G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Geniusz spod kreski

Autor: Karolina Babij, dodano: 21-12-2009, 19:37

Grzegorz Jarzyna – niezaprzeczalnie jeden z najlepszych polskich reżyserów teatralnych. Jego dwa ostatnie spektakle - T.E.O.R.E.M.A.T. oraz Między nami dobrze jest po raz kolejny przyniosły mu nagrodę im. Konrada Swinarskiego, przyznawaną przez miesięcznik Teatr. W 2003 roku, Piotr Gruszczyński zaliczył go do pokolenia młodszych zdolniejszych, zwanego też ojcobójcami. Jego głośny debiut - Bzik tropikalny, oparty na tekstach Witkacego, oznajmił narodziny jednego z późniejszych topowych reżyserów teatralnych w Polsce.

Grzegorz Jarzyna, fot. Bartłomiej Sowa, archiwum festiwalu Dialog-Wrocław

Grzegorz Jarzyna urodził się 4 lutego 1968 w Chorzowie, w rodzinie polsko – niemieckiej. Do teatru zaczął chodzić dopiero pod koniec drugiej klasy liceum. Jeszcze w trakcie nauki w szkole średniej zrobił pierwsze przedstawienie oparte na fragmentach Ewangelii, tekstach Edwarda Stachury i samego Jarzyny, przygotowane specjalnie na Dzień Matki. Niestety przedstawienie zostało zagrane tylko raz – w duszpasterstwie akademickim Arka w Krakowie. Wszystko za sprawą partii, która ponoć nie miała zastrzeżeń… Tak rozpoczął swoją przygodę z teatrem, który jednak nie od początku był mu przychylny.

 

Pojechałem do szkoły teatralnej jeszcze przed zdaniem matury. Wchodzę na Warszawską do sekretariatu. Udaję, że wszystko wiem, a nie wiem nic. Zaczynam składać papiery. W pewnym momencie pani w sekretariacie pyta:

- A dyplom?

- Który dyplom? Mam sportowe i z olimpiady filozoficznej.

Pani powtórzyła: - Dyplom szkoły wyższej.

Odpowiedziałem: - Zdobędę go w tej szkole.

Ona jednak z uśmiechem rzuciła: - Musi pan mieć skończone studia.

Wycofałem papiery i postanowiłem pójść na filozofię.* - Grzegorz Jarzyna

 

Dyplomu jednak nie zdobył. Uzyskał za to absolutorium, które pozwoliło mu przystąpić do egzaminów na reżyserię dramatu na krakowskiej PWST. Okazało się jednak, że przyszłemu reżyserowi potrzeba nie dyplomu ukończenia szkoły wyższej, a umiejętności potrzebnych do przeżycia. Egzamin wstępny to ciężka rozgrywka – Jarzyna nie dał się komisji, zaczął z nią dyskutować, pokazał swoją prawdziwą, rzecz jasna kulturalną, twarz. Na studia dostał się dzięki wstawiennictwu Krystiana Lupy, który nie pozwolił umieścić go na liście rezerwowej. W szkole teatralnej Jarzyna był Lupą szczególnie zafascynowany, chodził na jego przedstawienia, czytał jego notatki, Utopię.

 

Jest dla mnie oczywiste, że Grzegorz Jarzyna ma ten dar widzenia. Chodzi o dar dostrzegania i umiejętność wyostrzenia w kreacji teatralnej nowych przestrzeni ludzkich, owych specyficznych inklinacji, półświadomych i nieświadomych ludzkich grawitacji – obdarzających ludzką przestrzeń specyficznym, przynależącym do epoki i będącym tajemnicą epoki wyrazem. ** - Krystian Lupa

 

Pierwszą samodzielną realizacją Jarzyny był Bzik tropikalny oparty na tekstach Witkacego, przygotowany w Teatrze Rozmaitości w Warszawie w 1997 roku. To właśnie Bzik… zwiastował nadejście kolejnego teatralnego geniusza – Grzegorza Horst d’Albertisa. To właśnie od czasów debiutu, okrzykniętego potem jednym z najgłośniejszych w historii polskiego teatru, Jarzyna każdy swój spektakl podpisywał nowym pseudonimem.

 

Podpisywanie każdej realizacji nowym pseudonimem stanie się odtąd stałą praktyką reżysera, który sugeruje w ten sposób, że za każdym razem zmienia twórczą tożsamość. - Monika Mokrzycka – Pokora (http://www.culture.pl)

 

Po głośnym debiucie nadszedł dla Jarzyny czas zawodowych sukcesów, w 1998 (czyli rok po debiucie!!!) objął on stanowisko dyrektora artystycznego Teatru Rozmaitości w Warszawie. To właśnie za jego kadencji Teatr Rozmaitości zmienił się w TR Warszawa. W 2006 roku reżyser objął również stanowisko dyrektora naczelnego. TR stał się drugim domem Jarzyny, to właśnie tu wyreżyserował swoje topowe spektakle, tj.: Magnetyzm serca, Księcia Myszkina, czy Uroczystość i 2007:Macbetha (dwa ostatnie zresztą wciąż grane w TR). Jego dwie ostatnie realizacje: T.E.O.R.E.M.A.T. na podstawie twórczości Piera Paolo Pasoliniego z Janem Englertem i Danutą Stenką, oraz Między nami dobrze jest Doroty Masłowskiej (w obsadzie m.in.: Danuta Szaflarska, Adam Woronowicz) biją rekordy popularności w Warszawie. To właśnie one przyniosły mu kolejną nagrodę im. Konrada Swinarskiego (poprzednią zdobył w 1999 roku za Iwonę, księżniczkę Burgunda oraz Niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości). Jarzyna zdobył już wiele nagród, a z pewnością otrzyma ich jeszcze więcej. Czas pokazał, że z chłopaka ze Śląska, który na reżyserię dostał się spod kreski, wyrósł prawdziwy teatralny mistrz, godny naśladowania.

 

W najnowszym spektaklu dawnego buntownika Grzegorza Jarzyny T.E.O.R.E.M.A.T. nie ma prób szokowania widowni. Jest za to ciąg hipnotyzujących obrazów. Scenę oblewa jasne światło, postaci poruszają się w zwolnionym tempie. A mimo to przedstawienie według Piera Paola Pasoliniego ma rzadką intensywność... (…) Spektakl jest czysty, nasycony najszczerszymi emocjami. Wydarzenie! - Jacek Wakar (Twój Styl, nr 4/2009)

 

* - Notatnik Teatralny 24-25/2002 – Marzyciel – rozmowa z Grzegorzem Jarzyną

** - Notatnik Teatralny 24-25/2002 – Jarzyna – zapiski Krystiana Lupy

 

Tagi: grzegorz jarzyna horst d'albertis bzik tropikalny tr warszawa niezidentyfikowane szczątki ludzkie i prawdziwa natura miłości uroczystość książę myszkin iwona iwona księżniczka burgunda 2007:macbeth macbeth englert stenka szaflarska woro



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator