G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

poleca

Lekarka na peryferiach

Autor: Ilona Rodzeń, dodano: 01-04-2011, 19:23

PRL. Ewa, główna bohaterka „Reanimacji” Danuty Mikołajewskiej, zaczyna pracę w szpitalu w Miasteczku. Ambitna i młoda lekarka obarczona dodatkowo obowiązkami żony i matki dwóch chłopców szybko przekonuje się, że praca w hermetycznie zamkniętym środowisku nie jest zajęciem jej marzeń. Jednak zdobycie innej posady, najlepiej w Metropolii, którą opuściła właśnie dla pracy w Miasteczku, okazuje się być trudne. Na to nakładają się coraz gorsze relacje z mężem Adamem i intryga, która ma pozbawić wrażliwą lekarkę pozycji i szacunku współpracowników.

Reanimacja

Kiedy wraz z przemianami politycznymi w kraju Ewa dostaje posadę w szpitalu klinicznym w Metropolii i może poświęcić się pracy naukowej, a jej mąż robi karierę i zdobywa fortunę, ich życie rodzinne zupełnie przestaje istnieć. Otrzeźwienie przychodzi wraz z tragedią, która złamie im życie, ale też doprowadzi do zmiany na lepsze.

Szpital w Miasteczku możemy potraktować jako metaforę każdego miejsca pracy. Na jego atmosferę składają się m.in. zazdrość, przyjaźń, donosy, romanse, zdrady i konflikty. Ot, szara polska rzeczywistość. Mikołajewska kreuje świat służby zdrowia zgodnie z nieco sztampowym schematem, w którym szpital w Miasteczku symbolizuje zacofanie, głupotę, kombinatorstwo i łapówkarstwo; zaś klinika w Metropolii to uosobienie profesjonalizmu, ambicji, szacunku i pieniędzy. Niestety, Ewa na własnej skórze przekonuje się, że im wyższy szczyt, tym boleśniejszy upadek.

Autorka kreśli wręcz apokaliptyczną wizję polskiej służby zdrowia: lekarze w przerażającej większości są niedouczeni i nie zależy im na wiedzy, bardziej niż zdrowiem pacjentów zajęci są dbaniem o własny komfort i przyjemność. Istotę zawodu lekarza w mocnych słowach podsumowuje Ewa: Uczysz się cięgiem sześć lat, a odbierając dyplom, okazujesz się zerem w swym zawodzie i dopiero teraz możesz zacząć uczyć się fachu. Staż, jedyna, dwójka i strzela kolejne parę lat, nim staniesz się lekarzem. Smród wywracający trzewia, pacjenci, którym wszystko wolno. Świątek i piątek, ty stale na służbie, harując jak drwal. Nikomu nie dano tak mało, żądając tak wiele.

Ciekawym zabiegiem jest podzielenie książki na dwie części. Akcja pierwszej rozgrywa się w czasach PRL-u, gdy na porządku dziennym było donosicielstwo czy łapówki, w opowieści pojawia się także motyw werbunku do współpracy z SB. Część druga dzieje się po 1989 roku. Szybkie pieniądze, nowobogackie życie, upadek romantycznych ideałów – to wszystko w niebagatelny sposób wpływa na los głównych bohaterów.

Powiedzieć, że „Reanimacja” jest książką tylko o środowisku lekarzy byłoby poważnym niedopowiedzeniem. To w równej mierze opowieść o małżeństwie i rodzinie. Adam nie rozumie Ewy, nie akceptuje jej zaangażowania w pracę, czując zarazem gorycz i zazdrość – że to nie on jest najważniejszy w jej życiu. Sprzeczne plany i pragnienia, brak wzajemnej komunikacji oraz nieporozumienia sprawiają, że z czasem małżonkowie oddalają się od siebie. Pochłonięci pracą z biegiem czasu przestają zauważać problemy swoich dorastających synów, a to nie może skończyć się dobrze.

Ewa – matka, żona, kobieta pracująca. Wyróżnia się na tle całej masy przedstawionych w „Reanimacji” lekarzy. Nie tym, że nie popełnia błędów. Popełnia, jak każdy. Ale ona ma uczucia i – co także wydaje się być nieco sztampowe –  zdaje się być ostatnim wartościowym lekarzem, którego naprawdę interesują pacjenci. Przejmuje się i płacze z bezsilności. Starsi koledzy twierdzą, że z czasem zobojętnieje, mąż zaś radzi jej zachowanie dystansu. Taka praca.

„Reanimacja” to książka dobrze napisana pod względem językowym, ale, moim zdaniem, nieco przegadana i nazbyt refleksyjnie filozoficzna. Natłok słownictwa medycznego i wyrafinowanych wyrażeń nadają jej iście inteligencki charakter. Mikołajewska prowadzi narrację równolegle w dwóch osobach, co na początku może wywołać dezorientację czytelnika, ale z czasem nabiera coraz większego sensu. Większość fabuły opowiada narrator wszechwiedzący, ale wielu rzeczy dowiadujemy się od Adama. Prezentująca drugą stronę medalu historia opowiedziana z perspektywy męża wnosi do uniwersalnej opowieści o lekarzach komponent prywatny, wręcz intymny.

„Reanimacja” to smutna i przytłaczająca opowieść o tym, czego pacjenci zobaczyć nie mogą. O prywatnym i zawodowym życiu ludzi wykonujących jeden z najtrudniejszych zawodów. Ale nie tylko. Opowiada też o miłości, odpowiedzialności, wrażliwości i rozpaczy. Lektura „Reanimacji” nadaje lekarzom, którzy najczęściej są postrzegani tylko przez pryzmat profesjonalizmu, bardzo ludzki wymiar. Nas, pacjentów, uczy wyrozumiałości. Osobie niezorientowanej w aktualnej sytuacji polskiej służby zdrowia powinna dać wiele do myślenia. Po tę książkę warto jednak sięgnąć przede wszystkim dlatego, że opowiada o prawdziwym życiu bez upiększeń i przekłamań.

Danuta Mikołajewska, Reanimacja, Oficyna Wydawnicza WEXEL, 2010.

Tagi: Danuta Mikołajewska Reanimacja Oficyna Wydawnicza WEXEL powieść recenzja Ilona Rodzeń



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/miasto_inspiruje_i_przeszkadza/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator