G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Modelowa (nie)normalność

Autor: Martyna Garbacz, dodano: 23-08-2010, 12:29

Noblista Jose Saramago, wręczając Tavaresowi nagrodę Premio Saramago za powieść "Jeruzalem", powiedział o laureacie, że nie ma prawa pisać tak dobrze w wieku 35 lat! Człowiek ma ochotę mu przyłożyć!. Aby jednak to zrobić, należałoby po lekturze "Jeruzalem" wyrwać się z somnambulicznego świata i uświadomić sobie, że jest on tylko kreacją pisarza. Nie wiem jak Sarmago, ale ja nie miałabym na to najmniejszej ochoty.

Jeruzalem

Na początku lektury "Jeruzalem" nie można oprzeć się wrażeniu, że czytamy kilka przeplatających się opowiadań, które, poza czasem i miejscem akcji, nie tylko nie mają, ale nawet nie mogą ze sobą mieć nic wspólnego. Schizofreniczka Mylia, nie mogąc znieść bólu spowodowanego śmiertelną chorobą, na którą cierpi, wychodzi z domu o czwartej nad ranem i bezskutecznie szuka otwartego kościoła. W tym samym czasie jej były mąż Theodor spotyka na ulicy prostytutkę Hannę, pozostającą w dziwnym przyjacielskim związku z naznaczonym wojną Hinnerkiem. Za pomocą retrospektywnej budowy powieści, autor pozwala nam poznać świat wewnętrzny każdego z bohaterów. Pokazuje nam ich dziwne losy, otulone oparami wzbudzającego niepewność absurdu, które spotykają się podczas jednej, tragicznej w skutkach nocy.

Świat przedstawiony w "Jeruzalem" to niepokojąca mieszanka ludzkich pragnień, frustracji i nieświadomości, ujęta w realistyczne ramy. Najbardziej fascynujący w pisarstwie Tavaresa jest bowiem sposób, w jaki tworzy neutralną rzeczywistość i wpuszcza do niej bohaterów, aby nasycili ją treścią. Ten zabieg sprawia, że czytelnik przejmuje percepcję bohaterów, ogląda świat z ich perspektywy. To istotne, jeśli wziąć pod uwagę, jak dziwni i psychicznie pokrzywieni mogą się wydawać bohaterowie "Jeruzalem". Mylia jest chora na schizofrenię i postrzega świat za pomocą kategorii, które powinny nam być zupełnie obce, a jednak to jej zachowanie i sposób myślenia wydają się najbardziej bliskie. Chora psychicznie kobieta wydaje się być najbardziej ludzką postacią całej powieści. To jej oczami spogląda się najchętniej i z największym zrozumieniem. Mylia jest pogodzona ze swoją chorobą, nie próbuje na siłę udawać kogoś, kim nie jest. Naturalnie przyjmuje też to, że prawdopodobnie w najbliższym czasie umrze. Przy tym wszystkim kieruje się moralnością, jakiej brakuje większości ludzi i naiwną, ale szczerą uczciwością. Podobnie jest z Hanną, choć w tym przypadku nie jest to tak jaskrawe. Podstarzała prostytutka - kobieta podwójnie wykluczona i podwójnie pogardzana, bo nie jest już w stanie piętnowanego społecznie stylu życia nadrobić młodzieńczą urodą, wchodzi w dziwną relację z obcym mężczyzną. Relację, na której może tylko stracić, zarówno emocjonalnie, jak i finansowo. Mimo tego pomoc sfrustrowanemu Hinnerkowi wydaje się jej czymś oczywistym. Zderzenie tych dwóch kobiet z Theodorem – lekarzem psychiatrą, opanowanym i poukładanym, a przy tym wzbudzającym niechęć, jest piorunujące. Każe bowiem czytelnikowi redefiniować pojęcie normalności, gdy okazuje się, że bliżej mu do schizofreniczki niż „normalnego” człowieka. Somnambuliczna atmosfera powieści sprawia, że owo przewartościowanie dokonuje się łatwiej, niż można by przypuszczać. To wszystko sprawia, że "Jeruzalem" jest nie tylko niewątpliwie magiczną, wciągającą lekturą, ale też pozostawia po sobie przeświadczenie, że pojęcie normy jest bardziej arbitralne, niż zwykliśmy uważać.

Najbardziej porażająca jest jednak "Europa 02", powieść, której fragmenty czyta Theodor, owładnięty ideą naukowego zrozumienia tworzenia się zła na świecie. "Europa 02" to uporządkowany według zagadnień katalog koszmarnego, postnazistowskiego świata, niemożliwa do wyobrażenia eskalacja holocaustu. To opis rzeczywistości, w której nic nie jest wiadome, a człowiek jest pozbawiony nie tylko wolności, ale też tożsamości i więzi z innymi ludźmi. Fragmentaryczność opisu pozostawia olbrzymie pole do wyobraźni, którego bałabym się zapełniać. Motyw powieści w powieści jest stosowany dość często, od dawna jednak nie zdarzyło mi się spotkać z tak dobrym jego wykorzystaniem – świetnie dobrany jest zarówno kontekst, w jakim jest umieszczona "Europa 02", jak i jej treść.

Tavares nakłada czytelnikowi maskę śniącego surrealisty, który ma świadomość dziwności i absurdalności swoich wizji, ale, jak to zwykle bywa ze snami, przyjmuje je bez większego zdziwienia, po obudzeniu zaś zostawia nas z masą pytań, na które odpowiedzi należy szukać już na jawie.  

Goncalo M. Tavares, Jeruzalem, Świat Książki, Warszawa 2010

Tagi: Goncalo M. Tavares Jeruzalem Świat Książki powieść recenzja Martyna Garbacz



Skomentuj

Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator