G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Fake powieść, fake city

Autor: Agnieszka Oszust, dodano: 11-12-2011, 21:00

„Adibas” Zazy Burczuladze to opowieść  o postkomunistycznych przemianach w Gruzji, widziana oczami młodego pokolenia. Pokolenia smutnych, znudzonych ludzi którzy nie tęsknią za przeszłością i nie myślą o przyszłości.

Ucieleśnieniem takiego podejścia do życia jest główny bohater, Gio. Poznajemy go pewnego gorącego przedpołudnia podczas pseudo-filozoficznych rozważań. Mężczyzna trzymając w jednej ręce rogalik, a w drugiej swojego penisa, zaczyna kolejny dzień od idiotycznych konstatacji:

Mój mózg na wieki wieków jest podłączony do obrazu cipki, jak komputer do globalnej sieci. Uwielbiam cipkę Tako. Jest moim autopilotem. Moim Shan-Gri-La. Moim językiem, Ojczyzną. Wiarą z dyscypliną świętych – w ustach sperma, w sercu psalm, w ręce chuj.

Kolejne dni upływają Gio tak samo: spotyka się w knajpach ze znajomymi, uprawia niezobowiązujący seks, włóczy się po lumpeksach w poszukiwaniu  markowych ubrań.  I nie ważne, że koszulka Adidasa ma dziury, czy ucięte rękawy – jest przecież oryginalna. Ta wartość jest ważna w mieście, w którym wszystko jest fałszywe. Gdzie nawet rzeczywistość zdaje się być groteskowa.

W hołdowaniu codziennym przyjemnościom młodym Gruzinom  nie przeszkadza nawet fakt, że w Tbilisi trwa konflikt zbrojny (akcja powieści toczy się w 2008 roku, podczas wojny z Rosją). Gio wygrzewa się więc na basenie, gdy w tle słychać strzały z karabinów, a ulicami snują rosyjskie czołgi. Mało tego: on wojnę zna tylko z medialnych przekazów. Jest to dla niego film z fantastycznymi efektami specjalnymi. Doskonale widać to w momencie, gdy relacjonuje na czacie porwanie Kaczyńskiego (pisownia oryginalna):

- Gruzińscy komandosi po kilku godzinach go uwolnili. Cały dzień ludzie stoją pod parlamentem. I wszyscy maja maski przeciwgazowe.(…) saakahvili wychodzi i zaczyna gadać o tym, jakich mamy dzielnych komandosów. Potem stary otwiera walizkę a z walizki wyskakuje kachinski ze związanymi z tyłu rekami i zaklejonymi plastrem ustami

- tak prosto z walizki wyskoczył?

- katchinski ma metr pięćdziesiąt w kapeluszu

-ale jazda

- zajebista

Skąd w nich taka ignorancja? Autor ma na to prostą odpowiedź. Bohaterowie jego powieści porzucili swoją tożsamość na rzecz konsumpcjonizmu. Zerwali z patriotyzmem, dorobkiem kulturowym i przeszłością.  Nie czują sentymentu do tego, co było. Nie czują też strachu przed tym, co będzie. Żyją tym, co jest teraz, hedonistycznie czerpią z życia. Mówią: nie obchodzi nas polityka, nie obchodzą nowe rządy. Ważne są paski na dresie i nowy iPod. Willa w dobrej dzielnicy i oryginalne perfumy. Znamienna jest scena, gdy bohaterowie oglądają relację z bombardowania, a pod obrazem przewija się pasek informujący o możliwości wygrania kilku mercedesów.

Widać to także na płaszczyźnie tekstowej. Burczuladze łączy opowieść z dramatem, poezję z humoreską. Tej książki nie da się łatwo zaklasyfikować do określonego gatunku. To współczesny hipermarket, w którym znajdziemy wszystko. Szkoda, że za ilością nie idzie jakość.

Życie głównych bohaterów jest bowiem jałowe, nudne. Gdy odkryjemy przewodnią myśl autora, dalsza lektura nie ma już sensu. Błądzimy więc razem z bohaterem po szarych uliczkach, zniszczonych podwórkach i nagle odkrywamy, że wokół nas nie dzieje się nic. Wszystko staje się puste. Fałszywe. Wszystko staje się podróbką dobrej powieści.

Zaza Burczuladze, Adibas, wydawnictwo Claroscuro, Warszawa 2011.

Tagi: Zaza Burczuladze Adibas wydawnictwo Claroscuro powieść recenzja Agnieszka Oszust



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator