G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Fotografie, nocny pociąg i tajemnice

Autor: Jarosław Czechowicz, dodano: 13-08-2010, 20:09

Można powiedzieć – do trzech razy sztuka. Trzecia bowiem książka Dmitrija Strelnikoffa, w zasadzie książka-miniatura, wydaje się być najlepszą, choć tematycznie wtórną wobec „Nikołaja i Bibigul”, drugiej jego powieści. Świetny suspens, niepowtarzalny klimat, klaustrofobiczna atmosfera, dobrze nakreślone sylwetki bohaterów, a przede wszystkim mroczny niepokój egzystencjalnej opowieści o poznawaniu siebie – to główne zalety „Wyspy”.

Wyspa

W swojej książce autor wraz z zawieszonym między tym, co było a tym co jest bohaterem, będzie odpowiadał na pytania związane z zagadką i przypadkowością ludzkiego losu. Tak jak Nikołaj z wydanej przed rokiem powieści, tak bohater „Wyspy” uda się w podróż mającą pomóc mu zrozumieć sens własnego istnienia. I w poszukiwaniu tego sensu koniecznie musi mu towarzyszyć kobieta, a odpowiednikiem tajemniczej Bibigul w „Wyspie” będzie współpasażerka nocnego pociągu, w którym rozegrają się praktycznie wszystkie zdarzenia.

Nowy bohater Strelnikoffa to wzięty fotograf, który prowadzi stabilne życie rodzinne, sam sobie może dać urlop, cieszy go niezależność i fakt, iż w życiu osiągnął tak wiele. Co jednak ten człowiek sukcesu z aparatem w dłoni ma wspólnego z małym chłopcem, sfotografowanym przed laty na plaży? Kim naprawdę jest, skoro jako fotograf ukrywa swą tożsamość przed opinią publiczną, a praca, jaką wykonuje to kadrowanie obrazków z cudzego życia, gdy tymczasem jego własne wydaje się być złożone ze zdjęć naświetlonych, niejasnych, trudnych do zrozumienia?

Decyzja o wyjeździe i nocy spędzonej w pociągu jest bardzo spontaniczna. Mężczyzna kieruje się jakimś wewnętrznym impulsem, który każe mu jechać tam, gdzie kiedyś pozował jako chłopiec do zdjęcia wykonanego przez ojca. Okazuje się, że wykupiony w pierwszej klasie wagonu sypialnego bilet nie gwarantuje bohaterowi spokojnie przespanej nocy, albowiem w ostatniej chwili do jego przedziału dosiada się kobieta, z którą ma podróżować. Szybko orientujemy się, iż tajemnicza postać bardzo przypomina fotografowi kogoś z przeszłości. Mężczyzna jest przekonany, iż doskonale pamięta, kim jest jego towarzyszka podróży. Wszystko wskazuje na to, że znaleźli się w jednym przedziale zupełnie nieprzypadkowo. Kobieta wydaje się być w jakimś tajnym porozumieniu z konduktorem, a zamknięte przedziały w wagonie niekoniecznie oznaczają śpiących w nich innych ludzi… Rozpoczyna się noc trwogi i noc prawdy. Noc niedomówień i ich wyjaśniania. Noc coraz bardziej mroczna dla głównego bohatera. Bo tak naprawdę nie wiadomo czy dramatyczne wydarzenia rozgrywają się w jego umyśle, czy w zamkniętej przestrzeni wagonu kolejowego.

Strelnikoff doskonale stopniuje napięcie w tej krótkiej fabule. Choć pewnych rozwiązań można się dość szybko domyśleć to czytelnik nie jest w stanie przewidzieć ich końca. Dwa wyraźne symbole dominują w narracji – to tytułowa wyspa, na którą ani bohater ani jego rodzice nigdy się nie dostali oraz wszechobecna woda, która nabiera coraz to nowych znaczeń. W nocnej podróży istotne są jednak przede wszystkim zdarzenia z przeszłości, do których obsesyjnie powraca fotograf. Zakłada on, iż tym, co nas spotyka nie rządzi żadna pozaziemska siła i ważne jest tylko to, co tu i teraz. Bohater zdaje sobie sprawę, że życie, które jest dla niego największym cudem i najważniejszą wartością, można stracić nadzwyczaj szybko i przypadkowo…

„Wyspa” to opowieść o czasie, który płynie wstecz. Historia, w której wszystko zostanie zakwestionowane i potwierdzone na nowo. W gruncie rzeczy to liryczna opowieść o miłości, niespełnieniu, o upokorzeniu, strachu i niepewności. Myśli rozpoczętych przez Strelnikoffa jest wiele, nie wszystkie rozwinięte są jednak w stopniu wystarczającym. Nie jest to książka wolna od kilku banalnych przemyśleń i wniosków, ale tym razem Strelnikoff potrafi naprawdę zaskoczyć.

Po groteskowym i dowcipnym „Ruskim miesiącu”, przygnębiającej i symbolicznej historii Nikołaja i Bibigul wśród kazachskich stepów, otrzymujemy coś na kształt psychologicznego thrillera, w którym istotna będzie rola obrazu. „Wyspa” bowiem operuje obrazami i na obrazach się opiera. Nieprzypadkowo to specyficzny traktat o istocie fotografowania. Trzecią książkę Strelnikoff buduje na kadrach. W jaką całość się złożą? Warto sprawdzić podczas lektury.

Dmitrij Strelnikoff, Wyspa, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.

Jarosław Czechowicz ur. 1978, absolwent filologii polskiej UJ oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ; niezależny recenzent; publikacje m.in. w "Portrecie", "artPAPIERZE" oraz w portalach "Internetowe Imperium Książki", "biblioNETka", "G-Punkt", "Independent.pl". Prowadzi bloga literackiego „krytycznym okiem”.

Tagi: Dmitrij Strelnikoff Wyspa wydawnictwo W.A.B. powieść recenzja Jarosław Czechowicz



Skomentuj

Grzesiu.29-08-2010, 14:06

Mógłby Pan zinterpretować tą powieść, bo nie za bardzo ją zrozumiałem :(


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator