G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

IN Flagranti: Literackie abecadło

Autor: Magdalena Wołowicz, Łukasz Saturczak, dodano: 17-01-2010, 12:37

In Flagranti to nowa inicjatywa portalu G-punkt.pl. W nowej wirtualnej przestrzeni znalazło się miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki i prezentację własnych poszukiwań kulturalnych.

W styczniu podsumowanie minionego roku, jak najbardziej nietypowe. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Tym razem alfabetyczne podsumowanie sezonu w polskiej literaturze.

www.zabawkipirotechniczne.com

Kilka lat temu, podczas spotkania autorskiego, Eustachy Rylski powiedział jedną istotną rzecz dotyczącą rodzimej literatury: To nieprawda, że w Polsce nie wydaje się książek dobrych, bo polska literatura ostatnich lat obfituje w dobre pozycje. Problemem jest to, że nie są one ważne.

Miniony rok pokazał, że słowa autora „Warunku” są wciąż aktualne – w literaturze polskiej w 2009 roku nie było książek głośnych. Ponadto laureaci nagród literackich - pisarze już zasłużeni - otrzymali wyróżnienia za utwory ewidentnie słabsze w ich dorobku, zaś autorzy reprezentujący roczniki sześćdziesiąte, okazali się jedynie dobrymi rzemieślnikami i żadnemu z nich nie udało się przeskoczyć swoich dotychczasowych osiągnięć. Z drugiej strony na arenę literacką wkroczyło kilka ważnych nazwisk: Paziński i Bogacz - urodzeni w latach siedemdziesiątych oraz Małgorzata Rejmer i Marta Syrwid, reprezentujące roczniki osiemdziesiąte. O tym i o owym opowiemy Wam w alfabetycznym skrócie.

 A (Angelus) – nagroda, która miała zostać najważniejszym wyróżnieniem literackim Europy Środkowej, zaczyna niestety tracić na znaczeniu. Zaproszeni pisarze nie przyjeżdżają, zaś sama gala nie jest transmitowana na żywo, chociażby w TVP Kultura. Słychać za to coraz więcej krytycznych głosów co do formuły samych nominacji, bo jak na dłoni widać, że polska powieść wydana w roku 2008 nie ma szans z tą napisaną trzydzieści lat wcześniej w innym kraju. Krzysztof Masłoń - jeden z jurorów Angelusa - zaproszony do radiowej Trójki, aby podsumować rok literacki w Polsce, powiedział, że prowadzone są rozmowy na temat zmiany w regulaminie. Jak będzie - zobaczymy.

B (Bart) – na pierwszy rzut oka największy przegrany 2009 roku: finał Nike, półfinał Angelusa, nominacja za scenariusz podczas Festiwalu Filmowego w Gdyni i żadnej nagrody. Niegdyś tajemniczy autor, nieudzielający wywiadów, zamknięty gdzieś w łódzkim mieszkanku, dziś natomiast literacka gwiazda. O Barcie w tym roku mówiło się bez wątpienia najwięcej i nie zaszkodził temu nawet słabszy w porównaniu z innymi dziełami „Rewers”. Ten rok na pewno należał do Barta, ale co będzie w 2010?

C (Cogito - Nagroda Mediów Publicznych) – wyłoniono wprawdzie siedmiu finalistów, ale kryzys, jak widać, dotknął również świat kultury. W związku z trudną sytuacją finansową, jury nagrody podjęło decyzję o nieprzyznaniu w 2009 roku honorarium dla zwycięzcy. Konkurs został więc nierozstrzygnięty, ale do przyszłego roku podobno fundusze się znajdą.

D (Drotkiewicz) – w roku 2009 Agnieszka Drotkiewicz wydała trzecią książkę i została nominowana do Paszportu Polityki. Powieść „Teraz” udowodniła przede wszystkim to, że autorka się rozwija – po przeciętnym „Paris, London, Dachau” i ciekawym „Dla mnie to samo” dostaliśmy książkę świetnie napisaną, mocną i smutną. Mimo że Drotkiewicz od początku twórczości pisze o tym samym (samotność w wielkim mieście, współczesny bowaryzm, określanie się poprzez posiadane przedmioty), robi to w sposób bardzo wyrazisty. Pewna siebie, dobra proza.

E (ekologia) – moda na tematy dotykające ochrony środowiska naturalnego dotarły i do Polski. Wcześniej o tzw. holokauście zwierząt pisał noblista J.M. Coetzee, nad Wisłą głos w owej dyskusji zapoczątkowała Olga Tokarczuk i wątek ten pojawia się w jej twórczości niczym leitmotiv („Ostatnie historie”, „Bieguni” i wydany pod koniec 2009 roku thriller moralny „Prowadź swój pług przez kości umarłych”). Można zarzucić pisarce wiele, ale jednego odmówić nie można: jest ona obecnie jedyną w naszym kraju autorką zajmującą się tym, o czym pisze cały świat.

F (festiwale) – Najpierw Port Wrocław, później Międzynarodowy Festiwal Opowiadania, Wrocławskie Promocje Dobrych Książek, Pory Książki, a od tego roku jeszcze Międzynarodowy Festiwal Kryminałów. Czytelnicy mogą się tylko cieszyć, bo to więcej okazji, aby spotkać się z ulubionymi pisarzami. Warto jednak przypomnieć, że nie tylko ogromnymi imprezami literatura żyje i niech prezydent pomyśli, np. o porządnym stypendium dla młodych pisarzy, żeby jakieś polskie miasto stało się konkurencją dla Berlina i jego świetnej oferty stypendialnej dla polskich autorów.

I (Inny) – niezmienna moda na literaturę postkolonialną w świecie. W dalszym ciągu zetknięcie Europy z byłymi koloniami, które upominają się o swoje, stanowi najważniejszy temat w świecie literackim, co udowadniają nagrody przyznawane od paru lat pisarzom zajmującym się tymi problemami. Co prawda kapituły Nobla i Bookera wyróżniły w roku 2009 książki z innej półki (Herta Műller, Hilary Mantel), ale żeby przebić rząd nagrodzonych w ostatnich latach za prozę postkolonialną (Coetzee, Lessing, Desai, Hage, Adiga, Le Clezio) potrzeba jeszcze kilku dobrych lat.

J (Janion) – po raz kolejny udowodniła, że w badaniach nad romantyzmem nie ma sobie równych. Świetny zbiór esejów o korzeniach polskiego antysemityzmu pt. „Bohater, Spisek, Śmierć” to jedna z najlepszych książek 2009 roku. Rzecz o bohaterze powstania listopadowego – Berku Joselewiczu, antyżydowskiej postawie Zygmunta Krasińskiego i zupełnie przeciwnym stanowisku reprezentowanym przez Adama Mickiewicza. Maria Janion, mimo ponad osiemdziesięciu lat, nadal świetnie konstruuje tezy, pisząc jednocześnie niezwykle prosto, dzięki czemu czytać ją można także poza uniwersytetami.

K (Karakter) – młode wydawnictwo z Krakowa, które może stawać w szranki z największymi. Zaczęli od wydania kilku ciekawych książek, jak „African Psycho” Alaina Mabanckou czy „Fruwającej trawy” Yoko Tawady, ale prawdziwy rozgłos przyniosła im seria dzieł zebranych Susan Sontag, które rozpoczęto słynnym „O fotografii”. Trzymamy kciuki za dalsze poczynania Karakteru. Im więcej takich wydawnictw, tym lepiej.

L (Lekcje ciemności) – najważniejsza książka 2009 roku. Esej z najwyższej półki autorstwa Dariusza Czai. Autor stawia jedno z fundamentalnych pytań - „skąd zło?”, analizuje przy tym prozę Coetzeego (głównie zwierzęcy holokaust w „Hańbie”), słynne „Łaskawe” J. Littella czy reportaż Drakulić o serbskich zbrodniarzach. Gdyby tę książkę napisano na zachodzie, odbiłaby się większym echem - w Polsce poza kilkoma przychylnymi recenzjami mało kto ją zauważył.

M (Margot) – książka fenomen. Mam wrażenie, że w jej kontekście mówiono o wszystkim, poza nią samą. Michał Witkowski jak zawsze postarał się o rozgłos, przebijając wszystkie dotychczasowe formy autopromocji pojawił się na portalu Pudelek.pl oświadczając, że jest narzeczonym stylisty Tomasza Jacykowa. Do tego dorzucił felieton w „Polityce”, że w przeciwieństwie do Stasiuka i Tokarczuk, on musi na tysiące sprzedanych egzemplarzy zapracować promocją. Szkoda tego wszystkiego, bo „Margot” złą książką nie jest i aż żal sciska serce, ponieważ literatura w konfrontacji z mediami znów przegrała.

N (Nike) – kolejny przykład na przeciętność polskiej literatury. Żadna nominowana książka nie była najlepszą w dorobku jej autora, z czego można odczytać, że i debiutanta zabrakło w finale. Z drugiej strony udało się wyciągnąć Nike z szufladki „nagroda środowiska Gazety Wyborczej”. Nie wiemy, czy wygrała książka najlepsza, ale na pewno Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego należało w końcu ocenić.

O (obchody jubileuszowe)Wydawnictwo Znak w tym roku ukończyło 50 lat. Swym wiernym czytelnikom podarowało z tej okazji mnóstwo literackich prezentów. Wyszperane i odkurzone przygody Mikołajka, seria 50 książek na 50-lecie, zawierająca przepięknie wydane pozycje z kanonu literatury - to tylko niektóre z nich. Dodatkowo organizacja dwóch festiwali o randze światowej (Festiwal im. Czesława Miłosza oraz festiwal im. Conrada), pozwoliła czytelnikom spotkać się z Noblistami (Szymborska, Heaney). Dużo pracy, mnóstwo wrażeń. Pozytywnie.

P (Paziński) – chyba jedyny reprezentant roczników siedemdziesiątych (może oprócz Szymona Bogacza), który w minionym roku zasłużył na uwagę. Prozatorski debiut „Pensjonat” dobrze wróży. Paziński (na co dzień naczelny pisma „Midrasz”) pisze mądrze i rozważnie. Czekamy na kolejne książki.

R (reportaż) – w 2009 tylko ta działka w polskiej literaturze miała się dobrze. Wystarczy wymienić ostatnie książki Jagielskiego, Nowaka, Hugo-Badera, Ikonowicza, aby zobaczyć, że to pisarstwo pierwszej klasy. Osobne pokłony dla wydawnictwa Czarne za stworzenie świetnej serii „Reportaż” – rewelacyjny dobór, nie ma tam miejsca na słabe pozycje.

S (Szymborska) – po siedmiu latach nasza narodowa ironistka postanowiła przypomnieć się swym czytelnikom i na samym początku roku obdarowała nas niewielkich rozmiarów tomikiem „Tutaj”. Poetka, jak zwykle, pokazała klasę, ale mamy nadzieję, że na kolejną książkę nie będziemy musieli tak długo czekać.

Ś (Śmierć czeskiego psa) – mistrz ironii i wisielczego humoru - Janusz Rudnicki - wrócił w świetnym stylu ze zbiorem opowiadań. Warto wybrać się na spotkanie autorskie z pisarzem, kiedy sam czyta swoje teksty – przeżycie jedyne w swoim rodzaju. „Śmierć…” to poza dowcipem proza pierwszej jakości, w której mistrzowsko bawi się Rudnicki językiem, pokazując przy okazji, że nie ma dla niego świętości i tematów tabu.

T (Tkaczyszyn-Dycki) – obok Barta drugi pisarz, o którym się mówiło w tym roku najczęściej. Co więcej, drugi obok łodzianina, który unikał do tej pory (w przeciwieństwie do Barta dalej stara się unikać) medialnego szumu. Nagroda Nike i Literacka Nagroda Gdyni zasłużone, mimo że najlepsze teksty Dycki ma już za sobą.

W (wiara) – Kościół to jeden z tematów, który wzbudza największe emocje w społeczeństwie. W tym roku jednym z głównych dyskursów była obecność w szkołach publicznych krzyży. Jednak w kraju, w którym większość stanowią katolicy, nie doczekaliśmy się dobrej literatury poruszającej kwestie najważniejsze. Wyjątek stanowi Jerzy Sosnowski, który w kolejnej książce „Instalacja Idziego” pyta o kondycję wiary w postnowoczesnym świecie. Ważny głos w dyskusji, w której rozsądek stanowi rzadkość.

Z (Zaplecze) – bardzo dobra książka Marty Syrwid. „Najgorętsze ciało polskiej literatury” zajmuje się, oprócz prozy, także pisaniem scenariuszy. Co do samego „Zaplecza”, czekać należy na ruch jurorów wszelakich nagród, czy odważą się, mimo metki „literatura kobieca”, docenić tę bardzo dobrą książkę?

 

źródło ilustracji: www.zabawkipirotechniczne.com

Tagi: podsumowanie roku literatura 2009 festiwale nagrody literackie książki autorzy



Skomentuj

gosh17-01-2010, 17:01

świetny tekst!!!


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/miasto_inspiruje_i_przeszkadza/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator