„Klaudyna w Paryżu” to druga odsłona przygód małej gorszycielki, którą pokochała Francja początku ubiegłego wieku. To także jeszcze więcej śmiechu, wdzięku i towarzyskiego flirtu, okraszonego solidną porcją pieprzyku. Colette wysyłając swą „podopieczną” do stolicy rozpusty dolała symbolicznej oliwy do ognia - ale cóż to był za ogień!

Jeśli mowa o ogniu, to warto zaznaczyć, że mógł on zniweczyć realizację planów pisarskich Sidonie Gabriele Colette już w samym ich zalążku. Mało bowiem brakowało, a cykl powieści o Klaudynie skończyłby w kuchennym piecu. Tak przynajmniej mówi legenda, którą podtrzymywała sama pisarka. „Klaudyny” za pierwszym razem nie przypadły do gustu mężowi Colette, który był zarazem wydawniczym magnatem swoich czasów. Jednak czytane po kilku latach i po dodaniu kilku pikantnych smaczków, oczarowały zarówno jego jak i całą Francję. Zachwyty mieszały się z głosami pełnymi świętego oburzenia, jeszcze na długo po wydaniu cyklu, kiedy wyszło na jaw, że autorem nie jest mąż Colette, tylko ona sama.
W drugiej część cyklu o „Klaudynie”, nasza bohaterka zostaje brutalnie przerzucona z ukochanego prowincjonalnego Montigny wprost w wir miejskiego życia. Paryż to jednak, dla przywiązanej do wiejskich krajobrazów dziewczyny, źródło wielkiego rozczarowania, którego nie jest w stanie rozwiać nawet bywanie w najmodniejszych salonach stolicy . Co więcej, w skutek choroby, Klaudyna traci swoje piękne loki. Czara goryczy, której nie może zwalczyć nawet znana z pierwszego tomu kotka Fanszetka, nie zostaje jednak przelana do końca. Klaudyna poznaje bowiem swoją paryską rodzinę – babkę, kuzyna Marcela i jego ojca Renauda. Szczególnie ostatnia dwójka będzie miała niebagatelny wpływ na życie siedemnastoletniej pannicy.
Spotkania z kuzynem Marcelkiem, który jak dziewuszka (…) wszystko upiększa swą obecnością to kontynuacja wątku homo-erotycznego znanego z pierwszego tomu. Marcelek gustuje bowiem w chłopcach, a swoboda, z jaką Klaudyna mówi o rzeczach gorszących, skłania go do opowieści, których nie powinna znać dobrze urodzona panna. Klaudynie jednak do zwyczajności daleko, a jej komentarze i dygresje, których jest jeszcze więcej niż w części pierwszej, to nie tylko czyste połączenie inteligencji, humoru i ciętego języka, ale także prawdziwa uczta literacka. Nadal przecież mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową – jedną z najlepszych narracji tego rodzaju, na które miałam szczęście trafić.
„Klaudyna w Paryżu” to też pierwsze, przepięknie opisane zauroczenie głównej bohaterki , które z niewinnego flirtu powoli przeistacza się w poważniejsze uczucie. Przekomarzania i potyczki słowne Klaudyny i jej ukochanego, przypominają trochę styl takich książek, jak „Duma i uprzedzenie”’ czy nawet pensjonarska „Ania z Zielonego Wzgórza”. Romans Klaudyny, choć w dalszym ciągu niewinny pomieszany jest tu jednak z pewną dozą niestosowności i urokiem zakazanego owocu.
Im bardziej czytelnik zagłębia się w cykl o Klaudynie, tym bardziej zaczyna zadawać sobie pytanie, które przed nim niejednokrotnie zadawali sobie biografowie Colette – do jakiego stopnia można utożsamić bohaterkę z autorką powieści? I choć ona sama stanowczo odżegnywała się od takich porównań, to nie można pozbyć się wrażenia, że Colette i Klaudyna ukształtowały się nawzajem.
Po głębszym zastanowieniu nad postępowaniem literackiej bohaterki Colette, która wbrew swojemu nieokiełznanemu temperamentowi nigdy tak naprawdę nie przekroczyła granicy wyznaczonej przez obyczajowość początku XX wieku, dojść można także do niepokojącego wniosku. Bo jeśli w istocie charakter Klaudyny jest odbiciem osobowości Colette, to może się okazać, że największa skandalistka belle èpoque wcale skandalistką nie była. Przynajmniej nie taką, za jaką chciał uważać ją świat.
Sidonie-Gabrielle Colette, Klaudyna w Paryżu, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.
Tagi: Sidonie-Gabrielle Colette Klaudyna w Paryżu wydawnictwo W.A.B. Colette recenzja Paulina Dreslerska
FdsMmwKGjHvs08-12-2011, 17:11
gjcAXx , [url=http://vyvbarzsjjvd.com/]vyvbarzsjjvd[/url], [link=http://ozplrqgxayah.com/]ozplrqgxayah[/link], http://bwyiyabnbxhn.com/
GCuSCBVqmoNUt04-12-2011, 10:37
CtJJNj <a href="http://cfupsplmaihe.com/">cfupsplmaihe</a>
mvQvdwyvBCUe02-12-2011, 17:39
rttt5m , [url=http://tnzuqxaxeeob.com/]tnzuqxaxeeob[/url], [link=http://idzjvqiqcbsy.com/]idzjvqiqcbsy[/link], http://mejfnzfjiehw.com/
ZCdDkwLxGQob01-12-2011, 14:32
et7pqN <a href="http://xslxceawrpdz.com/">xslxceawrpdz</a>
OrAjFvgiGDqxrC01-12-2011, 08:18
And I thought I was the sensible one. Thanks for setntig me straight.