Anna Podrez, nominowana za Nice One. Dzięki jej działaniom na wrocławskiej scenie klubowej zaczerpnąć można haust świeżego powietrza. Powietrza rozumianego najzupełniej dosłownie, bo to właśnie na powietrze Anna Podrez najczęściej wyprowadza kulturę.

Ważna jest też przestrzeń - w tej chwili jest to zrujnowana pralnia Pralena przy ulicy Krakowskiej 180. Nice One nie oznacza imprez jedynie w tym miejscu, bo trwa i działa już od dwóch lat. Wcześniej imprezy pod tym szyldem odbywały się między innymi w starej fabryce lodu. Ale to właśnie wydarzenia kulturalne w budynkach i na podwórzu dawnej pralni przemysłowej najsilniej zaistniały w świadomości wrocławian z dotychczasowych zainicjowanych przez Ankę imprez. Wydarzenia animowane przez AP, powtarzalne z roku na rok to powitanie lata pod mostem Milenijnym i pozostałych pór roku oraz Nice Garden w Pralenie. Beztroska atmosfera, której brak zadęcia i przeniesienie ze sztywnej przestrzeni galeryjnej w nieokrzesane ściany industrialu lub na powietrze, są zaczątkiem nowej, miejskiej strefy kultury. Wrocławscy klubowicze chętnie dają wyprowadzić się w pole.
Muzycznie nie jest monotonnie. Imprezy są skonstruowane bardzo harmonijnie i spójnie tematycznie - dźwięki przepływają od elektro przez minimal po experimental i glitch. Anka Podrez na imprezy ściąga do Wrocławia dj’ów z całej Europy. Nice One gościł dzięki niej Robina Crafoorda - szwedzkiego pioniera elektro, czy J. Sidharta z Hiszpanii. Również z wrocławskiej i polskiej sceny wyławia perełki i nawleka je na sznur, który chętnie przywdziewają wielbiciele zabawy w rytmach winyli. Wśród nich Rado Bogasch, Piotr Bejnar czy Freelaz. Imprezie tanecznej towarzyszą też spotkania ze sztuką specyficzną, sięgającą po wyszukane i mało popularne środki wyrazu. Luminografie (czyli dosłownie: malowanie światłem) będące składową projektów Melanocetus i Selected Light Works, technika lentikularno soczewkowa Anety Lis, rzeźbo-malarstwo Lenki Kubicy, czy wcześniejsze rzeźby w lodzie Maćka Witukiewicza to tylko niektóre zbiory prac prezentowane przez AP.

Anna Podrez, urodzona w 1981 roku, rodowita wrocławianka. Świeżo upieczona mama, której nawet zaawansowany stan błogosławiony nie wadził w pociąganiu za sznurki kulturalne. Wszyscy zgromadzeni trzymali kciuki, by nie urodziła w trakcie imprezy. Podróże zawodowe po całej Europie sprawiły, że nie dokończyła studiów na wydziale Informatyki i Zarządzania Politechniki Wrocławskiej, ale zajęła się tym, co ją kręci najbardziej. Krzewieniem tego co Nice.
Jak powstała idea Nice One?
Idea zrodziła się z moich podróży zawodowych i z pewnego braku. We Wrocławiu nie było takiej inicjatywy, więc poniekąd zrobiłam to dla siebie. Pracując jako modelka, odwiedzałam takie miejsca jak Londyn, Mediolan, Tokio, Paryż i Barcelona. To stamtąd pochodzą inspiracje i tam też brałam udział w organizacji podobnych wydarzeń. Dzięki tym podróżom mam też liczne kontakty do DJ’ów i artystów. Generalnie idea polega na tym, by pokazywać wszystko, co fajne. Stąd też nazwa - Nice One. Może to trochę ryzykowne stwierdzenie, ale to co organizuję jest pod mój gust. Początkowo ideą było organizowanie wydarzeń w różnych miejscach, w tej chwili, z różnych względów, większość imprez odbywa się na Krakowskiej 180. Przestrzeń daleka ideałowi, ale dla mnie wystarczy, żeby był prąd i dach.
Czy czujesz się animatorem kultury?
Do niedawna się nie czułam, ale coraz częściej spotykam się z ludźmi, którzy mnie nie znają i zaczynają rozmawiać ze mną o Nice One. I jak dowiadują się, że to ja jestem organizatorką, mówią, że to świetna impreza. Zaskoczona jestem, że tak daleko to poszło.
Komu przyznałabyś tytuł najlepszego animatora kultury na Dolnym Śląsku?
Jest wiele osób, które zasługują sobie na to miano. Jeśli chodzi o sztukę, bardzo doceniam osoby związane z Mieszkaniem Gepperta. Spośród wydarzeń najciekawszy jest Slot Art.
Jaki jest szczyt kultury?
Szczytem kultury jest dla mnie wydarzenie, które nie jest imprezą dla imprezy, za którym stoi jakaś idea.
Tagi: Anna Podrez Nice One Pralena. Krakowska 180 Szczyt kultury animator kultury nagroda