In Flagranti to nowa inicjatywa portalu G-punkt.pl. W naszej wirtualnej przestrzeni znalazło się miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki i prezentację własnych poszukiwań kulturalnych.
Temat lutego to seks w kinie oglądany z wszelkich możliwych stron. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Dziś przyglądamy się drodze do scen nieinscenizowanego seksu w filmach fabularnych.

Zapomnijcie o „9 i pół tygodnia”. „Nagi instynkt”, zarówno 1 jak i 2, jest całkowicie passé. „Emmanuelle”? Przeterminowane. Ostatnia dekada należy do więcej, mocniej i na żywo.
Pornografia w kinie jak malowidła z Lascaux
Filmy pornograficzne, choć może trudno w to uwierzyć, nie powstały razem z wynalezieniem internetu. Ani nawet kaset wideo. Pornografia w kinie jest niemal tak stara jak samo kino. Jedne z pierwszych obrazów pornograficznych były wyświetlane w mutoskopie, urządzeniu działającym na zasadzie podobnej jak edisonowski kinetoskop. Było to tak zwane - „co zobaczył lokaj”, czyli krótki pokaz puszczonych w ruch obrazków, widzianych przez otwór imitujący dziurkę od klucza i przedstawiający najczęściej striptiz. Stawiało to widza w pozycji podglądacza, czyli voyeura (jest to jeden z ulubionych motywów psychoanalizy). Wraz z rozkwitem kina, na początku XX wieku, rozwijało się również porno, odpowiadając ówczesnemu wyobrażeniu kina jako grzesznej rozrywki, równoznacznej z domem uciech. Powstały takie historyczne już obrazy jak „Kąpiel” („Le bain”, 1896) czy pierwszy fabularny film pornograficzny, argentyński „El Sartorio” z 1907 roku. Nastanie kodeksu Haysa w 1930, skazało pornografię filmową na zejście do podziemia, o czym traktuje „Czarna Dalia” Briana de Palmy („The Back Dahlia”, 2006). Porno pół-legalnie wróciło na ekrany wraz z nadejściem szalonych lat 60., ery pigułki, Wodnika, telewizji oraz LSD. Era ta pozwoliła zakwitnąć fenomenom w rodzaju Russa Meyera z jego miłością do „Lisic” – dominujących kobiet o wybujałych kształtach, kochających seks. Jego cykl, o tytułach takich jak: „Faster, Pussycat! Kill! Kill!”, jest uważany za przedstawiciela gatunku sexploitation, niskobudżetowych filmów dla dorosłych, wyświetlanych w specjalnie do tego stworzonych kinach. Jego podgatunkiem były filmy nudystyczne, jak „Diary of the Nudist” (1961) czy też „Gentlemen prefer Nudist Girls” (1963), wyreżyserowane przez Doris Wishman, zwaną damskim odpowiednikiem Eda Wooda. Inne niesławne gatunki sexploitation zawierają tortury, uwięzienie czy też wykorzystywanie seksualne, jak „Ilsa – Wilczyca SS” (reż. D. Edmonds, 1972).
Za czy przeciw?
Nic więc dziwnego, że radykalne feministki z lat 70., na czele z Andreą Dworkin, twierdziły, że nie tylko pornografia, lecz seks jako taki jest gwałtem na kobiecie. Oskarżały one porno o demoralizację, poniżanie i wykorzystywanie kobiet. Łączyły również konsumpcję porno ze wzmożoną przemocą wobec płci pieknej – argument, który wciąż używany jest jako wytrych w debatach przeciwko pornografii. Również teoretycy kina, przywołując Laurę Mulvey, traktowali je jako narzędzie władzy nad kobietami. Widz miał utożsamiać się z wszechogarniającym i wszechwładnym okiem kamery, która pokazywała – zdaniem Mulvey oraz psychoanalizy lat 70. – kobietę jako bierny obiekt tegoż wzroku. Idea ta została stopniowo obalona przez kolejne pokolenia ludzi piszących o kinie, jak choćby przez E. Ann Kaplan w rozdziale jej książki „Women and Film” (1986), zatytułowanym, nomen omen: „Is the Gaze Male?”. Autorka podkreśla wagę przyznania, dotychczas uciszanego, głosu mniejszościom (czarnych czy też homoseksualistów). Głosy te, po zniesieniu apartheidu w latach 60. oraz po protestach w Stonewall w Nowym Jorku w latach 70., znalazły swoje odbicie również w filmach dla dorosłych, tworząc gatunek zwany z kolei blaxploitation – odmianę filmów exploitation, wyprodukowaną i przeznaczoną dla czarnych, jak „Sweet Sweetback's Baadasssss Song” (reż. M. Van Peebles, 1972), w którym reżyser zatrudnił do sceny seksu z prostytutką (odgrywanej na żywo) swojego 13-letniego syna. Pierwszym gejowskim hardcore porno był „Boys in the Sand” (reż. W. Poole, 1973). Lata 70. to również klasyk – „Głębokie Gardło” („Deep Throat”, reż. G. Damiano, 1972), seksistowski, lecz legendarny, jeden z pierwszych porno z przymrużeniem oka. Główna aktorka, Linda Lovelace, dzięki stwierdzeniu, że we wszystkich swoich filmach grała pod przymusem została koronnym dowodem w debacie przeciwko pornografii, dzieląc feministki raz na zawsze.
Koniec złotej ery? Porno teraz
Kasety wideo położyły kres krezusom pornobiznesu w kinie, o czym traktuje „Boogie Nights” (reż. P.T. Anderson, 1997) – ciepły, lecz mało sentymentalny film o tym, że ludzie biznesu porno tworzyli jedną wielką rodzinę. Odtąd, skokowo, pornografia stawała się coraz tańsza, coraz bardziej dostępna zarówno dla producentów jak i widzów. Ukoronowaniem tego procesu jest powstanie odpowiednika youtube.com – youporna – i tysiąca innych stron internetowych pozwalających nie tylko na oglądanie, lecz także na umieszczanie w sieci własnych filmów. Proceder ten wyciągnął na światło dzienne całą gamę mniej konwencjonalnych zachowań seksualnych, będąc chyba jedynym tak demokratycznym biznesem na ziemi. Za tą demokratyzacją ciągną się jednak długie cienie – przemysł porno uzależnia, uprzedmiatawia i zniewala, stosuje również środki nieetyczne, bezprawne i niezgodne z podstawami moralności, dając pole do popisu nekrofilom, pedofilom oraz zoofilom. Warto jednak przyznać że pornografia zniewala obie płcie tak samo, co przyznały już w latach 90. autorki (i autorzy) książki „Dirty Looks” – o kobietach, przemocy i pornografii. Porno zostało skrytykowane za bycie patriarchalnym i stereotypowym (czy to nie powód, dla którego je kochamy?), ale porusza też kwestię kobiecej seksualności i potrzeby stworzenia obrazów, które oprócz mężczyzn podniecałyby także kobiety. Postulowane zostało utworzenie porno dla kobiet, czego podjęła się wytwórnia Larsa von Triera – Pussy Power. Filmy takie jak „All About Anna” (reż. J. Nilson, 2005) zawierają oprócz scen erotycznych także fabułę, skoncentrowaną na ukazaniu relacji między bohaterami. Część kobiet powitała kobiece porno głośnym „hurra!”, część stwierdziła, że pornografia jako taka je obrzydza, część nie widzi problemu w oglądaniu „męskiego” porno.
Strona: 1 z 2 | Następna »
Tagi: pornografia historia kina feminizm Russ Meyer exploitation John Waters Pussy Power Lars von Trier Vincent Gallo Stanley Kubrick. Rocco ranking
AXqCyIVBU13-01-2012, 19:41
ZkWDS3 , [url=http://fmcmqnpgbjtr.com/]fmcmqnpgbjtr[/url], [link=http://picuzscfkbhn.com/]picuzscfkbhn[/link], http://cqvqjsvpxobw.com/
IaoGRbUwookRMQtncDz10-01-2012, 18:16
AwbHqg <a href="http://fcnyrdtnivmr.com/">fcnyrdtnivmr</a>
vSReJwNnQypJQbDwRC09-01-2012, 16:29
kFcIzL , [url=http://amuykhdkbvkv.com/]amuykhdkbvkv[/url], [link=http://lobyclelpbkm.com/]lobyclelpbkm[/link], http://eepoahhaiaib.com/
JCvVUfmNgMC08-01-2012, 19:02
bo0AVk <a href="http://ihvpifrtbsoa.com/">ihvpifrtbsoa</a>
RWcrmVgdolalDVO08-01-2012, 13:21
Just what the docotr ordered, thankity you!