Biografia Kościuszki pióra Alexa Starozynskiego zaczyna się jak dobra powieść przygodowa. Oto dwójka młodych ludzi ucieka krytym powozem pod osłoną nocy, by wziąć sekretny ślub. Pasażerem powozu jest świeżo upieczony absolwent Szkoły Rycerskiej - kapitan Tadeusz Kościuszko. Jego ukochana to Ludwika Sosnowska – córka polskiego magnata, której ręka została przeznaczona księciu Lubomirskiemu. Zamiar zakochanych udaremnia ojciec wybranki. Ludwika zostaje odesłana do klasztoru, by tam czekać na ślub z księciem. Kościuszko zaś bez grosza przy duszy i ze złamanym sercem musi uciekać z kraju…

A to dopiero początek opowieści. Życie Kościuszki dostarcza bowiem materiału na niejeden film i niejedną powieść. Aż dziw, że nikt z filmowców, do tej pory nie wykorzystał potencjału, jaki drzemie w biografii narodowego bohatera. Potencjału tym większego, bo międzykontynentalnego. Do Kościuszki sentyment przecież mają też Amerykanie, więc film o polsko-amerykańskim junaku z pewnością trafiłby do serc członków oscarowej akademii.
Zostawiając jednak za sobą rozważania kinowe, warto zastanowić się nad tym, czy nadal boimy się mierzyć z legendami narodowych bohaterów. Wydawałoby się, że epokę spiżowych pomników mamy już daleko za sobą i powoli uczymy się odczarowywać przeszłość. Nadal jednak z polską historią najlepiej radzą sobie obcokrajowcy. Za przykład może posłużyć „Boże Igrzysko” - klasyczne już dziś opracowanie dziejów Polski pióra brytyjskiego historyka Norman Davisa. Z kolei mniej historycznie, a bardziej literacko z legendą naszego narodowego wieszcza Adama Mickiewicza rozprawił się w „Mesjaszach” węgierski pisarz György Spiró. W ten nurt pisania bez patosu i bez żalu, wkomponował się także Alex Starozyski – amerykański dziennikarz polskiego pochodzenia. Jego „Kościuszko. Książę chłopów” utwierdza w przekonaniu, że na polską historię najlepiej patrzeć z geograficznego oddalenia.
Starozyski przybliżając czytelnikowi dzieje Kościuszki uniknął dwóch pułapek, które czają się na nierozważnego biografa. Mimo szczerego zafascynowania postacią polskiego bohatera, amerykański dziennikarz nie napisał książki – hagiografii. Nie skierował też kroków w stronę przesadnej demistyfikacji swojego bohatera. Biograf zgrabnie łącząc w swojej pracy rzetelność historyka z talentem prozatorskim, odmalował przed czytelnikiem bardzo ludzką twarz Kościuszki – z jego słabościami, błędami i potknięciami. Jednocześnie nakreślił portret człowieka z niezwykle ujmującą osobowością i wysoką przenikliwością umysłu, zdolnego stratega i republikanina, przeciwnika niewolnictwa i pańszczyzny, który przez całe życie buntował się przeciwko wykorzystywaniu drugiego człowieka. Mało kto wie o jego testamencie, w którym domagał się wyzwolenia czarnych niewolników Thomasa Jeffersona. Opisane przez Starozyskiego koleje losu polskiego bohatera, w których nie brak też romansów i miłostek, a także zdarzeń bardzo drobnych, takich jak fakt, że polski bojownik o wolność lubił malować damskie portrety, sprawiają, że nie da się Kościuszki nie lubić.
Ta sympatia uwarunkowana jest także narracją, która chwilami bardziej niż biografię przypomina interesującą powieść. Mimo dużej wiedzy faktograficznej, którą wynieśliśmy jeszcze ze szkolnych lekcji historii, dzieje Kościuszki śledzimy z zapartym tchem. Nie bez znaczenia jest tu także barwnie odmalowana epoka i dwa światy, które nieustannie zderzają się w „Księciu chłopów”: rewolucyjna Ameryka i feudalna Europa.
W takich okolicznościach ciężko się oderwać od lektury. Ciężko też nie przywiązać się do samego Kościuszki, na którego już zawsze będzie się patrzyło trochę z innej strony.
Alex Starozyski, Kościuszko. Książę chłopów, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.
Tagi: Alex Starozyski Kościuszko. Książę chłopów wydawnictwo W.A.B. biografia recenzja Paulina Dreslerska