G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Fanatyzm, flaki i mentalny ekshibicjonizm

Autor: Marta Kaprzyk, dodano: 08-01-2010, 13:26

Fanatyzm, flaki i mentalny ekshibicjonizm - Henryk Dederko powrócił z nowym dokumentem "Witajcie w Mroku". Podglądając festiwal subkultury gotyckiej Castle Party w Bolkowie stara się odnaleźć prawdy wiary i motywy postępowania gothów oraz dowodzi, że to już dawno przestał być jedynie przejaw młodzieńczego buntu niestabilnych emocjonalnie nastolatków.

Polskiej publiczności reżyser dał się poznać swoim filmem "Witajcie w życiu", traktującym o sposobach działania (i oddziaływania) popularnego w Polsce w latach 90. koncernu Amway, zajmującego się handlem bezpośrednim (jest to największa korporacja handlu sieciowego na świecie).

Filmem, a właściwie skandalem, który towarzyszył jego pierwszym pokazom. Amway wytoczył proces karny autorom filmu posądzając ich o zniesławienie, a także proces cywilny producentom (TVP i Contra Studio), którzy zostali zobligowani do zamieszczenia oficjalnych przeprosin w prasie oraz wpłaty 10 tysięcy na cele charytatywne. Wyrokiem sądu film nie może być także emitowany w telewizji. Na 2009 rok zaplanowany został pokaz dokumentu na Warszawskim Festiwalu Filmowym, jednak (oficjalnie) ze względu na niezakończone procesy sądowe Telewizja Polska nie udzieliła na niego licencji.

"Czy ktoś za ciebie decyduje, kiedy masz wstać? Wyrzuć budzik i pracuj z nami" - mówią przyjemne głosy z materiałów motywacyjnych dla nowych pracowników koncernu Amway. Przejmujący fanatyzm to jeden z ulubionych tematów Dederki, a na przykładzie pracy koncernu, którego wiele działań uznanych zostało przez opinię publiczną za oddziaływanie bliskie efektom sekt, został on pokazany znakomicie. W 1996 roku z firmą Amway Polska współpracowało 80 000 osób. Były to osoby o różnym wykształceniu i statusie materialnym, kuszeni perspektywami zarobienia szybkich pieniędzy, historiami tysięcy podobnych jak oni Kopciuszków, dla których kwestią kilku miesięcy miało być zdobycie bogactwa, a także, co według trenerów Amway idzie z tym w parze - permanentnego szczęścia. Trenerzy działali na naturalne potrzeby wspólnoty, a amerykańscy guru korporacyjnego marketingu traktowani byli jak gwiazdy rocka. Biznes w teorii był bardzo prosty - należy być stuprocentowym, najwierniejszym użytkownikiem promowanych produktów. Materiały szkoleniowe firmy Amway były niczym książki kucharskie pełne przepisów na idealne życie. Miały inspirować do zakładania zeszytów marzeń, dowodziły, że obracając się wśród ludzi odnoszących sukces, sami możemy go osiągnąć. Ludzie z Amwaya byli jak wyjęci z obrazków najbardziej efektownych reklam telewizyjnych: radośni, entuzjastyczni, programowo szczęsliwi, mają każdemu rozmówcy coś fantastycznego do zaproponowania. Zabawne, jak w swoim fanatyzmie liderzy Amwaya swoje zdolności przywódcze przyrównali do charyzmy Napoleona czy Hitlera.

Najbardziej znamienna i interesująca jest scena totalnej destrukcji odbiorników telewizyjnych niczym palenie ksiażek w "Fahrenheit 451" Truffauta. Brutalne treści przekazywane w telewizji mogą zaburzyć własny, ciężkimi siłami wypracowany entuzjazm, dlatego należy pozbyć się od samego początku źródła problemu. To samo dotyczy bestialstwa w kinematografii, dlatego nadgorliwi adepci postanawiają spalić nawet "Psy 2".

Nie można pochwalić twórcy za obiektywizm jego filmów. Amway został pokazany jako wielka korporacyjna machina, zwabiająca ludzi obietnicami o zdobyciu złotych gór. To, że Amway wprowadzał wiele technik manipulacyjnych nie mija się z prawdą, jednak nawet wypowiedzi najlepszych polskich pracowników Amwaya brzmią w tym dokumencie nie jak ich punkt widzenia, ale niczym najbardziej ironiczne dialogi napisane w celu ich jednoznacznego wyśmiania. W moim odczuciu podobnie rzecz ma się z filmem "Witajcie w mroku".

Kim są zatem ludzie z najnowszego dokumentu Henryka Dederki? To wyselekcjonowana grupa największych oryginałów wśród uczestników festiwalu subkultury gotyckiej z Castle Party organizowanego co roku na przełomie lipca i sierpnia na zamku w Bolkowie na Dolnym Śląsku. Gotyk fascynuje ich jako najbardziej mroczny okres w historii cywilizacji. Interesują się magią, okultyzmem, apokaliptycznymi przepowiedniami. Gotyk, mimo że traktowany jako głęboka alternatywa, jest jakby nieświadomie przez swoich sympatyków wpisywany w popkulturę (poprzez aktywną obecność szczególnie w Sieci) w formie między innymi blogów, stron internetowych, przestylizowanych zdjęć.

Najbardziej irytuje jednowymiarowość postaci. Wszyscy są do bólu alternatywni zarówno wobec życia jak i śmierci, przesiąknięci metafizyką i okultyzmem do szpiku kości, pozornie inteligentni, popisują się utartymi frazesami. Kiczowata jest klamrowa scena powtarzająca się na początku i końcu dokumentu: ludzie pojawiający się podczas całego filmu podchodzą w ciemności do kamery, ich twarze oświetlają niesione w dłoniach znicze, przedstawiają się po kolei, dodając słowa - klucze, jak wolność tworzenia, kontrola energii, dawca-biorca, przenikanie światów. Jedna z dziewcząt jest poszukiwaczką przejść, dostrzega nakładające się ze sobą światy, przebłyski innych rzeczywistości, świat realny jest dla niej zawsze rozczarowaniem. Inna łączy się ze swoim chłopakiem pijąc w pseudoerotycznym pocałunku krew z wewnętrznej strony jego dłoni. Historie postaci przenikają się, wszyscy mają różne motywy postępowania i, w obrębie jednej subkultury, różne sposoby na życie. Podobne są jednak ich cele: szokowanie społeczeństwa, łamanie granic, sprawdzenie, jak bardzo można kogoś zadziwić, przerazić, rozśmieszyć (prowadząc dziewczynę na smyczy, poddając się modyfikacjom ciała, samookaleczeniom).

Goci wzbudzają w społeczeństwie powszechny strach przede wszystkim dlatego, że ludzie uciekają od tematu śmierci, a ich wygląd i jawnie głoszone poglądy oscylują przede wszystkim wokół tego tematu. Śmierć nigdy nie była tematem tabu dla Sybilli i Moritura - jak sami przyznają, wszystkich śmierć rozłącza, ich połączyła - najpierw w internecie, a następnie, paradoksalnie, w życiu. Prowadzą przedsiębiorstwo pogrzebowe, mówią o sobie jako o archeologach śmierci, badających procesy rozkładu, które zachodzą w martwym ciele. Moritur prowadzi najpopularniejszą (i najbardziej rzetelną) w Polsce stronę www o nekrofilii, traktuje siebie i Sybillę jako pionierskich badaczy śmierci. Są absolutnie nieakceptowalni dla społeczeństwa, które oskarża ich o satanizm i profanację martwych ciał. Oni jednak uważają, że jeśli mieliby powiedzieć o ludziach, którzy mają największy szacunek do śmierci, byliby to oni sami.

Xeno, właściciel firmy komputerowej mówi z przekonaniem: "nie można gotem zostać, gotem się rodzi". On jest Gotem na sposób wręcz ortodoksyjny - co roku organizuje swój własny pogrzeb - chce oglądać swoją śmierć (jako niesamowity akt twórczy) w dniu każdych kolejnych urodzin. Xeno neguje niepotrzebne szczęście i miłość jako nałożone kulturowo więzy, dla niego tylko samotność jest naturalnym stanem. Frater Amon, mistyk, mag z liter tworzy ideogramy, dzięki którym sprowadza zjawiska, wpływa na atmosferę i wszystko, co go otacza. Mefisto jest wampirem energetycznym. Kiedy jego bilans energetyczny spada, wykorzystuje energię innych, nieświadomych osób poprzez pobieranie jej z indywidualnej aury innego człowieka. Bezpieczny wampiryzm niczym bezpieczny seks - Mefisto podkreśla, że nie można się w ten sposób zarazić wirsem HIV. Androgyniczny Wojtek sam siebie wyrzeźbił, bycie szarym człowiekiem jest zbyt nudne, przerasta go, chce sam stać się dziełem sztuki. Oglądamy gotycki performance - według jego twórczyń projekt ocieka symboliką, dziewczęta połączone wspólnotą dusz dążą do samopoznania, dogłębnego poznania świata, łącząc się w najczystszym sadomasochizmie.

Wszyscy bohaterowie emanują przejmującym smutkiem i niemalże namacalną i (co gorsza!) zaraźliwą depresją. Szkoda, że reżyser nie rozwinął sceny, w której kilku chłopaków z gitarami i mikrofonami przed kościołem w pobliżu bolkowskiego zamku wykonują radosne piosenki katolickie, pełni wiary i optymizmu i jakby przekonania o zasadności swojej chrystianizacyjnej misji.

W filmie nie mogło oczywiście zabraknąć największej wyznawczyni mroku polskiej estrady - Anji Orthodox. Podczas jej koncertu nieopierzone gotki przeżywają ekstazę świętej Teresy, ona sama określa subkulturę gotów jako umiłowanie piękna i poezji oraz poszukiwanie jej w sobie. Niestety, ostatnio artystka straciła jednak na wiarygodności opowiadając o sile swojej miłości w TVN Style i pomagając Superniani ugasić bunt uczestniczki jednego z programów.

Nie można pominąć jeszcze jednej postaci filmu - jest nią pojawiający się co kilka minut, za każdym razem w innym miejscu i z inną pasjonującą historią ze swojego burzliwego duchowego życia "ekspert" - antropolog kultury i terapeuta Jan Witold Suliga, założyciel Centrum Terapii Uzależnień Duchowych. Opowiadania o jego doświadczeniach stanowią showmański komentarz przewijający się przez cały film, niestety, w moim pojmowaniu świata niesamowite, magiczne, metafizyczne opowieści o nawiedzających go wizjach i duchach tchną pretensjonalnością i bajkopisarstwem.

Ironiczne wydają się być dwa zdania rozpoczynające dokument: "Film dokumentuje sposób myślenia i styl życia członków szeroko rozumianej subkultury gotyckiej.

Film nie jest zachętą do realizacji zachowań w nim przedstawnionych". Henryk Dederko potraktował bowiem temat jednowymiarowo, jakby nastawiając widza od początku na krew, pot i łzy.

Tagi: Marta Kaprzyk recenzja Witajcie w życiu Amway Witajcie w mroku Henryk Dederko goci Castle Party Bolków



Skomentuj

Rion07-06-2010, 01:39

Gratuluję obiektywnego podejścia do tematu. Koniec ironii.


AnotherPerfectDay23-02-2010, 19:51

Proponuję, jako kontrę lekturę książki pt. "Castle Party. Muzyka, ludzie, zjawisko".


pawełek09-01-2010, 01:08

takie jaja, to tylko u nas! współczuję tematu. żenada - przypomina mi polsat i ich materiały o "satanistach"


pawełek09-01-2010, 01:04

takie jaja, to tylko u nas! współczuję tematu. żenada - przypomina mi polsat i ich materiały o "satanistach"


reklama
http://www.roe.pl/

Utwór Tygodnia

Ramona Falls - Russia


Newsletter

partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu