Rozmowa z Kaliną Piskorską, organizatorką wystawy "ComicYouth" w Klubie "Pod Kolumnami" na Nadodrzu, zwraca uwagę na to, że dokładne określenie statusu komiksu, nie jest łatwe. Trudno go też jednoznacznie zaszufladkować. Jedno nie ulega wątpliwości - jako dzieło odzwierciedlające rzeczywistość, zasługuje na miano sztuki.

Anna Burek: Skąd pomysł na zorganizowanie wystawy?
Kalina Piskorska: W połowie października 2009 roku brałam udział w młodzieżowej wymianie komiksowej, odbywającej się w Berlinie. Stolica Niemiec, znana ze swojej specyficznej atmosfery i alternatywności, wydawała się dobrym miejscem na event poświęcony komiksowi. Celem projektu było zachęcenie młodych ludzi do aktywności i rozwijania własnych zainteresowań, a także próba zwrócenia uwagi na alternatywne formy sztuki i nowe środki wyrazu artystycznego.
Podczas ewaluacji projektu organizatorzy zaproponowali uczestnikom możliwość przygotowania wystawy prac powymianowych w poszczególnych krajach. Zainspirowała mnie twórcza atmosfera panująca podczas forum komiksowego. Byłam pozytywnie zaskoczona poziomem prac powstałych podczas wymiany. Chciałam zaprezentować je szerszej publiczności, dlatego postanowiłam spróbować zorganizować wystawę we Wrocławiu. Poza tym Wrocław wydaje się „bliźniaczym” miastem Berlina – mają one ze sobą wiele wspólnego pod względem architektonicznym, ale także socjologicznym. Przykładowo otwartość na kulturową różnorodność. Żeby nie szukać daleko, koncept otwartości stolicy Dolnego Śląska, pojawia się w komercyjnym sloganie promocyjnym: „Wrocław – miasto spotkań” [różnych kultur, narodowości]. Wrocław posiada także szerokie środowisko undergroundowe. Oczywiście w obu ośrodkach miejskich różne jest natężenie tych cech, ale pewne związki da się zauważyć.
Dlaczego akurat na Nadodrzu? Czy offowość, undergroundowość komiksu
koresponduje według Pani z klimatem tej dzielnicy?
Dlaczego na Nadodrzu? Odpowiedź na to pytanie jest prostsza, niż mogła być się wydawać. Od roku jestem mieszkanką Nadodrza. Klub „Pod Kolumnami” mijałam każdego dnia w drodze na zajęcia. Wiedziałam, że Klub „Pod Kolumnami” zajmuje się zagadnieniami dialogu międzykulturowego.
Wynajmuję mieszkanie w starej kamienicy. Z tego powodu wydaję mi się, że mogę coś więcej powiedzieć o atmosferze tej dzielnicy. Dominujące tu kamienice z przełomu XIX i XX wieku, które są obecnie w dużej mierze zdewastowane i zamieszkane również przez osoby zagrożone wykluczeniem społecznym. Żadna pora roku nie wydaje się korzystna dla tego zakątka miasta. Latem pełno wszędzie kurzu i spalin, zaś zimą szarość i bieda, widoczna na każdym kroku, bardzo przygnębia. Być może z tego powodu młodzi ludzie podejmują tak wiele inicjatyw kulturalnych. Gdy obserwuje się jednolitą przestrzeń miejską, chcę się wprowadzić zmiany, wprowadzić rewitalizację, sprawić, by była bardziej przystępna społecznie.
To piękne miejsce z niepowtarzalnym klimatem, ale bardzo zaniedbane. Dzięki inwestycjom współfinansowanym przez Unię Europejską, wiele się zmienia w zewnętrznym wizerunku Nadodrza. Im bardziej poznaję tę dzielnicę, coraz bardziej widoczne staje się dla mnie, że to dobre miejsce dla prezentacji sztuki alternatywnej, jaką jest komiks. Te okolice wydają się swoistą enklawą młodej sztuki niezależnej. Na ulicy Jedności Narodowej znajduje się Pomaturalne Studium Kształcenia Bibliotekarzy i Animatorów Kultury, zwane popularnie SKIB-ą. Na placu Macieja znajdziemy właśnie Klub „Pod Kolumnami” oraz Ośrodek Integracyjny Śródmieście projektu STEP by STEP. Niedaleko, na ulicy Jagiellończyka w podwórzu znajduje się skupiające swoje działania wokół kultury niezależnej ośrodek Centrum Reanimacji Kultury. Każde z nich ma inny sposób na realizację tego samego celu – rozpowszechnianie działań kulturalnych i aktywności społecznej. Większość z tych działalności jest prowadzona non-profit. Kultura nieczęsto może być źródłem utrzymania, dlatego inicjatywy kulturalne powstają jako poboczny nurt ludzkiej działalności. Tworzona na uboczu, poza głównym nurtem stają się sztuką undergroundową, rozwiązaniem alternatywnym dla wszechobecnej popkultury.
Czy Nadodrze nie wydawało się Pani ryzykownym miejscem dla "uprawiania sztuki"?
Zgadza się. Śródmieście jest wskazywane jako jedna z najbardziej zaniedbanych i niebezpiecznych dzielnic miasta. Jednocześnie mieszkańcy twierdzą, że miejsce z niepowtarzalnym klimatem, co świadczy o potencjale dzielnicy. W XIX i XX-wiecznych kamienicach mieszka często ludność z marginesu, poziom przestępczości i wykroczeń jest wysoki. Nie wystarczy remont kamienic i ciągów komunikacyjnych. Oto słowa jednego z długoletnich mieszkańców Nadodrza: „zrobić cokolwiek w tym rejonie miasta trzeba by wyeksmitować 80% mieszkańców i to najlepiej gdzieś w okolice Księżyca. Mieszkańcy kamienic to często ludzie nieodpowiedzialni”. Ośrodki kulturalne współistnieją w tkance miejskiej Nadodrza obok otwieranych masowo Casino Clubów, które powstają na każdej ulicy. Być może, kontakt ze sztuką, szczególnie skierowany do młodych osób, próba ingerencji w przestrzeń miejską, mogą pokazać inną rzeczywistość. Kontakt ze sztuką jest szansą na próbę rewitalizacji społecznej i zmiany wizerunku Nadodrza. Z tego powodu tak ważne jest organizowanie nieodpłatnych wydarzeń kulturalnych.
Jakie prace mamy okazję oglądać w Klubie "Pod Kolumnami"? Czyjego autorstwa?
W Klubie można oglądać oryginalne prace komiksowe przygotowane podczas wymiany młodzieżowej w Berlinie. Spotkanie odbyło się w dniach 9.10-16.10.2009. Komiksy zostały wykonane w międzynarodowych grupach, przy użyciu różnych technik artystycznych: tuszu, ołówka, kolażu. Prace opowiadają o międzynarodowych stereotypach, przestrzeń wielkomiejskiej, agresji, wolności wypowiedzi… Łączy je świeżość spojrzenia na otaczającą rzeczywistość, siła ekspresji i chęć wyrażenia poglądów przez sztukę. Jedna grupa składała się średnio z 5-6 osób. W grupach podział prac zależał od umiejętności uczestników: pomysły powstawały w czasie dyskusji, wzajemnej wymiany poglądów. Po zakończeniu warsztatów wszystkie komiksy zostały zebrane w książkę. Otrzymał ją każdy z uczestników. To wydawnictwo niskonakładowe, do zdobycia jedynie u organizatorów i uczestników wymiany.
Proszę opowiedzieć mi więcej o warsztatach w Berlinie. Skąd u Pani zainteresowanie tego typu twórczością?
W wymianie uczestniczyło 31 osób w wieku 17-25 z kilku krajów Europy. Uczestnicy pochodzili z Niemiec, Polski, Włoch, Portugalii, Rumunii, Słowacji. Projekt powstał z inicjatywy Anne Bretschneider (Niemcy) oraz Chryssy Thanelli (Grecja) przy wsparciu Citizens of Europe and Youth! in Action. Wymiana składała się z kilku etapów. Pierwszy etap miał na celu wytworzenia twórczej atmosfery i zainspirowanie nas. Podczas początkowych dni – poznawaliśmy sztukę uliczną Berlina. Następnego dnia grupa z każdego kraju przedstawiła komiksy ze swoich państw. Drugi etap obejmował warsztaty dotyczące poetyki komiksów, prowadzone przez właściciela biblioteki komiksowej w Berlinie a zarazem autora komiksów Auge Lorenza. Oglądaliśmy dużo wydawnictw komiksowych. Uczył nas, jak skonstruować warstwę fabularną i plan treści komiksów. Dowiedzieliśmy się jak w tym medium posługiwać się kategoriami narracji, fabuły, bohatera, czasu i przestrzeni. Podczas trzeciego etapu pracowaliśmy już w grupach międzynarodowych, tworząc własne historie i łącząc je w warstwę wizualną.
Uczestnictwo w wymianie komiksowej wspominam jako niezwykłe przeżycie. Jednocześnie jestem tym bardzo pozytywnie zaskoczona. Gdy zdecydowałam się wybrać jesienią do Berlina, nie spodziewałam się, że to wydarzenie będzie dla mnie tak ważne. Jeszcze pół roku temu nie pomyślałabym, że pojadę na wymianę młodzieżową, na której będziemy wymyślać komiksy i że później będę koordynować organizację wystawy podsumowującą pracę nad całym projektem. Do niedawna interesowałam się tylko japońską mangą i anime. Zawsze marzyłam o wycieczce do Tokio, przez anime zaczęłam też się uczyć japońskiego. Komiksów z naszego kręgu kulturowego nie czytałam. Nie widziałam w nich tego potencjału, który dostrzegam teraz. Warto brać udział w różnych inicjatywach, ponieważ mogą być początkiem nowych pasji, odmiennego spojrzenia na świat. Mogą także stanowić próbę dostrzeżenia czegoś więcej w młodej sztuce niezależnej „kiełkującej” w brudnej i jednolitej przestrzeni miejskiej.
Jakich umiejętności wymaga komiks? Czym właściwie jest taka forma ekspresji? Do czego ją zaliczyć: do rysunku, literatury?
Być może odpowiedź będzie w pewnym stopniu zaskakująca, ale tworzenie komiksu nie wymaga dużych umiejętności. Przygotowanie komiksu może być zabawą. Ważne jest, żeby projekt opierał się na przemyślanym, spójnym pomyśle. Rysowanie jest jednoczesnym rozumieniem tego, co się chce przedstawić. Bohater historii musi posiadać konkretny rys społeczny, powinien być wyrazisty i ciekawy. Losy postaci muszą być przedstawione w niebanalny, ale zarazem konsekwentny, sposób. Dobry komiks może być wykonany także amatorską techniką, rysunki postaci nie muszą być dokładne i bardzo precyzyjne. Najważniejszy jest dobry koncept. Jednocześnie praca nad komiksem nie jest łatwa, stworzenie tych 6 prac komiksowych zajęło nam około 3 dni, a trzeba pamiętać, że przecież pracowaliśmy w zespołach kilkuosobowych.
Komiks stanowi bardzo ciekawe medium. Zawiera fabułę opowiedzianą za pomocą obrazków, zwykle uzupełnionych tekstami słownymi. Komiks uważam za sztukę dwutworzywową: znajduje się na pograniczu plastyki i literatury. Łączy w sobie kategorie charakterystyczne dla literatury jak bohater, fabuła, ale jego wizualna warstwa jest dziełem rysunkowym. W związku z pewną interdyscyplinarnością komiksu jako dziedziny artystycznej, głównymi środkami ekspresji są słowo i obraz, a właściwie relacje między nimi.
Jak Pani skomentuje powszechną opinię, że komiksy są sztuką dla osób, które nie lubią czytać, czymś gorszym, substytutem literatury?
To zadziwiające, że komiks choć wydaje się być sztuką nowoczesną i dobrze wpisującą się w powszechnie wszechobecną kulturę obrazkową, to ciągle pozostaje zjawiskiem marginalnym w krajowej kulturze masowej. Jako nowa forma sztuki, został przeciwstawiony literaturze jako sztuce słowa. Elementy fabuły konstruowano przy użyciu skonwencjonalizowanych składników twórczości graficznej i literackiej, przez co został uznany za sztukę popularną, wytwór kultury masowej. Łatwość odbioru tego medium powoduje, że jest ono utożsamiane z gatunkiem niskim, kiczowatym. Komiksy są często oskarżane o infantylność treści i formy, przypisaną dzieciom i niewykształconym dorosłym. Jeśli ktoś uważa, że komiksy to wydawnictwa skierowane w głównej mierze do dzieci, to proponuję z zagranicznych komiksów poczytać „Barbarellę” J.C. Foresta, „Valentinę” Guido Crepaxa, a z polskich chociażby zapoznać się z twórczością Pveka (pvek.blog.pl), Ernesto Gonzalesa (rroarr.blog.pl), czy braci Minkiewiczów (Wilq).
Opinia, że komiks jest gorszym substytutem literatury to stereotypowy pogląd, który skazuje to medium na kulturalną wegetację. Z tego powodu sytuacja komiksu to właściwie działalność niszowa. Niszowość pozwala na większą swobodę twórczą. Prace komiksowe charakteryzuje duża odwaga autorów. Tworzą ostre w wymowie prace, balansują często na granicy absurdu. W wielu komiksach widać hołdowanie ich autorów działaniom undergroundowym zamiast mainstreamowych. Twórcy komiksów często celowo łamią konwencje, okraszają swoje prace erotyką, nadają anarchistyczny wydźwięk. Ich prace nie muszą być poprawne politycznie, właśnie tego odbiorcy od nich oczekują: świeżego spojrzenia na świat. Komiksy wyróżnia odwaga mówienia swojej prawdy o świecie. Nawet jeśli to wizja kłócąca się z opinią ogółu.
Czy komiks jako dzieło, stawia przed odbiorcą jakieś szczególne wymagania?
Wydaje mi się, że w komiksie mamy do czynienia z ciekawą sytuacją czytelniczą. Komiksu nie czyta się oddzielając treść literacką od narracji obrazkowej, istotą tego medium, jest łączenie zarówno literatury, jak i sztuki przedstawiania obrazem. Narracja prowadzona obrazem i słowem, stawia trudniejsze zadania czytelnikowi - musi on przedrzeć się przez dosłowność i dotrzeć do zawartego głębiej sensu dzieła.
Przygodę z komiksem traktuje Pani jako zabawę czy coś poważnego? Mnie komiks kojarzy się bardziej z Asteriksem i Obeliksem niż mangą - tzw. ambitnym komiksem...
„Przygoda z komiksem” - w moim przypadku to trafne określenie. Zwłaszcza, że wcześniej komiks nie znajdował się w centrum moich zainteresowań. Ogół ludzi uczestniczących w kulturze (czy popkulturze) nie potrafi i nie wie, że można o komiksie dyskutować. Gdy słyszą słowo komiks, to na myśl przychodzi im właśnie „Asterix i Obelix”, „Superman”, „Spiderman”, „Kaczor Donald” lub właśnie polski protokomiks „Koziołek Matołek”, czy późniejsze „Kajko i Kokosz”, „Kapitan Żbik”. Być może, wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy, że film „Superman” czy „Spiderman” powstał na podstawie komiksu. Komiks, niestety, to medium bardzo mało znane, a do tego niedoceniane… Z racji istnienia na pograniczu literatury i sztuk plastycznych, możliwości przekraczania granic tych sztuk, komiksy mogą być jak mówi Jerzy Szyłak, autor książki „Komiks w kulturze ikonicznej XX wieku. Wstęp do poetyki komiksu”, „oryginalnym instrumentem opisu kondycji współczesnego człowieka”. Medium to łączy siłę oddziaływania obrazem i formą wizualną z refleksyjnością właściwą literaturze. Na podobnych stereotypach opiera się postrzeganie mangi i anime w społeczeństwie. Część osób utożsamia mangę tylko z hentai, czyli japońskim komiksem o tematyce pornograficznej. Komiksy – zarówno te europejskie, jak i azjatyckie, japońskie charakteryzuje bogactwo form i treści i tylko chcąc wiedzieć więcej na ich temat, można wyrobić sobie swoje zdanie.
Chciałabym więc, aby moja niespodziewana przygoda z komiksem, przekształciła się w coś trwalszego i poważniejszego.
Z jakim przyjęciem spotkała się wystawa? Czy w związku z tym, planuje Pani w przyszłości podobne działania?
Otwarcie wystawy miało miejsce 19.12.2009 o 18:00. Wystawę komiksu autorstwa młodych z całej Europy można obejrzeć do końca stycznia 2010 roku. Wernisaż wystawy Comic Youth! spotkał się z bardzo dobrą reakcją publiczności. Wiele osób mówiło, że komiks jest tak ciekawą, jak niedocenianą sztuką. To bardzo cieszy, zwłaszcza, że wernisaż był organizowany przed świętami i obawialiśmy się niskiej frekwencji. Koordynacja wystawy młodego, niezależnego komiksu jest moim pierwszym doświadczeniem od strony organizacyjnej. Klub „Pod Kolumnami” okazał się odpowiednim miejscem dla wydarzenia z zakresu współpracy międzynarodowej. Pojawiają się pomysły na kolejne inicjatywy. Przykładowo wraz z Sekcją Komiksów Instytutu Filologii Polskiej UWr chcemy stworzyć Wrocławskie Forum Komiksowe. O komiksie Wrocław powinien jeszcze usłyszeć!
Realizacja własnego projektu daje dużo satysfakcji. Mam więc nadzieję, że jeszcze będzie dużo okazji do radości.
Tego też Pani życzę.