G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

poleca

In Flagranti: Poszukiwania prawdziwego mężczyzny

Autor: Paulina Dreslerska, dodano: 10-10-2010, 15:15

In Flagranti to miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki oraz prezentację własnych poszukiwań kulturalnych. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Tematem października jest Międzynarodowy Festiwal Opowiadania. Dziś przypominamy wywiad z Agnieszką Wolny-Hamkało na temat ubiegłorocznej festiwalowej antologii opowiadań "Projekt mężczyzna".

Projekt mężczyzna

 „Projekt mężczyzna”, pod redakcją Agnieszki Wolny-Hamkało i Justyny Sobolewskiej to antologia opowiadań, w której pojawiają się  tacy autorzy jak Tadeusz Różewicz, Hanna Bakuła, Błażej Dzikowski, czy Kornel Filipowicz. O tym, co możemy odnaleźć w antologii, o próbie identyfikacji współczesnego mężczyzny i stereotypach społecznych opowiada w wywiadzie udzielonym G-punktowi Agnieszka Wolny-Hamkało.

 

Paulina Dreslerska: Co sprawiło, że pomysł na antologię, której tematem jest mężczyzna, pojawił się właśnie teraz?

Agnieszka Wolny-Hamkało: To był akurat moment, kiedy w Gazecie Wyborczej uruchomiono cykl „Męska muzyka”. Przez media przetoczyła się debata na temat współczesnego mężczyzny. Mamy obecnie do czynienia z coraz większą łatwością mówienia o emancypacji kobiet, o przewartościowaniu ról społecznych w rodzinie. Jednocześnie  mężczyzna, który zawsze był kojarzony raczej z władzą i siłą, stał się takim tworem, trochę niezdefiniowanym. Pomyślałyśmy sobie, że właśnie przyszedł czas, kiedy warto porozmawiać na temat roli mężczyzny. Chciałyśmy się dowiedzieć, co się stało z mężczyzną, w momencie zachwiania patriarchalnego modelu rodziny, w czasach emancypacji kobiet. Interesowało nas, jak mężczyzna odnalazł się w momencie tej zmiany systemowej, kiedy Polska otworzyła się na Zachód. Mnie osobiście zainspirowała także praca Artura Żmijewskiego i artystów z kręgu sztuki krytycznej lat dziewięćdziesiątych. Oni zajmowali się mężczyzną, także w kontekście jego wrażliwości, delikatności.

To znaczy, że podobnie jak kobiety, mężczyźni stali się ofiarami stereotypów? Czy to ze stereotypami starałyście się walczyć w antologii?

Nierówności społeczne i stereotypy dotyczą i krzywdzą nie tylko kobiety, ale też mężczyzn. Tego może nie widać w dużych miastach, ale w małych miasteczkach mężczyzna, który nie potrafi utrzymać rodziny, czy nie chce po prostu tego robić, ponieważ woli zajmować się domem, narażony jest na ostracyzm społeczny. Zostaje określony mianem nieudacznika. A przecież ról społecznych nie określa konstytucja, prawo. Dobre prywatne umowy w rodzinie obowiązują na przykład w Niemczech. Tam nikt nikogo nie wyklucza. U nas panuje lekka schizofrenia społeczna. Z jednej strony kościół katolicki głosi pochwałę patriarchatu i tradycyjnej rodziny. Z drugiej strony i mężczyźni i kobiety są odbiorcami płynących z mediów komunikatów o zupełnie innej treści, że ten model rodziny jest kwestią umowy intymnej, że może być partnerski, albo że kobieta może zarabiać duże pieniądze, a mężczyzna zajmować się wychowaniem dzieci i domem – jeśli wszyscy w tym układzie pozostaną szczęśliwi. Nie istnieje jeden sztywny, namaszczony społecznie model, który powinniśmy przekazywać naszym dzieciom. To jest dynamiczne, relatywne.

Taka była teza?

Nie, nie miałyśmy żadnej tezy. Nie chciałyśmy narzucać definicji mężczyzny. Nie szukałyśmy opowiadań opisujących jakiś nasz pogląd, że na przykład współczesny mężczyzna jest słaby, że skończyła się jego era i teraz to my, kobiety zaczynamy rządzić. Albo, że mężczyzna jest silny i musimy z nim walczyć. Nic takiego nie nastąpiło. Po prostu zaprosiłyśmy pisarzy do rozmowy. I oni tę rozmowę podjęli właśnie w taki sposób, w jaki sobie wymarzyłyśmy.

Pisarzom podobał się temat?

Reagowali entuzjastycznie. Nawet Piotr Siemion, który nigdy wcześniej nie napisał opowiadania, postanowił dołączyć do naszej antologii. Temat go zainspirował. Ale nie potraktował go dosłownie. Przysłał historię o skuterze. Z kolei Zyta Rudzka napisała rzecz o Holocauście, więc to są naprawdę bardzo różne opowiadania. Zaskoczyło nas, że w temacie mężczyzna, pojawiają się opowiadania surrealistyczne albo science-fiction. Pozornie wydaje się, że to jest taki temat społeczny, wręcz polityczny, a on uruchomił wyobraźnię na jakimś onirycznym poziomie. To nas niezwykle ucieszyło.

Jakiego mężczyznę spotykamy w opowiadaniach?

Nie ma jednego określonego typu. Na przykład Zyta Rudzka przedstawiła nam mężczyznę opresyjnego, mężczyznę władzy. Natomiast „Ładne spóźnienie” Anny Janko to opowiadanie kameralne, o miłości. Bohaterką jest kobieta czekająca w centrum handlowym, totalnie samotna wśród ludzi, odliczająca czas, kiedy ten mężczyzna się pojawi. Opowiadanie o miłości w pewnym sensie klasyczne, ale i nieco przewrotne. Jest też parę niespodzianek. Na przykład Błażej Dzikowski, który jest pisarzem operującym pure-nonsensem, czy surrealizmem, napisał narracyjne opowiadanie o ojcostwie, bardzo czułe, bardzo spokojne.

W antologii „Projekt mężczyzna” spotykają się klasycy z debiutantami. Czy to nie było ryzykowne?

Jest sporo opowiadań napisanych specjalnie do antologii, ale są też opowiadania klasyków, na przykład Mirona Białoszewskiego, Kornela Filipowicza. To autorzy absolutnie kapitalnych opowiadań - patronowali temu zbiorowi. Narzucili wysoki poziom. To dodatkowo motywowało pisarzy do pracy. Być może ryzykowne było zestawienie na przykład Białoszewskiego z Hanną Bakułą albo Jerzego Pilcha z autorką przed debiutem książkowym - Małgorzatą Rejmer. Ale my się tego nie bałyśmy. Uznałyśmy, że najgorsza jest nuda i przewidywalność. Pomyślałyśmy sobie, że jeśli dobierzemy autorów posługujących się różnymi językami, nie w sensie międzynarodowym, ale literackim, różne tempo pisania - to wyjdzie nam coś naprawdę interesującego, że te opowiadania w swoim własnym kontekście będą się jakoś oświetlać, zmieniać, przebóstwiać. I rzeczywiście tak jest. Chciałyśmy też ułożyć z tych opowiadań jakąś historię, żeby nie powstał taki ściek tekstu. Dlatego podzieliłyśmy książkę na działy. Nie miałyśmy takiego pomysłu na początku. To różnorodność nas do tego skłoniła. I jest na przykład taki dział: „Mężczyzna jak dziecko” albo „Porządny człowiek musi mieć porządny grób”.

Dodajmy do tego, że każdemu z działów patronuje ilustracja.

Tak, zaprosiłyśmy do tego projektu Macieja Sieńczyka, którego obie bardzo cenimy i szanujemy i chyba jest już tak, że on jest taką banderolą na książce, dobrą marką. Poza tym, bardzo pasował nam do tematu. Zależało nam na tym, żeby antologia nie była postrzegana jako coś patetycznego, pompatycznego, bo podejmującego taki „społeczny”, „polityczny” temat. Zabawna okładka - chociaż Sieńczyk operuje dość mroczną karykaturą - wzięła w cudzysłów tę całą tematykę społeczną. Na okładce jest siusiak, którego mężczyźni sobie podają troskliwie. Ten obraz rozbraja stereotyp mężczyzny jako macho. Tutaj sobie trochę zażartowałyśmy, wzięliśmy męskość w cudzysłów. Sieńczyk zilustrował antologię, ale jego rysunki tworzą także całkiem autonomiczną wypowiedź.

Cały czas rozmawiamy o mężczyznach. A co z kobietami? Czy w opowiadaniach, w kontekście  mężczyzny, pojawia się także kobieta?

Nie przyjmowałyśmy takiego parytetu odgórnie, ale złożyło się tak, że w antologii jest mniej więcej tyle samo kobiet i mężczyzn. To nas ucieszyło, ponieważ umożliwiło spojrzenie na temat z różnych perspektyw. Przyznaję, trochę się bałam, że faceci będą chcieli chronić swoją wrażliwość, chować ją pod swój legendarny pancerz. W Polsce bohaterowie liryczni pokazują swoją wrażliwość raczej na gruncie poezji. W prozie polskiej zazwyczaj obowiązywał silny bohater, taki bardzo męski, twardy typ. U Stasiuka, u Krzysztofa Vargi, u Piotra Siemiona. A teraz Siemion przedstawił nam mężczyznę totalnie zagubionego. Jest silna kobieta i zauroczony nią facet: tęskniący, sentymentalny. Antologia pokazała, że mężczyźni wcale już nie bronią swojego bohatera, a kobiety nie próbują go zdominować.

Czy w takim razie po „Projekcie mężczyzna”, możemy liczyć na „Projekt kobieta”?

Nawet pojawił się taki pomysł, pół żartem, pół serio. Ale muszę przyznać, że „mężczyzna” jest tematem zdecydowanie literacko atrakcyjniejszym. Może właśnie dlatego, że o kobiecości mówi się łatwiej i chętniej. Kobiety paradoksalnie łatwiej przyznają, że są dyskryminowane, że potrzebują emancypacji, pomocy, mężczyźni o swojej krzywdzie wstydzą się mówić. To jest właśnie krzywda, którą wyrządza stereotyp. W Polsce nadal mężczyźnie trudniej jest powiedzieć: jestem słaby, tęsknię za dzieckiem, boję się.

Dziękuję za rozmowę.

Tagi: Międzynarodowy Festiwal Opowiadania opowiadanie Projekt mężczyzna antologia Agnieszka Wolny-Hamkało wywiad Paulina Dreslerska



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/miasto_inspiruje_i_przeszkadza/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator