Fakty bywają ostatnio o wiele cenniejsze niż fikcja. Świadczy o tym nie tylko ogromna popularność reportaży, ale także literatury wspomnieniowej. Dzieje swojej rodziny postanowiła także spisać Małgorzata Niezabitowska. W swojej książce wyłamała się z konwencji charakterystycznej dla narracji sentymentalnej, stosując bardzo ciekawy zabieg formalny. Zrezygnowała ze szczegółowego odtworzenia dziejów kolejnych pokoleń swojej familii. W zamian za to postawiła czytelnika w sytuacji tych bohaterów książki, z których ust po raz pierwszy usłyszała rodzinną historię, a którzy na kartach „Składanej wanny” są jeszcze dziećmi – słynną ósemką z Krobowa.

Jest rok 1908. Wówczas poznajemy trzech chłopców i pięć dziewczynek, z których najstarsze skończyło zaledwie lat piętnaście. To mali Mysyrowicze, mieszkańcy krobowskiego pałacu, którzy z dnia na dzień z dziedziców pokaźnej fortuny zamieniają się w dzieci biedne, osamotnione i prawie bezdomne. Spotykamy ich już w pierwszym rozdziale książki, gdy na jaw wychodzą długi ich ojca – Edmunda, który porzuca żonę i dzieci, a sam ucieka za granicę. Pałac i wszystkie rodzinne dobra zostają zlicytowane, a dzieci wraz z matką zaczynają tułać się od jednych krewnych do drugich. Gdy świat wali się w gruzy, jedyną nicią łączącą ich z dawnymi czasami staje się pamięć o przodkach, która pozwoli im na nowo odbudować swoją tożsamość i odzyskać utracone poczucie godności.
I nie ma w tym nic dziwnego, gdyż rody, których potomkami są mali Mysyrowicze, wydały na świat całą gamę barwnych osobowości, ludzi pełnych temperamentu i odwagi, których przygody raz zasłyszane, nie pozwolą o sobie zapomnieć. Tym bardziej, że historia owych rodów sięga kilkuset lat wstecz, a spryt przodków połączony z dobrą pamięcią i pokaźną dokumentacją nie pozwolił jej rozpłynąć się w dziejowych zawieruchach. Tak oto ósemka z Krobowa urzeczona przeszłością, wciąż na nowo przeżywa losy rycerzy i zagończyków wprost wyjętych z powieści Sienkiewicza, konspiratorów, emisariuszy i bojowników narodowych powstań, niezrównanych jeźdźców i hodowców koni wyścigowych, którzy jak głosiła plotka mogą być królewskimi potomkami z nieprawego łoża. Dużą rolę pełnią tu także kobiety o niezwykłej urodzie i jeszcze bardziej niezwykłym charakterze wśród których odnaleźć można łączniczkę powstania styczniowego i pierwszą na ziemiach polskich wybitną zootechniczkę.
Niezabitowska w swoich opowieściach nie stawia przodkom cokołu. Na dzieje swojej rodziny patrzy z dystansem i ironią, które uwodzą czytelnika trafnością spostrzeżeń i sporą dozą dowcipu. To wszystko w połączeniu z bardzo dobrą znajomością historii sprawia, że „Składaną wannę” czyta się z prawdziwą przyjemnością. Pikanterii książce dodają anegdoty z życia sław epoki, od Stanisława Augusta Poniatowskiego i cara Aleksandra II po Henryka Sienkiewicza. Lekturze towarzyszy zaś zbiór rycin, obrazów i dokumentów, zdobiący poszczególne strony książki.
Perypetie pięciu rodów Małgorzata Niezabitowska opisała nie tylko z dużą dozą humoru, ale także z prozatorskim zacięciem, które sprawia, że „Składaną wannę” czyta się jak dobrą powieść. Umiejętnie operując dramatyczną narracją i z dbałością o detal, pisarka odmalowała przed oczami czytelników postaci barwne, których przygody gwarantują niemałą dawkę emocji. Ósemce z Krobowa słuchanie opowieści o losach pradziadków musiało sprawiać prawdziwą radość, której teraz posmakować mamy okazję także my – czytelnicy.
Małgorzata Niezabitowska, Składana wanna, wydawnictwo Znak, Kraków 2010.
Tagi: Małgorzata Niezabitowska Składana wanna wydawnictwo Znak proza sentymentalna recenzja Paulina Dreslerska
Ania08-10-2010, 20:34
Rysunek na okładce przypomina mi te, które można znaleźć w Bluszczu.