Skoro wystarczy napisać dobry wniosek, o to by powstał kolejny przegląd czy festiwal nic dziwnego, że liczba tego typu imprez z roku na rok się powiększa. Coraz trudniej jest stworzyć oryginalny projekt, który spotkałby się z szerokim odzewem. I coraz ciężej jest przekształcić go w wydarzenie o charakterze cyklicznym.

WSTĘP
Tym większe wyrazy uznania należą się pomysłodawcom Festiwalu Sztuki Współczesnej i Designu „Narracje”. Ich projekt jest interesujący, z roku na rok cieszy się większą popularnością i właśnie skończyła się jego trzecia edycja.
Tym co wyróżnia gdański event jest jego nazwa. Nie brzmi jak szablonowa zbitka słowna w rodzaju „przegląd form wizualnych” czy „festiwal sztuki multimedialnej”, a z drugiej strony jest bardzo prosta. Po drugie, festiwal sięga po medium jakim są sztuki wizualne, ale odnosi się tak naprawdę do miasta. Ono jest w centrum zainteresowań artystów i to w nim są umiejscowione prace i instalacje. Dzięki temu sztuka nie zamyka się w przestrzeni galerii, lecz wychodzi do ludzi, pojawia się obok ich domów i zahacza o miejskie podwórka. Po trzecie, skoro miasto tętni życiem także po zmroku, festiwalowe projekcje odbywają się późnym wieczorem i nocą.
ROZWINIĘCIE
Jako że tegoroczne Narracje opowiadały o Dolnym Mieście – zapomnianej, zaniedbanej, pofabrycznej dzielnicy Gdańska – to tutaj umiejscowiono większość instalacji. Nie sposób wymienić wszystkich, ale warto wspomnieć o tych najciekawszych.
Opowieść należałoby zacząć od Głównego Miasta. Gdańska Galeria Guntera Grassa, Gdańska Galeria Fotografii, Galeria-to-be, Gdańska Galeria Miejska 1 przygotowały kilka prezentacji, a sama wycieczka po tegorocznych Narracjach ruszyła z sieni instytucji GDAŃSK 2016. Zapoczątkował ją kolektyw RaumZeitPiraten. Korzystając z laserów, żarówek, lup, lamp i wielu innych przedmiotów, Tobias Daemgen i Moritz Ellerich zaprezentowali na ścianach sieni świetlno-wizualne efekty. I zdaje się, że instalacja pełniła tu najważniejszą rolę. To ona i związany z nią akt tworzenia miały skupiać na sobie uwagę widzów, a nie jak w przypadku wielu performance, twórca. Poza tym konstrukcja robiła piorunujące wrażenie. Wyglądała jak maszyna, z której (w laboratoryjnych warunkach) poprzez tysiące kanalików, rurek i probówek wydobywa się ciecz – kolorowa i bulgocąca.
Dalej, trasa prowadziła przez Gdańską Galerię 2 na ulicę Chmielną. Tam, na ścianie spichlerzy pojawiły się gigantycznej wielkości niby-kwiaty, wykonane przez Dominika Blauscha, niemieckiego artystę.
Następne w kolejności było Drzewo Miejskie Gionata Gesi Ozmo - kolaż znaków i artefaktów zaczerpniętych z mitologii, religii i kultury współczesnej oraz praca polsko-węgierskiego kolektywu Elektro Moon Vision. Tą drugą traktującą o bryle i jej strukturze, wyświetlano na jeszcze nie ukończonych budynkach kompleksu mieszkaniowego nad Nową Mołtawą. Oprawą muzyczną zajął się Jędrzej Rusin (znany jako Unstable Routine). Wszystko to razem tworzyło hipnotyzującą mieszankę i przyćmiło, pod względem rozmiarów i stworzonej atmosfery, kolejne instalacje.
Ale na tym nie kończyła się trasa Narracji. Wśród pozostałych prac znalazły się m.in. Tableau Vivant (=obraz żyjący) Tomasza Wlaźlaka – kolorowa, pikselowa animacja, która stanowiła przekrój przeciętnego bloku i obnażała dziejące się w jego wnętrzu prywatne historie oraz wystawa fotografii w dawnej zajezdni tramwajowej, „NARRACJE Picture Project”, ukazująca życie mieszkańców Dolnego Miasta.
Ostatnim rozdziałem tej miejskiej opowieści i zarazem punktem kulminacyjnym Narracji był klub festiwalowy. Na jego potrzeby zaadaptowano dawną fabrykę przy ulicy Reduta Miś. W środku można było obejrzeć rewelacyjny projekt Marcina Grzędy i Pawła Sasina, nazwany „Floraindustrie”. Artyści stworzyli w swojej pracowni (wewnątrz budynku) szklarnię, w której przez kilka miesięcy hodowali pomidory i zioła; szyby w oknach pomalowano na intensywne kolory, na suficie powieszono srebrne wkłady do termosów, a w pomieszczeniu obok stworzono instalację wykorzystującą czerwone światła laserowe. Klub stał się też przestrzenią muzyczną. Każdego wieczoru odbywały się tu koncerty, a wśród zaproszonych artystów znaleźli się m.in. polski zespół elektroniczny Ch-Ch-Ching i estońska wokalistka psycho-disco, Maria Minerva.
ZAKOŃCZENIE
Tegoroczną edycję Narracji z pewnością można postrzegać w kategorii działań na rzecz aktywizacji środowiskowej. Jednak w przeciwieństwie do wielu tego typu akcji, które tak naprawdę stają się przyczółkiem dla artystów i jakby do nich samych są skierowane, Narracje rzeczywiście zwracają się w stronę lokalnych mieszkańców. To między ich domami i i na ich podwórkach odbywają się pokazy i projekcje. Zamiast więc specjalnych zaproszeń, biletów wstępu czy wystawnych wernisaży, obcowanie ze sztuką i kulturą odbywa się w sposób bezpośredni i ogólnodostępny.
Tagi: Marta Cwujdzińska Gdańsk Narracje