Chociaż – jak głosi informacja na okładce – to dwie poprzednie kubańskie opowieści kryminalne Leonardo Padury otrzymały prestiżowe nagrody literackie uważam, iż trzecia część przygód policjanta niedoskonałego, Mario Condego, jest najatrakcyjniejszą i najciekawszą powieścią autora „Wichury w Hawanie” i „Gorączki w Hawanie”. Dlaczego?

Przede wszystkim dlatego, że tym razem pasjonująca intryga kryminalno-obyczajowa osadzona jest w kontekście rozważań egzystencjalistów XX wieku i postmodernistów; rozpięta między niepokojem tych pierwszych a cynizmem drugich. Dodatkowo – to już mniej zręczne i mocno naciągane – historia łączy się z biblijną opowieścią o Transfiguracji, nadając jej znamiona transcendencji i tajemniczości, a to czyni z „Transu w Hawanie” intrygującą opowieść o przekraczaniu różnego rodzaju granic i konsekwencjach płynących z tego przekraczania. Świeżo wydana książka Leonardo Padury może nieco zaskoczyć zwolenników jego poprzednich powieści. To, co stałe i wciąż obecne w jego książkach - obraz obyczajowości kubańskiej – zostało prześwietlone od strony wstydliwej i stanowiącej sferę tabu.
Tym razem bowiem trupem, nad którym pochyla się Mario Conde, jest młody transwestyta Alexis Arayán Rodríguez. Alexis zostaje uduszony, ale nie widać żadnych śladów walki z napastnikiem. Dlaczego ma na sobie przebranie Elektry Garrigó, bohaterki awangardowej sztuki pewnego zamieszanego w sprawę dramaturga i co spowodowało, że pewnego gorącego sierpniowego wieczoru 1989 roku syn znanego kubańskiego dyplomaty ginie w ekstrawaganckim stroju z dwiema monetami wepchniętymi do odbytu? Jaki związek ze śmiercią Alexisa mają paryskie wydarzenia sprzed dwudziestu lat, o których Conde dowiaduje się w trakcie śledztwa z ust Alberto Marquésa, podstarzałego homoseksualnego dramatopisarza i filozofa, prowadzącego naszego policjanta na drogę do odkrycia prawdy o morderstwie?
Pomysł nietuzinkowy, biorąc pod uwagę fakt, iż książka tak naprawdę dotyka sfery obyczajowej uważanej na Kubie za marginalną. Padura bowiem pisze o problemach, z jakimi borykają się kubańscy homoseksualiści, o dylematach homoseksualistów w ogóle oraz o cierpieniu, jakiego doświadczamy bez względu na orientację seksualną. Mario Conde, uprzedzony i niepewny, wraz ze swym przewodnikiem z konieczności Marquésem zagłębia się w mroczny świat, o istnieniu którego nigdy nie myślał. Doświadczony policjant, któremu wszelkiego rodzaju okrucieństwo nie jest obce, tym razem staje przed zagadką, którą trudno rozwiązać przede wszystkim dlatego, iż Conde nie jest w stanie pojąć czegoś sprzecznego z naturą i przerażającego bardziej niż najbrutalniejsze zbrodnie, z jakimi się mierzył.
Marqués przedstawia Condemu trzy teorie transwestytyzmu. To metamorfoza będąca świadectwem buntu wobec obowiązującego modelu, kamuflaż jako forma zniknięcia i przebranie służące zastraszeniu. Czy zamordowany chciał przeżyć przemianę, próbował zniknąć w swej płciowości, czy też użył prowokacyjnego stroju, by kogoś przestraszyć? Z czasem Conde pozna skomplikowaną historię rodzinną Alexisa, a wraz z jej odkrywaniem docierać będzie do prawdy, o jakiej trudno powiedzieć bez przywołania odległej przeszłości. I w takim to kryminalnym transie Mario Conde pokazuje nam się takim, jakim znamy go z poprzednich opowieści Padury – zdziwiony sobą i światem, zmagający się z bolesnymi wspomnieniami z przeszłości, miotający między powinnościami policyjnej służby, a osobistymi pragnieniami pisania, tworzenia. Tym razem Mario Conde nie jest jednak melancholijnym typem samotnika, któremu trudno mierzyć się z prozą życia. Tym razem Conde poznaje tę prozę z zupełnie innej strony. To zaskoczenie, jakże wyraźne i akceptowane w powieści, jest kluczowe dla opowieści o hawańskim transie. Dodatkowo, jak wspomniałem na wstępie, duże znaczenie mają rozważania osadzone w kontekście sztuki i literatury dotyczące masek, złudy, pozowania i bycia bezradnym wobec przerażającej iluzoryczności ludzkiego życia.
„Trans w Hawanie” to kolejna pełna egzotycznego żaru powieść Leonardo Padury. Tyle tylko, że do dosłownego żaru pełni lata w Hawanie dochodzi tutaj także żar emocji i uczuć, z jakimi przyjdzie się po raz pierwszy mierzyć Condemu i osobom z jego otoczenia. Warto wpaść w trans Padury, bo to jakość niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju.
Leonardo Padura, Trans w Hawanie, wydawnictwo Znak, Kraków 2010.
Jarosław Czechowicz ur. 1978, absolwent filologii polskiej UJ oraz Podyplomowego Studium Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ; niezależny recenzent; publikacje m.in. w "Portrecie", "artPAPIERZE" oraz w portalach "Internetowe Imperium Książki", "biblioNETka", "G-Punkt", "Independent.pl". Prowadzi bloga literackiego „krytycznym okiem”.
Tagi: Leonardo Padura Trans w Hawanie Wichura w Hawanie Gorączka w Hawanie wydawnictwo Znak powieść