twórczości.

killing

Głównym bohaterem „Essential Killing” jest Mohammed (Vincent Gallo), Afgańczyk podejrzany o terroryzm. Wraz z innymi więźniami, zostaje on przetransportowany do tajnego więzienia CIA w Polsce. Kiedy jeden z samochodów, przewożący mężczyzn, wpada w poślizg, Mohammed wykorzystuje okazję i ucieka. Szybko jednak wychodzi na jaw, że odnalezienie się w całkowicie odmiennej szerokości geograficznej, stanowi dla Afgańczyka dużo większe wyzwanie, niż pokonanie zaminowanych gór w ojczystym kraju. Po kilku dniach spędzonych w lesie, Mohammed zaczyna funkcjonować niczym uciekająca w popłochu zwierzyna, którą żołnierze obierają za główny, a właściwie jedyny cel polowania. Kiedy mężczyzna, w jednej ze scen, wpada w zastawione przez kłusowników sidła, jest to w istocie metaforyczny komentarz do jego obecnej sytuacji. Nic więc dziwnego, że w wycieńczonym człowieku, przebywającym w klaustrofobicznej przestrzeni, budzą się zwierzęce instynkty. Gdy jest już całkiem blisko do utraty ostatnich, ludzkich zachowań, niespodziewanie pojawia się ratunek. Mohammed dobija się do drzwi stojącej w lesie chaty, które otwiera głuchoniema Margaret (Emmanuelle Seigner). Jak się jednak szybko okazuje, nie jest to jednoznaczne z triumfem (względnego wprawdzie) dobra nad złem i ze spełnieniem nadziei widza na (równie względne) szczęśliwe zakończenie.

Ktoś powiedział kiedyś: „Wyprowadzeni w pole – najczęściej trafiają do lasu.” O ile głównego bohatera filmu nikt w pole nie wyprowadził, to nie ma najmniejszych wątpliwości, że do takiego lasu – niekoniecznie w dosłownym znaczeniu – trafił. Historia Mohammeda to historia człowieka, który wprost z brutalnego świata wojny, wpada w przestrzeń, w której czeka go najtrudniejsza walka, walka stoczona z samym sobą. „Essential Killing” opowiada o znanej nam z biologii interakcji, w którą wchodzą organizmy, podejmujące ze sobą walkę o przeżycie. Mowa oczywiście o – odbywającej się na drodze eliminacji – konkurencji. Jak udowadnia Skolimowski, wystarczy umieścić człowieka w sytuacji ekstremalnej, a jego długo nabywane cywilizacyjne nawyki, skończą się zaraz po zjedzeniu pierwszej mrówki. A będzie to dopiero początek. W filmie nie brakuje więc mocnych, wstrząsających scen, które w sposób wyjątkowo naturalistyczny, oddają sytuację sprowadzenia człowieka do rangi zwierzęcia. Jako że „Essential Killing” jest wyjątkowo okrojony w rozbudowaną akcję i prawie całkowicie pozbawiony dialogów, ważne miejsce zajmują w nim symbole, którymi zręcznie operuje Skolimowski. Najważniejszy z nich działa na zasadzie kontrastu – wszechobecna biel śniegu, nieustannie plamiona jest intensywną czerwienią krwi. Reżyser sugeruje nam tym samym, że w filmie nic nie jest do końca ani dobre, ani złe. My sami musimy dokonać wyboru, co wywołuje u nas pewną konsternację. Mamy bowiem niebywałą trudność, z jednoznacznym określeniem poziomu moralności wycieńczonego, afgańskiego terrorysty. Dodatkowo większość ujęć jest nakręcona w sposób przypominający dokument, co zdecydowanie zmniejsza dystans pomiędzy widzem, a bohaterem. Vincent Gallo, który wcielił się w rolę głównej postaci, to zdecydowanie jeden z najlepszych wyborów obsadowych Skolimowskiego. Gdyby funkcjonowało pojęcie „kino jednego aktora”, mogłabym go teraz z powodzeniem użyć. W autorze kontrowersyjnego „Brązowego królika”, niezaprzeczalnym indywidualiście i, rzec można, współczesnym człowieku renesansu, znanym między innymi z „Arizona Dream”, reżyser zobaczył w istocie coś „zwierzęcego”. Aktor natomiast zrobił wszystko, żebyśmy i my odkryli w nim atawistyczny pierwiastek. Gallo nie tylko hartował się na trzydziestostopniowym mrozie – zapuścił również brodę i długie włosy, co według Skolimowskiego sprawiło, że w ostatnich dniach kręcenia filmu przypominał samego Chrystusa. Mimo dość kłopotliwego charakteru aktora oraz jego konfliktu z Quentinem Tarantino, przewodniczącym jury weneckiego festiwalu, film zdobył na nim aż dwie ważne nagrody (Puchar Volpi dla Gallo oraz Nagrodę Specjalną Jury dla Skolimowskiego). Na uwagę poza grą aktorską, zasługują również przepiękne zdjęcia oraz muzyka, które sprawiają, że pomimo wielu dość wstrząsających scen, film nie traci swojej wyjątkowej plastyczności.

Teraz „Essential Killing” być może zacznie podążać w stronę Kodac Theatre, ponieważ istnieją dość duże szanse na otrzymanie przez dzieło nominacji do nagrody Akademii, i to w kilku kategoriach. Trzymamy kciuki, choć teoretycznie, film traktujący o konieczności eliminacji innych osobników, raczej nie powinien mieć problemów z pokonaniem konkurencji.

 

Tagi: Jerzy Skolimowski Vincent Gallo Emmanuelle Seigner Magdalena Hołub



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator