G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

MFK na finiszu - relacja

Autor: Katarzyna Frukacz, dodano: 02-12-2010, 15:20

1 grudnia wieczorową porą Kawiarnia „Literatka” gościła – jak co roku zresztą – sympatyków prozy kryminalnej. W ramach kolejnej edycji Międzynarodowego Festiwalu Kryminału odbył się tam cykl wykładów otwartych (nieco mniej obleganych niż w roku ubiegłym). Rozprawiano o Kubie Rozpruwaczu – rzecz jasna w kontekście wyprutych wnętrzności i (co już mniej oczywiste) kryptospisku brytyjskich elit rządzących. Pojawił się ponadto temat wiktoriańskiej kobiety-detektywa, a na spotkaniu autorskim zatytułowanym enigmatycznie – „Para na parę” –  jednej pary de facto zabrakło.

MFK

Jako pierwszy zaprezentował się dziennikarz Newsweeka, Robert Ziębiński, który przybliżył zgromadzonym swą podróż po londyńskim Whitechapel – śladami legendarnego Kuby Rozpruwacza. Scharakteryzował pokrótce wszystkie pięć ofiar XIX-wiecznego zbrodniarza, a także okoliczności dokonanych przez niego morderstw. Poszczególne opisy uzupełnił dodatkowo fotografiami współczesnego wyglądu miejsc, w których ginęły londyńskie prostytutki. Nie obyło się bez anegdotek – m.in. o tym, jak wędrujący po Whitechapel dziennikarz napotkał alkoholizujących się na pobliskim cementarzu Polaków. Nie zabrakło także teorii spiskowych – Ziębiński określił Kubę Rozpruwacza mianem „pierwszej medialnej manipulacji”, która miała skompromitować ówczesny rząd brytyjski i zapewnić lewicy wygraną w wyborach. Swój wykład zakończył natomiast zgrabnym podsumowaniem: „Kuba Rozpruwacz był człowiekiem, który rozpoczął XX w.”

Nieco mniej drastyczną tematykę przedstawił prof. Tadeusz Cegielski z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Wizerunek kobiety-detektywa w literaturze epoki wiktoriańskiej potraktował adekwatnie do własnej profesji – z historycznym rozmachem. W efekcie jego wystąpienie przypominało typowy akademicki wykład. Prof. Cegielski wyszedł od ogólnego rozróżnienia między powieścią kryminalną a detektywistyczną, zapoznał także zgromadzonych z genezą XIX-wiecznej powieści kryminalnej. Zasadniczy temat wystąpienia nieco zanikł pod naporem historycznych analiz – prof. Cegielski ograniczył się do ogólnej charakterystyki kobiet piszących powieści kryminalne w epoce wiktoriańskiej, zaprezentował również pokrótce wybrane żeńskie postaci detektywów. Wykład podsumował refleksją na temat wzrastającej potrzeby zmian u współczesnego czytelnika kryminałów, wspomniał także o wzmożonej aktywności pisarek trudniących się tą szczególną dziedziną prozy. Krótko mówiąc – w kwestii kobiet-detektywów idzie ku lepszemu.

Podwójne spotkanie autorskie, zaplanowane po wykładzie prof. Cegielskiego, odbyło się z lekkim poślizgiem i w niepełnym składzie. Autorzy kryminału „Chomik na widelcu” – Claudia Torres i Jacek Krawczyk – nie dojechali do Wrocławia, wskutek nękającego rokrocznie polskich kierowców ataku zimy. Na miejscu stawili się natomiast Marta Mizuro wraz z Robertem Ostaszewskim, gotowi zdradzić zgromadzonym kulisy powstania wspólnej powieści – „Kogo kocham, kogo lubię”. Prowadzący spotkanie Tomasz Majeran dopytywał m.in. o genezę fabuły, ewentualne sprzeczki podczas pisania, a także sam podział pracy. „Generalnie zabijała Marta” – wyznał Ostaszewski. „Sceny pijaństwa pisał Robert” – uzupełniła Mizuro. Wrocławska krytyczka zdradziła ponadto, że obdarzyła jedną z książkowych ofiar nazwiskiem nielubianej nauczycielki z podstawówki (mowa o postaci belferki uduszonej, co ciekawe, własnym warkoczem). Pod koniec spotkania autorzy zgodnie przyznali, że praca nad wspólnym kryminałem jest niezwykle trudna. Strategiczne pytanie prowadzącego – „Dlaczego nie Wrocław?” – Mizuro skwitowała krótkim: „Bo jestem leniwa”. Miejmy nadzieję, że wkrótce się zaktywizuje.

Źródło ilustracji: www.wikipedia.pl

Tagi: MFK Międzynarodowy Festiwal Kryminalu relacja Literatka Marta Mizuro Robert Ostaszewski Katarzyna Frukacz



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.szczyt-kultury.pl
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator