G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

IN FLAGRANTI: Wszystko o Annie

Autor: Przemek Dudziński, dodano: 21-02-2010, 18:44

In Flagranti to nowa inicjatywa portalu G-punkt.pl. W naszej wirtualnej przestrzeni znalazło się miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki i prezentację własnych poszukiwań kulturalnych.

Temat lutego to seks w kinie oglądany z wszelkich możliwych stron. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Dziś wszystko o Annie Span, czyli feminizm z opuszczonymi spodniami.

Anna Span

W połowie lat 70. Nancy Friday udowodniła w swoich książkach „Mój tajemny ogród” i „Zakazany owoc”, że świat kobiecych predylekcji i fantazji seksualnych jest skomplikowany, rozbudowany i, co tu kryć, dużo bogatszy od swego męskiego odpowiednika. I choć po lekturze książek Friday trudno patrzeć na owczarki niemieckie bez odrobiny niepokoju, to jednocześnie trudno się nie zdziwić, że filmowa pornografia żywiła się jedynie płytkim ściekiem męskiej imaginacji i rezygnowała z rynku obejmującego połowę (a nawet trochę więcej) ludzkości. Do czasu oczywiście.

Ostatecznie bowiem akademicki feminizm, do tej pory oprotestowywujący pornografię przy każdej nadarzającej się okazji, dostrzegł, że pornografia może być elementem budującym bezpieczną przestrzeń, gdzie mogłyby uprawiać seks bez poczucia winy i strachu. Pogląd to dziś zapewne bliski większej ilości kobiet niż w czasach Friday i Dworkin, choćby edukatorce seksualnej Alicji Długołeckiej, która niedawno udzieliła wywiadu „Wysokim Obcasom”, a która używa specjalnie dobranych filmów pornograficznych w swojej pracy. Niestety, tego materiału wciąż nie ma wiele, a jako przykład wciąż powraca dość nieudany „All about Anna” Jessiki Nilsson, nad którym unosi się widmo Dogmy 95.

Podczas gdy feminizm spierał się o polityczną i obyczajową funkcję pornografii, kobiety przeszły od przysłowiowych słów do równie przysłowiowych, i jakże dwuznacznych w tym kontekście, czynów, obejmując funkcje producenckie i reżyserskie w nowo powstałych, jak i istniejących wytwórniach hardcore porn. Jedną z nich jest pierwsza brytyjska reżyserka porno Anna Span. Span – za młodu niechętna pornografii i nadal twierdząca, że duża jej część skierowana do męskich odbiorców jest dość przerażająca – studiowała reżyserię w Central Saint Martins College of Art and Design. Jej praca dyplomowa nosząca tytuł „Towards a New Pornography” miała się wkrótce okazać manifestem, według którego powstawać będą filmy reżyserki. Jej pierwszy film został pokazany w 1999 roku przez brytyjski kanał telewizji kablowej „dla dorosłych” Channel X.

Jedenaście lat i 250 scen seksu (w pornograficznym światku to wygodniejsza jednostka rozliczeniowa niż cały film) później Anna Span to jedno z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk brytyjskiego pornobiznesu: Anna daje odczyty na uniwersytetach, pisuje o niej prasa, jej filmy stały się marką samą w sobie, obrandowane jako porno zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.

Span twierdzi, że reżyseruje porno, ponieważ jako takie sprawia jej ono przyjemność, oraz aby promować swój polityczny przekaz. Oba powody wymagają, aby jej filmy oddawały ów opisany przez Friday świat kobiecego erotyzmu. Span uzyskuje to przez dość delikatną subwersję w ramach klasycznego, reakcyjnego hardcore. Trzeba jednak otwarcie przyznać, że w ramach tak silnie skodyfikowanego gatunku, nawet drobne odstępstwa od normy biją po oczach. Przede wszystkim w filmach brytyjskiej reżyserki pojawiają się elementy spoza kodu hardcore: męska masturbacja czy kobiety w trakcie okresu. Jeden z jej projektów „Women love porn”, mający umożliwić debiut reżyserski kobietom, zawierał scenę kobiecej ejakulacji. British Board of Film Classification próbowała wstrzymać dystrybucję filmu, argumentując, że nic takiego jak kobieca ejakulacja nie istnieje (sic!) i w związku z tym sceny te pokazują pissing, nie do końca najwyraźniej akceptowalny na Wyspach. Span była gotowa do obrony: jej apelacja zawierała obszerną bibliografię prac naukowych na temat fizjologicznych mechanizmów kobiecego wytrysku oraz oświadczenia biorących udział w scenie aktorek i aktora. To ostatnie szczególnie zapewne przekonujące, gdyż aktor ów przyjął rzeczony wytrysk w usta. Przypadek „Women love porn” ma znaczenie nie tylko ze względu na ewolucję przepisów cenzorskich. Brak jednoznacznych wizualnych oznak kobiecego orgazmu miał do tej pory wpływ na całą strukturę filmu pornograficznego i przypisywanie płciom (nie)odpowiednich ról w nim.

Jak widać, filmy Span starają się być realistyczne. Reżyserka poświęca więcej czasu ekranowego scenom prowadzącym do seksu, więcej jest tu ujęć, które według niej odtwarzają kobiecy punkt widzenia, czyli ukazują męskie ciało. Przede wszystkim – wreszcie jest to ciało w całości, a nie tylko pozbawieni twarzy właściciele penisów. Aktorzy, czy jak ich określa sama Span – performerzy, wolni są też od powszechnych w pornobiznesie modyfikacji ciała. Istotne są również w tym świetle deklaracje reżyserki na temat pracy z aktorami. Twierdzi ona, że nie wykonują oni w jej filmach czynności, na jakie naciska wielu innych reżyserów z branży. Dla Anny Span nie znaczy nie i wystarczy, że usłyszy je raz. Co więcej, reżyserka chcąc zbić argument o uwłaczającym charakterze występów przed kamerą, sama zapowiada pojawienie się w jednym ze swoich filmów.

Niewątpliwy sukces Anny Span przypieczętowany wieloma branżowymi nagrodami, pokazuje, że istnieje zapotrzebowanie na pornografię filmową w kobiecych odcieniach. Nurt ten prawdopodobnie będzie tylko wzrastał w siłę. Już teraz na pornograficznych portalach video pojawiają się sekcje female friendly. Pogląd anarchizującej feministki Wendy McElroy, zgodnie z którym współczesne feministki zapominają, że jeśli kobiecie podoba się pornografia, to dzieje się tak dlatego, że ma inną przeszłość, odmienny rys psychologiczny, inne cele w życiu, czy niezwykłe perspektywy. Nie dlatego, że jest ona niedorozwinięta umysłowo i jak trzyletnie dziecko nie potrafi wyrazić zgody w sprawach dotyczących jej własnego ciała (...), zdaje się coraz bardziej rozpowszechniać. Postarajmy się nie panikować z tego powodu.


Żródło ilustracji: http://lovegirls.co.uk

Tagi: In flagranti feminizm pornografia Nancy Friday Anna Span kino brytyjskie



Skomentuj

marcinpietraszek.blogspot.com26-02-2010, 16:09

"świat kobiecych predylekcji i fantazji seksualnych jest skomplikowany, rozbudowany i, co tu kryć, dużo bogatszy od swego męskiego odpowiednika" nie jest bogatszy :) jest po prostu inny. z tego, że X woli czerwień, a Y błękit, trudno wywodzić, że X ma bogatszą osobowość, większą fantazję itd.


Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator