G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Festiwal klaskany. Plus Camerimage 2011

Autor: Marta Maciejewska, dodano: 19-12-2011, 15:15

Po przybyciu do Bydgoszczy na Plus Camerimage szybko można się zorientować, że festiwal, prócz skodyfikowanych praw i obowiązków posiadaczy karnetu, posiada również niepisany, nieoficjalny zespół obyczajów. Zaczyna się od filmu otwarcia – początkowe subtelne, niby przypadkowe muśnięcia osób stojących obok w kolejce po przejściu przez barierkę zmieniają się w prawdziwą przepychankę. Czekając na możliwość wejścia na Rzeź Polańskiego (to ona w tym roku otwierała festiwal) w nabitej pasjonatami kina Operze Novej, dowiedziałam się, że niektórzy są „gotowi umrzeć, by zobaczyć ten film” albo „nie zobaczą na Camer już niczego, jeśli nie uda im się obejrzeć tego filmu”. Nie wiem, jak dalej potoczyły się ich losy. Za to ja byłam jednym ze szczęśliwców, którzy bez większych problemów dostali się na Rzeź.

Kolejnym zwyczajem bydgoskich festiwalowiczów jest bicie brawa w następujących momentach: po większości reklam, gdy na ekranie wyświetla się nazwiska reżysera, operatora i odtwórców głównych ról oraz gdy na scenie przed filmem pojawiają się „zapowiadacze” i członkowie ekipy filmowej (tu: również po żartach wyżej wymienionych lub gdy po jakiejś ich kwestii pojawia się pauza, wyraźnie sugerująca aplauz publiczności). Co ważne, praktyka ta jest niezwykle istotna podczas seansów w Operze Novej, jednak mniej natężona w Multikinie, gdzie również odbywa się znaczna część pokazów.

Wracając do reklam – Plus Camerimage ma swoją ulubioną, która zdążyła już przejść do historii. W kuluarach usłyszałam, że „ta reklama powinna dostać chociaż Brązową Żabę” oraz że „jeśli tę reklamę usuną, festiwal umrze śmiercią naturalną”. Fenomen tego krótkiego filmu określa jednoczące widzów „Uważaj!”, wykrzykiwane w momencie, gdy do wesołego płetwonurka na ekranie zbliża się rekin. Całe zjawisko dokumentuje znaleziony przeze mnie w Internecie krótki film amatorski:

Do rodzinnej atmosfery panującej na Camerimage po kilku dniach, z niemałymi trudnościami, udało mi się przyzwyczaić – do tego stopnia, że podczas spotu reklamowego przed moim ostatnim seansem zdarzyło mi się ostrzegać na głos przed bestią z głębin i kilkakrotnie bić brawo. Jednak to nie tylko za sprawą sentymentu czy zadomowienia w Bydgoszczy, a przede wszystkim dzięki Nicolasowi Cage’owi! Mianowicie w tym roku był on niekwestionowanym ulubieńcem publiczności – mieliśmy okazję oglądać go w dwóch filmach: Seeking Justice Rogera Donaldsona i Anatomii Strachu Joela Schumachera. Aby pobudzić widownię do oklasków, wystarczyło jedno skinienie głowy Cage’a na ekranie. Jego przerysowane w wielu przypadkach aktorstwo z pewnością zyskało sobie licznych wielbicieli – nie można zapomnieć jednak o doskonałych rolach w Złym poruczniku, Dzikości serca czy Ptaśku. Być może to ze względu na ten zagadkowy dualizm kreacji aktorskich Cage intryguje swoją osobą?

Najpopularniejszym tematem wśród filmów wyświetlanych na festiwalu stał się seks. Większość z nich poruszała tę sprawę wprost, w niektórych zaobserwować można było tylko jednorazowo pojawiające się motywy. Oto część problemów, o których opowiadają filmy: seksoholizm (Wstyd Steve’a McQueena), biseksualizm oraz życie w trójkącie (Trzy Toma Tykwera), dorastanie w rozerotyzowanej i pełnej pokus rzeczywistości (Rebounce Heidi Marii Faisst), zaspokojenie seksualne kobiet (Histeria – romantyczna historia wibratora Tanyi Wexler), miłość lesbijska (With every heartbeat Alexandry-Therese Keining). Z pewnością można by ich wymienić jeszcze wiele. W ekshibicjonistycznym świecie poruszanie w kinematografii problemów związanych z seksualnością nie szokuje. Dla widza jest raczej atraktorem, umożliwiającym mu wizualne doświadczenie. Część filmów byłaby przecież nie do zniesienia, gdyby nie było w nich seksu – szczególnie dla festiwalowiczów spędzających cały dzień w kinie i często karmionych nadmiarem formy nad treścią (w końcu Camerimage przewiduje specjalne, odrębne nagrody za zdjęcia). Ryzykowny jest również nadmiar bodźców: oparcie całej fabuły na libido bohaterów i wyciąganie metafizycznych treści z ich stosunków sprawiają, że Trzy Tykwera jest raczej porażką niż sukcesem (zarówno reżyser, jak i operator Frank Griebe byli już wcześniej nagradzani na Camerimage, teraz najwyraźniej nie zasłużyli).

Złotą Żabę w konkursie głównym za zdjęcia do W ciemności Agnieszki Holland otrzymała Jolanta Dylewska, znana festiwalowi Plus Camerimage m. in. ze współpracy przy filmach Made in Poland Przemysława Wojcieszka oraz Tulpan Sergeia Dvortsevoya. Kamera Dylewskiej świetnie uchwyciła mroczny Lwów lat 40. i bohaterów, miotających się pomiędzy chęcią przetrwania a pragnieniem wyjścia choć na chwilę z kanałów, w których musieli się ukrywać. Zdjęcia w większości są statyczne (w dobrym znaczeniu tego słowa), splecione szybkim montażem. Przemyślana kompozycja kadru uplastycznia zdegradowany świat przedstawiony, sprawiając, że film Holland jest ciekawy nie tylko ze względu na akcję (wiedzioną przez Roberta Więckiewicza, odtwórcę głównej roli).

Spór, w którym każdy z bohaterów ma rację, ale jednocześnie jest winny został uchwycony kamerą Mahmouda Kalariego w Rozstaniu Asghara Farhadiego. Film został nagrodzony Srebrną Żabą. Liczne zbliżenia i dynamizm zdjęć tworzą nastrój konfliktu nie do rozstrzygnięcia.

Wichrowe wzgórza Andrei Arnold ze zdjęciami Robbiego Ryana to zdobywca Brązowej Żaby. W tym filmie kamera niemal przez cały czas towarzyszy dwójce głównych bohaterów, jej ruchy uzależnione są od ich nastrojów i zachowań – film rozpoczynają zdjęcia „z ręki”, w zasadzie ciągle są dość ruchome, pełne niepokoju. Ryan często kieruje uwagę na detale – gdy Heatcliff mówi do Cathy, widzimy jego ucho, następnie kamera ukazuje zbliżenie na usta bohaterki: to sugestia, że zmysły każdego z nich są wyostrzone na drugą osobę.

Konkurs polski zwyciężyła wielokrotnie nagradzana w tym roku Sala samobójców Jana Komasy. Ciemne, przytłaczające zdjęcia Radosława Ładczuka, z dwiema jasnymi scenami w ciągu całego filmu, tworzą aurę alienacji i zapowiedź czegoś strasznego, nieuchronnego (w mojej opinii zdjęcia przyczyniają się do oczywistości filmu – od początku spodziewam się zakończenia takiego, jakie jest).

Słabą stroną festiwalu było ogólne poinformowanie o wydarzeniach towarzyszących: retrospekcje Johna Seale’a i Hala Hartleya mogłyby zostać zaznaczone w programie innym kolorem (za przejrzystość cenię chociażby rozkładówkę festiwalu Nowe Horyzonty), a koncerty Armii lub Kamp! ogłoszone w nim trochę inaczej niż na jednej z ostatnich stron małymi literami. Poza tym dopiero po powrocie do domu dowiedziałam się, że Bydgoszcz gościła Sissy Spacek.

Plus Camerimage to chyba ostatni duży festiwal w roku. Wachlarz filmów jest na nim naprawdę bogaty: osoby, które nie były na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni i na Nowych Horyzontach we Wrocławiu, w Bydgoszczy spokojnie mogą obejrzeć ich znaczną część. Ci, którzy byli na obu festiwalach, podczas Camerimage mają możliwość nadrobić repertuar festiwalu w Wenecji. A nadrabiać warto!

Tagi: Marta Maciejewska Plus Camerimage Jolanta Dylewska Robbie Ryan Radosław Ładczuk Mahmoud Kalari Nicolas Cage



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator