G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Idzie nowe!

Autor: Anna Kurzecka, dodano: 05-09-2011, 15:29

Schyłek małych kin studyjnych zbiega się w czasie z otwarciem Dolnośląskiego Centrum Filmowego w budynku dawnego Kina Warszawa.

Woń końca lata przywołuje zawsze odległe wspomnienia i sprawia, że widz staje się bardziej skłonny do refleksji, wręcz sentymentów. Na fali tej nostalgii powstał ruch obrony zapomnianych wrocławskich kin. To jedyny powód, dla którego obecnie może emocjonować wyrok już od dawna podpisany, który tylko kurzył się i czekał, odroczony, na swój czas. Tegoroczne lato było chłodne jak ostatnie seanse w sali Kina Lwów, gdzie już w gruncie rzeczy tylko nieliczni wytrwale marzli np. podczas Festiwalu KAN i Watch Docs. Mimo rozgrzewania publiczności repertuarem, w Kinie Lwów niezmiennie lepiej sprzedawały się grzańce (serwowane na święcie dokumentu zaangażowanego) niż napoje chłodzące i nie mam pewności, czy gdyby ktokolwiek prowadził takie statystyki, to nie okazałoby się, że w ostatnim czasie sprzedano tam więcej gorących herbat niż biletów. Więc, pozostając przy analogii meteorologicznej, na wrocławskiej scenie kinowej - mimo schyłku lata starych kin - oczekuję, mimo wszystko, ocieplenia.

Przewrotnie pisał już Hugo w „Nędznikach”, że nic nie jest tak stabilne jak drewniany płot i to może być jedynym wytłumaczeniem, że kinom pokroju Lwowa udało się przetrwać tak długo. Tak - zarzucam im bylejakość i tymczasowość, niedoinwestowanie i brak inicjatywy. Trwały, ponieważ nie było dla nich konkurencji, a naprawdę dużym graczom nie przeszkadzały.  Wręcz dziwie się dlaczego lata wcześniej nie rozgorzała dyskusja na temat: dlaczego nikt jeszcze nie zamknął  kina znajdującego się w budynku należącym do sióstr zakonnych i które wierząc w niepisaną umowę pomiędzy bogiem a widzem wcielały w życie we wspomnianym budynku dewizę cierpienie uszlachetnia. Było by to warte rozpatrzenia na równi z hasłami promowanymi dziś przez poważne osoby-instytucje we Wrocławiu i okolicach.

Nie tak dawno, bo w ramach sceny filmowej Podwodnego Wrocławia, na Łokietka 5 pokazywany był reportaż Artura Pilarczyka z ostatnich chwil spędzanych w Kinie Dworcowym. Jego zamknięcie opinia publiczna przyjęła z olbrzymim smutkiem. Sama nawet udałam się na jeden z ostatnich organizowanych tam pokazów. Film „Yes-Mani Atakują Świat” mimo wysokich walorów rozrywkowych obejrzały ze mną dokładnie 3 osoby, z czego jedna przyszła w moim towarzystwie.  W gruncie rzeczy to wspomniany film o Kinie Dworcowym był wyświetlany w lepszych warunkach niż te którymi dysponowało samo kino. Mówi się: to kino miało klimat lub nie było bezduszne, nie było tam popcornu – była za to przerwa na przekąskę i drinka podczas organizowanych tam co roku sylwestrowych maratonów filmowych. Być może także w multipleksach śledzik czy tatar nie wzbudzałby takich kontrowersji jak popcorn?

Uspokaja fakt, że Kino Lwów jest zamykane w momencie, gdy otwierany jest godny następca. Wymagający widz nie będzie zostawiony sam sobie. Centrum zbudowane w budynku dawnego Kina Warszawa prawdopodobnie dużo lepiej spełni zadania, które stawia się kinom studyjnym. Repertuar obiecuje wiele , o czym świadczy już możliwość obejrzenia „Piny” Wima Wendersa. Zarezerwowanie biletów na seanse tego filmu tanecznego, odbywające się podczas Nowych Horyzontów, graniczyło z niemożliwością. Liczba chętnych do obejrzenia trójwymiarowego dokumentu przekraczała wszelkie festiwalowe możliwości. Swoją drogą mało kto już pamięta, że Roman Gutek swoje pierwsze pokazy filmów we Wrocławiu organizował w Kinie Policyjnym znajdującym się w siedzibie tejże służby. Nikt nie zarzucał mu potem, że opuścił oryginalne, ciekawie umiejscowione kino - a przynajmniej protesty te nie przetrwały próby czasu i nie dotarły najwyraźniej do nam współczesnym.  W DCF swoją lokalną premierę będzie miała też „Jaskinia” Herzoga w 3D, która wcześniej we Wrocławiu wyświetlana była jedynie w dwóch wymiarach. To są dobre przykłady na to, że kino studyjne potrzebuje nie tylko zapaleńców, ale również pieniędzy, innowacji, wygodnych foteli. Nikt nie powinien kwestionować, że dobre nagłośnienie i duży obraz jest elementem potrzebnym by zapoznać się ze wszystkimi walorami dzieła filmowego. Jak mawiał klasyk zostawmy Bogu, co boskie… a zakonnicom co zakonne.

Tagi: Dolnośląskie Centrum Filmowe Kino Lwów Kino Dworcowe Anna Kurzecka



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator