Dzień czwarty, w którym odkrywamy dziurę w bucie, a plakietka PRESS przegrywa walkowerem z plakietką VIP. Korespondencja przerwana, brak sygnału.

Dzień długi i deszczowy. Czekałam na moment, w którym uda się suchą nogą przejść gdziekolwiek - nie nadchodził. Pierwszy koncert, For a Minor Reflection, odpuszczony bez żalu. Kolejny, Ólafur Arnalds, poszedł za przykładem FaMR. Na FM Belfast nawet wyszłam, ale po godzinie stania w kolejce miałam dość. Znajoma zagrypiona Litwinka zaczęła odpływać, a kolejny w rozpisce Trentemøller nie był priorytetowym koncertem. O koncercie Hjaltalin najzwyczajniej w świecie zapomniałam.
Tak oto czwartego dnia festiwalu nie zobaczyłam nic. Ale...
Młody, świeży zespół post-rockowy. Nic nowego, ale doskonale spełnia wszystkie wymagania stawiane przez gatunek. Przestrzenne, rozmarzone melodie stworzone przez dwudziestolatków z Reykjaviku urzekają słuchaczy na całym świecie - a to dzięki Sigur Rós, którzy zabrali FaMR na kilka koncertów w Europie.
Posiadacz najsłodszego islandzkiego akcentu. Pojawił się w świadomości europejskich słuchaczy również dzięki Sigur Rós - występował z nimi w Polsce, na warszawskim koncercie w 2008 roku. Wszechstronnie utalentowany muzyk zabiera słuchacza przyzwyczajonego do popowej papki w świat muzyki klasycznej, a podróż ta jest zupełnie bezbolesna.
Królujący na islandzkiej scenie popowej nieprzerwanie od wczesnych lat dziewięćdziesiątych wokalista i DJ był coverowany przez chyba wszystkie lokalne zespoły - jego hity jest w stanie wyśpiewać dowolna spotkana na ulicach Reykjaviku osoba.
Stworzony w 2004 roku kolektyw występuje w składzie obejmującym trzy do ośmiu osób, w zależności od tego, kto jest na miejscu. Roztańczona i radosna muzyka elektroniczna, której fani po brzegi wypełnili niewielki klub NASA.
Duński DJ, na scenach klubowych od 1997 roku.
Dziś ostatni dzień festiwalu. Uzbrojona w cierpliwość i przewagę czasową wybieram się na koncert absolutnej gwiazdy imprezy - Gus Gus. Poza nimi występują również zupełnie mi nieznane gwiazdy muzyki popowo-taneczno-elektronicznej. Relacja - jak zwykle w G-punkt.pl
Tagi: relacja festiwal Iceland Airwaves 2009,