G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Legalnie i banalnie

Autor: Jarosław Czechowicz, dodano: 19-04-2010, 09:57

Najnowszą powieść Grażyny Plebanek definiuje się już etykietą „literatura erotyczna”. Myślę, że bliżej tej powieści do bulwarowej obyczajówki, a sama fabuła nuży już od pierwszych stron. I na nic autorska zdolność dostrzegania emocjonalnych i uczuciowych niuansów, na nic pragnienie stworzenia historii o męsko-damskich dylematach dotyczących społecznych i rodzinnych ról. Na nic wszelkie autorskie zabiegi mające na celu udowodnienie, że to książka tak prawdziwa jak pot, sperma i inne wydzieliny lejące się w niej strumieniami. Jeżeli celem Plebanek było wywołanie na twarzy czytelnika rumieńców, mogą to być jedynie rumieńce zażenowania, bo po naprawdę dobrej „Przystupie”, autorka oddaje do naszych rąk książkę przeciętną i niestety bez wyrazu.

Nielegalne związki

Akcja zasadniczo rozgrywa się w Brukseli. Tam Janusz, podrasowany na obywatela Starego Kontynentu zmianą imienia na Jonathan, próbuje ułożyć sobie życie u boku kochającej żony i dwójki dzieci, ale nijak mu to nie wychodzi. Jego uwagę coraz silniej absorbuje niejaka Andrea, która uważa, że Bruksela to wielki gar z językami. Tu członek jest rodzaju żeńskiego, une verge. Wagina jest mężczyzną, un vagin. Miejsce, w jakim rozegrają się zdarzenia w książce, będzie zatem symbolicznym tyglem, w którym znajdzie się Jonathan i z którego nie sposób będzie się wydostać. W tej powieści językowo zacierają się rodzaje, ale także zadania, jakie nakłada na bohaterów życie, sytuując ich w określonych rolach. Także płciowych.

Koncepcja romansu według Plebanek jest bardzo prosta. Mamy mężczyznę, który odnosi sukces zawodowy i osobisty oraz kobietę, która ten sukces nieświadomie dewaluuje. Niewyżyta seksualnie Andrea wychodzi naprzeciw wszelkim chuciom, jakim daje się potem ponieść Jonathan. Naturalnie kochanka jest w związku z innym mężczyzną, naturalnie ten mężczyzna jest wpływowy i oczywiście szybko dowiaduje się o potajemnych spotkaniach erotycznych swej partnerki. Ich śmiałość i częstotliwość powodują, że Jonathan i Andrea szybko znajdują się na językach innych. Ich wzajemna fascynacja spotyka się ze zrozumieniem przyjaciela Jonathana, kierującego się w życiu podobnie samczymi instynktami jak główny bohater i dezaprobatą środowiska dyplomatów, w jakim musi odnaleźć się małżeństwo na dorobku, które próbuje odciąć się od wszystkich negatywnych skojarzeń z polskością, ale jednocześnie wciąż do swej ojczyzny, Polski, powracające.

Jonathan to typ, który swoją męskość próbuje potwierdzać wyuzdanym i ekstrawaganckim seksem z Andreą, dla której stanowi jedynie chwilową odskocznię od problemów i jest czasowym antidotum na troski. Jednocześnie bohater to przykład wzorowego ojca. Jest zaangażowany w rozwój swoich dzieci i poświęca im bardzo wiele czasu. Potrafi nawet zrezygnować z kolejnej dawki erotycznych doznań z kochanką, kiedy jego ukochany chłopczyk przeżywa przedszkolną traumę. Gorzej z obowiązkami męża, bo Jonathan podręcznikowym przykładem małżonka nie jest i nie chce być. Podejmuje się prowadzenia zajęć z kreatywnego pisania, na których mobilizuje swoich studentów do tego, by wyrażali pragnienia i odczucia dotychczas ukrywane, przemilczane. Wydaje mi się ważne, żeby nie stracić siebie z oczu. W pisaniu to właśnie wydaje mi się najważniejsze. Sam natomiast pisze… bajki dla dzieci, a największą bajką bez szczęśliwego zakończenia, ale z silnie akcentowanym morałem, staje się jego dorosłe życie. Grażyna Plebanek naturalnie zwraca także uwagę na pokrzywdzoną żonę, Megi. Kobieta oczywiście szybko orientuje się w tym, co dzieje się za jej plecami i postanawia zmierzyć się z małżeńską zdradą w sposób rozważny i daleki od emocjonalnych posunięć pełnych dramaturgii i patosu.

Podczas lektury „Nielegalnych związków” nasuwa się kilka pytań. Przede wszystkim o to, do kogo ta książka jest skierowana i czy wnosi cokolwiek nowego w szeroko już wykorzystaną w polskiej literaturze współczesnej problematykę płci, społecznych ról i uwarunkowań, które czynią kobietę i mężczyznę istotami mimo wszystko bardzo od siebie różnymi, choć z trudem potrafiącymi bez siebie żyć? Czy miano literatury erotycznej w odniesieniu do tej powieści wystarczająco wyjaśnia jej charakter? Czy to opowieść o dylematach polskich emigrantów ze schematycznym romansem i wszelkimi jego konsekwencjami w tle? W końcu – czy bohaterowie Plebanek mają jakąkolwiek siłę oddziaływania na wyobraźnię czytelnika? Obawiam się, że „Nielegalne związki” to książka z wielkimi autorskimi ambicjami, ale jednocześnie opowieść, która nie wzbudzi większych emocji, chociaż napisana jest przede wszystkim emocjami.

Grażyna Plebanek, Nielegalne związki, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.

Jarosław Czechowicz ur. 1978, absolwent filologii polskiej UJ oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ; niezależny recenzent; publikacje m.in. w "Portrecie", "artPAPIERZE" oraz w portalach "Internetowe Imperium Książki", "biblioNETka", "G-punkt", "Independent.pl". Prowadzi bloga literackiego „krytycznym okiem”.

 

 

Tagi: Grażyna Plebanek Nielegalne związki wydawnictwo W.A.B. powieść romans



Skomentuj

Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator