G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Faust jest kobietą

Autor: Paulina Dreslerska, dodano: 10-09-2010, 00:01

Krystyna Kofta wkroczyła na nowe literackie ścieżki. Na swoje wcześniejsze książki nałożyła świeżą warstwę, bogatą w metafory i niedopowiedzenia. Stworzyła postać Fausty, dziewczyny, która w wieku czternastu lat zostaje oddana za żonę starszemu od niej o lat czterdzieści Filipowi Fołtynowiczowi. „Fausta” wprowadza prozę kobiecą na nowe tory, łącząc łatwość odbioru z psychologiczną głębią, metaforykę z prostotą, autobiografizm ze społecznictwem.

Fausta

Prozę Krystyny Kofty można porównać do fantowej loterii. Czytelnik nigdy nie wie, na co trafi, bo w otoczeniu wątków charakterystycznych dla poprzednich powieści pisarki, zawsze narodzi się jakaś perełka. Podobnie rzecz się ma z „Faustą”. Mamy tu dobrze znany z „Monografii grzechów” koftowski autobiografizm, echa pisarskich dylematów opisanych w „Złodziejce pamięci”, a także nawiązania do zmagań z rakiem piersi – „Lewa, wspomnienie prawej”. Oczywiście nie mogło zabraknąć skomplikowanego świata relacji damsko-męskich, których pełen obraz można znaleźć w „Gdyby kobiety zamilkły”. Także postać Bogny, przyjaciółki Fausty, była już obecna we wcześniejszej twórczości Kofty. Tak przedstawiają się wątki znane i lubiane. Pora przejść do niespodzianek, o których obfitość pisarka postarała się z niezwykłą starannością.

Tym razem Krystyna Kofta postanowiła poeksperymentować. W prozę kobiecą wplotła wątek kryminalny. Nie było morderstwa, było za to śledztwo, w którym pisarka Bogna grała rolę detektywa. Bogna postanowiła napisać książkę o Fauście. Gdy przyjaciółka podaje jej własną wersję swojej przeszłości, która nie zawsze jest zgodna z rzeczywistością, Bogna zaczyna na własną rękę szukać drogi do prawdy. Pomagają jej w tym relacje wszystkich tych, którzy przyłożyli rękę do losu, jaki spotkał Faustę.

Kofta, używając w powieści narracji pierwszoosobowej, pokusiła się o coś w rodzaju literackiego teatru w teatrze. Dzięki temu zabiegowi udało jej się zatrzeć granicę pomiędzy autorką – pisarką i narratorką – pisarką, których życie niejednokrotnie biegnie tymi samymi torami. W efekcie czytelnik, mimo głosu zdrowego rozsądku, który szepcze, że wszystko to zostało zmyślone, zastanawia się nad tym, w którym miejscu książki Kofta wplata własne doświadczenia, gdzie bazuje na cudzych, gdzie wreszcie bawi się w literacką fikcję.

Nie bez znaczenia jest także symbolika faustowska, nieustannie przewijająca się na kartach książki. Mamy więc Faustę czterdziestoletnią, która chce przeżyć swoje życie po raz drugi. Faustę, która przygotowuje swoją garderobę, na później – na czas, kiedy jej mąż umrze i będzie znowu wolna. Wreszcie Faustę, której największym celem jest być znowu młodą. Pomagają jej w tym magiczne specyfiki – kremy pod oczy, botoks i operacje plastyczne, które wykonać ma nie kto inny jak doktor Mephista.

W to wszystko autorka „Złodziejki pamięci” wplata traumę wojny, która kładzie się cieniem na pokolenia, których wojna bezpośrednio nie dotyczy. Losy dziadków, komory gazowe, bombardowanie Warszawy stanowią echo odległych wydarzeń, które mimo upływu lat nadal są obecne w świadomości bohaterów. Fausta i Bogna nieustannie wracają do przeszłości, która nie należy do nich, ale kształtuje ich przyszłość. Jest to temat w powieści ledwie zarysowany, ale oddziałujący na wyobraźnię bardziej niż tomy poświęcone mu w całości.

„Fausta” to także przemyślenia notowane na gorąco z zamieszczonymi w tle rozważaniami nad kobiecością, starością i śmiercią. Ten brak jednolitości, wielopoziomowość połączona z lekkim piórem sprawia, że po przeczytaniu książki nie można oprzeć się wrażeniu, iż Krystyna Kofta lubi bawić się z czytelnikami w chowanego. Tym razem także z tej zabawy wychodzi zwycięsko.

Krystyna Kofta, Fausta, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010

Tagi: Krystyna Kofta Fausta wydawnictwo W.A.B. powieść recenzja proza kobieca Paulina Dreslerska



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.szczyt-kultury.pl
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator