G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

I nastał ''(S)pokój w duszy''?

Autor: Agnieszka Molińska, dodano: 02-04-2011, 23:40

W ciągu ostatnich miesięcy, dystrybutor Vivarto systematycznie wprowadza słowackie tytuły do kin (Muzyka; Niebo, piekło… ziemia). Teraz, ponad dwa lata po światowej premierze, Spokój w duszy dotarł i do nas. Film w reżyserii Vladimíra Balka jest jednym z tamtejszych hitów ostatnich dwóch dekad. Ponad 116 tysięcy Słowaków poszło na seanse, co dało mu trzecie miejsce (źródło: aic.sk, stan na 30.11.2010r.) w zestawieniu popularności słowackich obrazów. Co tak zachwyciło naszych południowych sąsiadów?

pokojvdusi

Tono (Attila Mokos) po pięciu latach spędzonych w więzieniu za kradzież, wraca do swojej żony (Helena Krajčiová) i syna, którego w ogóle nie zna. Czekają na niego także przyjaciele z dzieciństwa Marek i Peter (Jan Vondráček i Robert Więckiewicz) oraz Stefan (Roman Luknár) – wspólnik, który zaopiekował się rodziną pod jego nieobecność. Tono chce zerwać z kryminalną przeszłością, lecz nie jest to takie proste. Problemy ze znalezieniem uczciwej pracy i dług wobec Stefana nie ułatwiają ponownej adaptacji do społeczeństwa.

Film jest bardzo dobrze zrobiony technicznie. Nic nie można zarzucić zdjęciom Martina Štrby, dwukrotnemu laureatowi nagrody filmowej Czeski Lew. Kamera świetnie pokazuje uroki górskich krajobrazów, piękno dzikiej przyrody. Dla kontrastu sceny we wnętrzach są bardzo statyczne, wręcz teatralne, co może jednak trochę razić.

Muzyka dobrze znanego Polaka Michała Lorenca idealnie oddaje atmosferę fabuły. Cały czas „brzmi” niepokój, a widz ma złe przeczucia odnośnie głównego bohatera.

Attila Mokos w roli Tona wypada nierówno. W scenach z Luknárem osiąga szczytowy poziom, ale już z filmową żoną, tak jakby schodziło z niego całe zaangażowanie. Zagranie osoby, która nie umie odnaleźć się we współczesnym świecie, czuje się osamotniona i niezrozumiana, nie jest łatwe. Mokos choć momentami jest wiarygodny, to przez większość czasu jednak nieprzekonywujący. Luknár jako antybohater bardzo dobrze operuje swoim warsztatem. Pomimo, że postać Stefana trudno nazwać sympatyczną i przyjacielską, to aktor sprawił, że widzimy  w nim człowieka z uczuciami, żądzami. Więckiewicz i Vondráček nie mają za wiele do zagrania.

Głównym wątkiem wydaje się męska przyjaźń, ta prawdziwa i ta fałszywa. Bohater dowiaduje się w końcu, komu na nim zależy, ale nie powoduje to radosnej przemiany. Naznaczony więziennymi doświadczeniami czuje, że jest pusty i nic nie może go uratować. Reżyser starał się umieścić w filmie chyba wszystkie najważniejsze kłopoty słowackiego społeczeństwa. Mamy więc nieprzystosowanie jednostki do życia w kapitalistycznym, ale postkomunistycznym świecie, dużą liczbę żebrzących i kradnących Romów czy korupcję urzędników. Natłok pokazanych problemów nie pozwala żadnemu z nich wyraźnie wybrzmieć.

Podkreślę jeszcze raz, pod względem technicznym obraz jest bardzo dobrze zrobiony, brakuje jednak wiarygodnej i dobrze zagranej historii. Bohaterowie starają się znaleźć spokój w duszy, ale Balko nie przekonał mnie, że oni w ogóle ją mają.

 

"Spokój w duszy" (Pokoj v dusi, Słowacja 2009), reż. Vladimír Balko, dystr. Vivarto

Tagi: Vladimir Balko Attila Mokos Robert Więckiewicz Michał Lorenc film słowacki Agnieszka Molińska



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/zainspirowani_swiatem/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator