G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Książka o zapachu awokado

Autor: Agnieszka Oszust, dodano: 12-09-2010, 11:17

Istnieje zbrodnia doskonała. Tak naprawdę, każda nią jest, dopóki nie wyjdzie na jaw. Wystarczy trochę sprytu i odrobina szczęścia. Tylko jednego przestępstwa nie da się ukryć. Jeśli napiszesz bardzo, bardzo złą książkę – prędzej czy później poniesiesz za to karę...

Ostatni czytelnik

Doskonale wie o tym Lucio – stary bibliotekarz z meksykańskiego miasteczka Icamole, który jest bohaterem książki Davida Toscany, tytułowym Ostatnim czytelnikiem”. To właśnie on tę karę wymierza. Złe książki zrzuca w piekielne czeluści piwnicy, by tam zgniły w zapomnieniu i powoli trawione przez karaluchy, zniknęły z powierzchni ziemi lub chociaż z terenu jego wsi, która i tak w opinii Lucia jest pełnym, skończonym światem. Mieszkańcy Icamole mają więc do wyboru szeregi równo ułożonej literatury najlepszej jakości – tej wyznaczonej przez gust starego bibliotekarza. Nie sięgają po deprymujące, nudne książki. Mówiąc szczerze, właściwie w ogóle nie czytają. Bibliotekarzowi to jednak nie przeszkadza. Dzień w dzień, Lucio otwiera bibliotekę, segreguje egzemplarze, cenzuruje woluminy. I czyta. Jako ostatni z Icamole, wciąż wierzy w magię drukowanego słowa, która powoli wdziera się do jego codziennego życia.

Tymczasem miasteczko żyje swym powolnym rytmem. Od miesięcy trapi je susza, więc czasu nie liczy się tu według dni tygodnia, a według dni, w które przyjeżdża beczkowóz. Tylko jedna osoba nie potrzebuje wody dostarczanej przez rząd. Syn Lucia - Remigio, ukrywa fakt, że dno jego studni wciąż jest mokre. Czerpie z tego życiodajnego źródła do czasu, gdy z jego dna wyławia ciało kilkunastoletniej dziewczynki. Przerażony odkryciem, idzie po poradę do ojca. W tym miejscu granica między literacką rzeczywistością, a fikcją zupełnie się zaciera. Bohaterowie przeczytanych przez Lucia książek ożywają i nagle stają się częścią Icamole, a literackie rozwiązania problemów, doskonale sprawdzają się też w codziennym życiu – jak choćby przepis na doskonałe ukrycie ciała. Nagle czytelnik odkrywa, że dziesiątki książek opisanych w „Ostatnim czytelniku” powinny istnieć w realnym świecie.

Toscana wie jak opisać powietrze, by czytelnik poczuł woń spalonej słońcem ziemi i jakich słów użyć, by oddać zapach awokado. Jednocześnie bawi się z nami w rodzaj niesamowitej powieści kryminalnej, do ostatniej strony nie odkrywając jednak kart. Morderstwo – co trzeba nadmienić – nie jest bowiem kluczowym problemem tej książki. To zaledwie tło, na którym rozrysowane są charaktery poszczególnych bohaterów.

Autor pokazuje międzyludzkie relacje i to jak różnie każdy z nas reaguje w obliczu kryzysowej sytuacji. Można tu spotkać opanowanego ojca i przerażonego syna. Nieustępliwego komendanta policji, próbującego za wszelką cenę znaleźć winnego i matkę, która po zaginięciu córki zachowuje się, jakby postradała zmysły. Pisarz skreśla autentyczne sylwetki, które jednak doskonale wpisują się w krajobraz niezwykłego Icamole. Wprawdzie porównanie go do mistrza Marqueza jest dużą przesadą, ale może choć trochę przybliżyć czytelnikom oniryczny klimat „Ostatniego czytelnika”.

Niezwykłość książki podkreśla też styl prowadzenia prozy: przypomina on strumień myśli, potok słów. Nie ma tu podziału na dialogi, brak nawet dokładnego zaznaczenia rozdziałów. Świat stworzony przez Toscanę, „przelewa” się z karty na kartę, każdą z nich wypełniając magicznym sensem. I zapachem awokado.

David Toscana, Ostatni czytelnik, Świat Książki, Warszawa 2010.

Tagi: David Toscana Ostatni czytelnik Świat Książki powieść recenzja realizm magiczny Agnieszka Oszust



Skomentuj

Ewka19-09-2010, 20:46

Uwielbiam książki pisane w takim klimacie. Z pewnością przeczytam!


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/wszystko_gra/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator