G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Ludzie mostu

Autor: Grzegorz Kurka, dodano: 01-09-2011, 13:15

Współczesna Turcja szuka dla siebie miejsca na świecie. Choć dynamicznie się modernizuje, to od lat bezskutecznie puka do bram Unii Europejskiej. Jednocześnie Turcy bronią tradycyjnych wartości, często sprzecznych kulturze Zachodu. Czy most może być symbolem ich kraju?

Geert Mak sugeruje, że jak najbardziej, i że taki most naprawdę istnieje. Łączy brzegi zatoki Złotego Rogu w multikulturowym Stambule. Codziennie  przewalają się przez niego tłumy ludzi. Tramwajami jeździ klasa średnia. Bogaci śmigają w samochodach. Chodniki pozostały dla „tłuszczy, turystów i dysydentów”. Znalazł się tam także Geert Mak – holenderski historyk, prawnik, pisarz oraz dziennikarz.

Geert Mak włócząc się w tę i powrotem po moście poznaje jego stałych bywalców. Na tym krótkim szlaku komunikacyjnym zwraca uwagę nie na tych, którzy przemykają z jednego brzegu na drugi. Dostrzega tych co stoją tam całymi dniami, kulą się w deszczu i uciekają gdy dostrzegą policję. To zbieranina indywiduów żyjących na krawędzi prawa i ubóstwa. Są wśród nich dziewczyna sprzedająca losy na loterii, handlarze mydłem, powidłem, książkami i wkładkami do butów, wędkarze rekreacyjni i zawodowi oraz uliczni grajkowie. Dla nich wszystkich most jest miejscem pracy. Żyją z dnia na dzień. Wahania gospodarki miasta natychmiast odbijają się na ich groszowych zarobkach. Mimo to znajdują czas by z europejskim dziennikarzem pogadać o honorze, polityce, sporcie, rodzinie – o życiu po prostu.

Most na którym pracują nie zachwyca urodą. Ta betonowa konstrukcja ma pół kilometra długości. Szerokość wystarcza na cztery pasy jezdni i linię tramwajową. Na jego krańcach znajdują się tunele i galerie handlowe. Pod mostem szumi zatoka Złotego Rogu a ponad nim wieje trzydzieści różnych wiatrów. Brzegi mostu stanowią bramy do dwóch dzielnic o skrajnie odmiennym rodowodzie i charakterze. Południowa jest konserwatywna i zwrócona mentalnie na wschód. Północna to enklawa liczących stulecia ambasad i pałaców kupców. Od zawsze była zapatrzona na  Zachód i przesiąknięta jest lekkością nowoczesnego życia.

Kreśląc życiorysy ludzi mostu, Geert Mak próbuje odnieść ich sytuację do sytuacji całego kraju. Zawiła i nie zawsze chlubna historia Turcji przeplata się z dziejami mostu Galata i indywidualnymi losami bohaterów książki.  Są wśród nich osoby, które musiały opuścić górskie wioski, ponieważ rodzina nie była w stanie ich wyżywić. Trafiają się polityczni ideowcy wszystkich frakcji, feministki i marzyciele o emigracji do mlekiem i pieniędzmi płynącej Unii Europejskiej. Są tam Kurdowie i zamiatany pod dywan problem niepodległego Kurdystanu. Grecy, Ormianie i oczywiście nacjonaliści. Pełen przekrój stambulskich nizin społecznych skupionych na 500 metrach jednego mostu.

Most to także świadek historii swego miasta. Pamięta upadek Cesarstwa Bizantyjskiego, dworskie życie sułtanatu Osmanów oraz odgórną westernizację w XX wieku. Jednak przede wszystkim jest świadkiem losów narodów zamieszkujących Stambuł przez stulecia.

Miasto, most i mieszkańcy są tu na siebie skazani. Ich losy przeplatały się latami i skupiają się na kartach tej książki. Najważniejsze, że autor zgrabnie ją napisał. Nie zanudza rozbudowanymi dywagacjami historycznymi. Nie żeruje na ludzkich dramatach. Nie popada w infantylną egzaltację Orientem. Geert Mak w sposób oszczędny i swobodny kreśli esej o Turcji, której Europejczycy się boją, choć fascynują się nią od wieków, o Turcji będącej zagrożeniem dla samej siebie, wreszcie o Turcji tłumiącej w sobie poczucie krzywdy i dumnie, z podniesioną głową, poszukującej godności na jaką zasługuje.

Geert Mak, Most, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2011.

Tagi: Geert Mak Most wydawnictwo Czarne esej recenzja Grzegorz Kurka



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/kiedy_rzeczywistosc_daje_po_pysku_mowie_dziekuje/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator