In Flagranti to miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki oraz prezentację własnych poszukiwań kulturalnych. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. W okresie wakacyjnym reflektory kierujemy na Wrocław. Dzisiaj Wrocław teatralny.

normal;">Wrocław pretenduje do miana Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016. Czy jest coś, co wyróżnia nasze miasto na tle reszty walczących o tytuł miast: Warszawy, Torunia, Gdańska, Łodzi, Poznania, Lublina i Białegostoku? Nasze hasło brzmi: Wrocław stara się bardziej. Czy rzeczywiście? Na pewno do tytułu nie przybliża nas sposób promocji czy też specjalne masowe imprezy, których się u nas nie organizuje. Ale wyróżnia nas teatr.
Być może w naszym mieście nie ma aż tylu teatrów, co w Warszawie, czy Krakowie, nie pracują też już u nas stołeczni reżyserowie tacy jak Grzegorz Jarzyna czy Krzysztof Warlikowski, którzy kolaborują głównie ze swoimi aktorami, tylko na własnych lub zagranicznych scenach. Nie oznacza to jednak, że wrocławianie nie mają czego i kogo oglądać. Wręcz przeciwnie – repertuar jest tak różnorodny, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nasze sceny naprawdę mają się dobrze. Co i gdzie można obejrzeć we Wrocławiu?
Widzom spragnionym teatru nowoczesnego, który nie boi się poruszać tematów drażliwych uznawanych powszechnie za tabu, polecić należy Teatr Polski.
Mylili się ci, którzy myśleli, że Krzysztof Mieszkowski na stanowisku dyrektora to tylko rozwiązanie tymczasowe, bez szans na powodzenie. Za jego kadencji Teatr Polski stał się bez wątpienia jednym z najważniejszych i najprężniej działających ośrodków teatralnych w Polsce. To tu powstała wybitna, wielokrotnie nagradzana już „Sprawa Dantona” w reżyserii Jana Klaty, przepiękne choć mało ciekawe widowisko Gadiego Rolla „Don Juan wraca z wojny”, czy kultowa już „Smycz” Bartka Porczyka w reżyserii Natalii Korczakowskiej. Trzy sceny – różnorodny repertuar – od komedii do teatru zaangażowanego. Na Scenie im. Grzegorzewskiego odbywa się również Wszechnica Teatralna – projekt skierowany do miłośników teatru chcących rozwijać swoją wiedzę z zakresu historii i teorii teatru, a na Scenie Kameralnej – warsztaty Lato w teatrze pozwalające licealistom z Dolnego Śląska na konfrontację i współpracę z ich teatralnymi mistrzami – m.in. Marcinem Czarnikiem, Mariuszem Kiljanem czy Samborem Dudzińskim.
Polski to teatr, w którym dużo się dzieje, miejsce widoczne na teatralnej mapie naszego kraju – czasem niekoniecznie w pozytywnym aspekcie. Dzieje się tak dlatego, że artyści tworzący w Polskim pod wodzą dyrektora Mieszkowskiego nie boją się eksperymentować, nie uciekają przed trudnymi tematami i literaturą pozornie nie-do-wystawienia. Tutaj więc powstała ściągnięte już z afisza spektakle: „Nirvana” w reżyserii Krzysztofa Garbaczewskiego, „Wszystkim Zygmuntom między oczy!!!” w reżyserii Marka Fiedora czy „Dziady. Ekshumacja” w reż. Moniki Strzępki. Tu prapremierowo Jan Klata wystawił „Ziemię obiecaną” a Wiktor Rubin „Cząstki elementarne”. Polski przez te kilka lat wypracował własny styl, jednak obok odważnych spektakli, w repertuarze wciąż widnieją sztandarowe „Mayday”, „Wszystko w rodzinie”, pozostawiające widzowi możliwość wyboru – dla każdego coś miłego.
Teatrem poszukującym, nie bojącym się wyzwań jest też Wrocławski Teatr Współczesny. Dzięki dyrektor teatru – Krystynie Meissner – powstały tam znaczące dla polskiego teatru przedstawienia – jak choćby „Oczyszczeni” w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego czy „Lochy Watykanu” w reżyserii Jana Klaty. Meissner zaufała młodym reżyserom i otworzyła dla nich wrota przy Rzeźniczej. Dzięki temu powstały tutaj również „Gry” w reżyserii Redbada Klijnstry czy awangardowa „Kartoteka” Michała Zadary. Nie zapomniano o widzach młodszych, za jej dyrekcji powstał np. „Mały kominiarczyk” w reżyserii Jerzego Bielunasa, a także o spragnionych teatru muzycznego - „Cafe Panika” w reż. Łukasza Czuja cieszy się niesłabnącą popularnością od 2003 roku!
Ponadto, w ciągu ostatnich dwóch sezonów na scenach WTW powstało sporo ciekawych premier. Odwagą wykazał się Michael Marmarinos – reżyser „Akropolis. Rekonstrukcji” , przedstawienia będącego próbą rozprawienia się z twórczością mistrza Grotowskiego. Na innowację postawił Cezaris Grauzinis reżyserujący „Króla Leara”. Główną postacią spektaklu uczynił Błazna, w którego brawurowo wcieliła się Maria Czykwin. Pozostają jeszcze dwa przedstawienia : szeroko nagradzany „Kaspar” w reżyserii Barbary Wysockiej oraz „...np. Majakowski” w reżyserii Krystyny Meissner.Mocną stroną Teatru Współczesnego pozostaje świetny, stale rozwijający się zespół aktorski. Aktorzy pozostają otwarci na wyzwania - niektórzy z nich piszą własne dramaty - Tomasz Cymerman, poezję – Bogusław Kierc, inni, jak np. Piotr Łukaszczyk z powodzeniem realizują się jako reżyserowie.
Wrocławski Teatr Współczesny co dwa lata organizuje również Międzynarodowy Festiwal Teatralny „DIALOG – WROCŁAW”. W ubiegłym roku odbyła się piąta, jubileuszowa edycja Dialogu. Swoje przedstawienia zaprezentowali m.in.: Luk Perceval, Iwo van Hove, William Kentridge, Oskaras Korsunovas czy Grzegorz Jarzyna i Jan Klata. Festiwal, którego pomysłodawczynią jest dyrektor WTW Krystyna Meissner, jest jakby teatralnym odpowiednikiem Ery Nowe Horyzonty – kształtuje świadomość widzów, prezentuje to, co ważne i znaczące w europejskim teatrze. Marzy mi się, by za rok móc obejrzeć we Wrocławiu spektakl Alvisa Hermanisa.
Miłośników musicali i recitali odesłać należy do Teatru Muzycznego Capitol, który pod wodzą Konrada Imieli ma się całkiem dobrze. Ostatni sezon przyniósł kontrowersyjną premierę „Idioty” Dostojewskiego w reżyserii Wojciecha Kościelniaka oraz świetne „Hair” w reżyserii Konrada Imieli oraz kolejną edycję Przeglądu Piosenki Aktorskiej. Prężnie działa Scena Tańca Capitol, a studenci Studium Musicalowego przy TM Capitol z powodzeniem zasilają obsady premier. W tym sezonie na afiszu pojawiły się też dwie perełki – recital Bogny Woźniak „Evergreen” oraz monodram Sambora Dudzińskiego „Król Duch Twój”. Magia obu przedstawień pozostaje w widzu jeszcze na długo po wyjściu z teatru.
Instytut im. Jerzego Grotowskiego jest instytucją, której nie można porównać do żadnej istniejącej we Wrocławiu. W sezonie 2008/2009 był organizatorem wielkich imprez – gospodarzem obchodów Roku Grotowskiego oraz festiwali Świat Miejscem Prawdy, Giving Voice. Przy Instytucie działa też Teatr ZAR, którego liderem jest Jarosław Fret. Tryptyk „Ewangelie dzieciństwa” jest efektem długoletnich podróży i poszukiwań zespołu, niezwykle dojrzały i dopracowany i zwyczajnie intrygujący. Idealne dla potrzebujących wyciszenia lub powrotu do korzeni teatru.
Szczęście sprzyja również Wrocławskiemu Teatrowi Lalek pod wodzą Roberto Skolmowskiego. Wystartowały dwie nowe sceny – spektakle możemy oglądać również w Centrum Handlowym RENOMA oraz we Wrocławskim Parku Wodnym. W repertuarze teatru są nie tylko przedstawienia dla dzieci, ale i dla dorosłych, jak choćby genialny monodram Anny Skubik pt. „Obejmij mnie”. Jako jedyny z wrocławskich teatrów nie „próżnuje” podczas wakacji - na przedstawienia WTL-u można wybrać się już w sierpniu!
Również w czasie wakacji, w ramach Sezonu Ogórkowego, obejrzeć można przedstawienia Teatru Ad Spectatores Macieja Masztalskiego. Kiedyś teatr ten określany był mianem alternatywnego, obecnie jednak bliżej mu do typowego teatru repertuarowego. Niezmienne u Spectatorsów jest skierowanie akcji spektaklu w stronę widza. Twórcy nie boją się podejmować ważnych tematów, czego przykładem może być choćby ostatnie „Nangar Khel” zainspirowany wydarzeniami w afgańskiej wiosce.
Po otwarciu sezonu we wrześniu można wybrać się jeszcze do Wrocławskiego Teatru Komedia i Wrocławskiego Teatru Pantomimy. Ten pierwszy przeznaczony jest głównie dla miłośników dobrej zabawy, drugi zaś dla pasjonatów teatru ruchu.
Teatrów mamy więc może i mniej niż w Warszawie i Krakowie, ale różnorodność ich repertuaru sprawia, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Tagi: wrocław teatr krystyna meissner krzysztof mieszkowski roberto skolmowski wrocławski teatr współczesny teatr polski teatr pantomimy teatr capitol in flagranti karolina babij