G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Globalizacja, jakiej nie znamy

Autor: Ilona Rodzeń, dodano: 27-01-2012, 16:11

Współczesny dyskurs o globalizacji jest niczym innym, jak tylko amatorskim użyciem terminów filozoficznych – twierdzi w swojej książce „Kryształowy pałac” Peter Sloterdijk, współczesny niemiecki filozof i publicysta. Za rozpowszechnianie tego błędnego i zniekształconego obrazu odpowiadają dziennikarze, którzy opierają się na interpretacjach rzeczywistości tworzonych przez politologów i ekspertów od nauk społecznych. A wszyscy powtarzają bzdury.

Na poparcie swoich tez Sloterdijk przytacza mnóstwo przykładów. W pierwszej części książki, poświęconej wielowiekowej ekspansji Europy, pisze o kolonizacji jako o wykalkulowanym ryzyku nastawionym na finansowy zysk. Takie spojrzenie na historię Europy obala zarazem mit o chrześcijańskiej genezie kolonizacji jako działaniu na wskroś religijno-misyjnym. Pisarz udowadnia, że już wtedy chodziło o zdobycie pieniędzy dzięki zamorskim surowcom mineralnym i handlowi. Opisując europejską ekspansję autor obszernie odwołuje się do Kolumba i Magellana, a w związku z nimi – do odkryć geograficznych, czyli symbolicznego początku globalizacji. Hasło epoki: „odkrycia” – liczba mnoga, która oznacza w rzeczywistości pojedynczy zabieg, autentyczne historyczne hiperwydarzenie okrążenia-ujarzmienia Ziemi – jest także synonimem praktyk, poprzez które następuje przemiana nieznanego z znajome, niewyobrażalnego w wyobrażone.

Drugą połowę książki poświęca Ameryce, nowym mediom i usieciowieniu nie tyle społeczeństwa, co wręcz całego świata. Społeczeństwo amerykańskie jest u Sloterdijka przykładem, że troska o szczęście jednostki prowadzi do zobojętnienia ludzi na wspólne problemy i obniża zaangażowanie w politykę. Autor podsumowuje tę sytuację bezwzględnymi słowami, przypominając zarazem że uzyskany efekt jest odwrotny od zamierzonego: (…) antropologiczny fantom nowożytności , l’homme de monde, mikrokosmiczny, wielorako receptywny i ekspresywny pełny człowiek, zanika jak twarz nakreślona w piasku na brzegu morza.

Wiele wyjaśnia znaczenie tytułowego kryształowego pałacu, który Peter Sloterdijk zapożyczył z powieści Fiodora Dostojewskiego „Notatki z podziemia”, a w której owym pałacem był zbudowany w Hyde Parku budynek londyńskiej wystawy światowej z 1851 roku. Sloterdijk tak uzasadnia tę analogię: W tej olbrzymiej budowli rozpoznał (Dostojewski) ludożerczą strukturę; wręcz współczesnego Baala – kultowy zbiornik, w którym ludzie składają hołd demonom Zachodu: władzy pieniądza, czystego ruchu i pobudzająco-otępiającym uciechom. Cechy kultu Baala (…) dzisiejsi ekonomiści opisują mianem „społeczeństwa konsumpcyjnego” (…).

Peter Sloterdijk w „Kryształowym pałacu” daje wyraz swojej rozległej wiedzy – nie tylko filozoficznej. Oprócz kulturoznawstwa, historii i filozofii – odwołuje się także do fizyki, polityki, literatury, ekonomii czy nauk przyrodniczych. Nie szczędzi nam metafor, porównań oraz odwołań, co czyni książkę niesamowicie nasączoną informacjami. Niestety autor nie zadbał o to, by bogactwo przekazu było choć trochę przystępne dla przeciętnego czytelnika. Specjalistyczne słownictwo i terminologia czynią z „Kryształowego pałacu” książkę dla wysublimowanego grona obeznanych z tematem czytelników. Tym, co zdecydowanie ułatwia lekturę, jest natomiast podzielenie treści na krótkie, kilkustronicowe rozdziały. Jest ich bardzo dużo, a poukładane są w logicznej i historycznej kolejności, ale każdy zbiera fakty i przemyślenia dotyczące jednego konkretnego zagadnienia, idei czy postaci, w ten sposób porządkując całość. Dlatego też „Kryształowy pałac” można przeczytać od deski do deski lub jedynie we fragmentach, bo choć poszczególne rozdziały są integralną częścią całości, to stanowią też samodzielne teksty.

W „Kryształowym pałacu” Peter Sloterdijk pokazuje nam, jak płytkie i uproszczone jest nasze rozumienie globalizacji. To dużo więcej, niż globalna wioska, szybki przesył informacji i Mc Donald’s na każdym kroku. To wielowiekowy proces ekspansji i podbojów, indywidualizmu i utraty tożsamości. Książka ta jest na swój sposób fascynującą historią ewolucji ludzkości od średniowiecza, gdzie wszystko było proste, do współczesności, kiedy nic nie jest takie, jakim się wydaje. Między tymi dwoma punktami w czasie ludzkość przeszła bardzo wiele, ale, zdaniem Sloterdijka, niewiele to miało wspólnego z integracją czy współpracą. Jak gorzko zauważa: Globalizacja ziemska staje się zrozumiała, gdy rozpoznamy w niej historię przestrzenno-politycznego wyobcowywania się, które zwycięzcom wydaje się konieczne, przegranym – dominujące, ale wszystkim razem – niezbędne.

Peter Sloterdijk, Kryształowy pałac, Krytyka Polityczna, Warszawa 2011.

Tagi: Peter Sloterdijk Kryształowy pałac Krytyka Polityczna recenzja Ilona Rodzeń



Skomentuj

kyVTWFynxQuIOVytS19-02-2012, 11:31

L7RcuJ <a href="http://uyxvaavtzejw.com/">uyxvaavtzejw</a>


OEdQJcbBhjUQIgVhZbO18-02-2012, 07:07

Swietny wpis. Mam ndzaieje, ze bedziesz kontynuowal dyskusje z panem Brachowiczem. Nawet jesli przekonasz chociaz kilku czytelnikow DP (co latwe i tak nie bedzie) to juz bedzie wielki sukces.


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator