W ramach drugiej części g-punktowej muzycznej loży honorowej Jakub Kasperkiewicz rozmawiał z Gooralem, który wydał w 2011 roku album "Ethno Elektro", łączący drum'n'bass z wpływami góralskimi.

Jakie tegoroczne nagrania uznajesz za najciekawsze?
Szczerze mówiąc, w tym roku miałem bardzo niewiele czasu na słuchanie nowej muzyki przez to, że cały czas koncertowałem po całej Polsce. Przez to albumami, które są względnie świeże i robią na mnie wciąż bardzo duże wrażenie są płyty jeszcze z roku 2010. Chodzi dokładnie o .Walkner.Moestl ".Structures" - wiedeńska muzyka - oraz ostatnie Faithless, czyli "The Dance". To drugie szczególnie dobrze nadaje się do samochodu. Najświeższa rzecz, jakiej słuchałem w tym roku w większych ilościach to Gold Panda.
A jakieś wielkie tegoroczne zawody?
Red Bull X-Fighters (śmiech). Nie, przyznaję się bez bicia, że nic takiego mnie w tym roku nie spotkało, pewnie dlatego że nie miałem wielkich oczekiwań, bo nie śledzę już muzycznych nowinek tak jak kilka lat temu. Kiedyś słuchałem na bieżąco bardzo dużo muzyki, teraz mam na to bardzo mało czasu - zazwyczaj co jakieś dwa, trzy tygodnie dociera do mnie jakiś fajny kawałek drogą internetową.
Właśnie, nowości muzyczne wręcz atakują nas teraz w Internecie, wiele rzeczy można ściągnąć legalnie za darmo.
Jest taka strona jak Facebook, która zżarła mi w tym roku mnóstwo czasu, ale przede wszystkim w bardzo dużym stopniu pomogła mi wypromować mój najnowszy projekt. W mediach nie ma mnie dużo, a gram praktycznie cały czas. Ale od tego "służbowego" siedzenia na Facebooku miałem już tego komputera dość, nie było już siły na szukanie nowej muzyki za pomocą tego magicznego pudełka. Ostatnimi czasy siedzę jednak trochę na Mixcloudzie i wyszukuję różne ciekawe rzeczy. Od jakiegoś czasu interesują mnie bardziej rzeczy elektroniczno-ambientowe, najczęściej w postaci miksów. Szczególnie przypadł mi do gustu miks Toma Encore, który doceniany jest również za granicą.
Czy ciągle mamy czasy, w których elektronika jest na topie, a z gitarą jest raczej kiepsko?
Moim zdaniem te czasy - kiedy elektronika niepodzielnie królowała - już minęły. Jest co prawda bardzo dużo elektroniki w mainstreamie, ale mnie w niej zawsze najbardziej fascynowało to, że zaskakiwała. Ja ciągle żyję bardziej muzyką elektroniczną sprzed dziesięciu lat. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych byłem trzy razy na Love Parade, co było dla mnie bardzo ważnym przeżyciem i o ile stereotyp muzyki techno w Polsce jest bardzo krzywdzący, to przecież tak modny teraz dubstep ma w sobie bardzo dużo z tego gatunku. Nie ma jednak już tej przełomowej energii - wtedy to była rewolucja. Oczywiście było też wtedy trochę dziadostwa, również na paradzie, ale to było jakieś pięć, dziesięć procent. Chociaż może też było tego trochę więcej, a ja na to akurat nie trafiałem. Ludzie żyli tym undergroundem, zajawą, radością z tej muzyki - na takiej imprezie były dwa miliony osób. Niesamowite przeżycia. To były złote czasy elektroniki - wchodził hi-hat, wchodziła stopa i to była na tyle nowa rzecz, że to robiło całą robotę, nie trzeba było bardziej kombinować. Teraz to wygląda inaczej, każdy ma komputer i może robić muzykę w domu, co powoduje zalew ogromną ilością produkcji w bardzo różnej jakości. W najbliższym czasie dalej będą pewnie królowały rytmy dubstepowe, bo jest to spora dawka energii. Jeśli natomiast chodzi o gitarę, to myślę że najgorzej było kilka lat temu, teraz się do takiego grania coraz częściej wraca. Duże sukcesy odnosi łączenie takiej muzyki z elektroniką.
Nadszedł chyba moment, w którym ciężko o nowe gatunki i żeby zrobić coś nowego, trzeba mieszać różne style, czasami pozornie do siebie nieprzystające. Sam wydałeś album, który jest na to dowodem.
Coś w tym jest, chociaż ja już takie mieszanki robię od jakichś ośmiu lat - wtedy grałem pod szyldem Psio Crew i mieszaliśmy drum'n'bass z góralszczyzną. Jeszcze chyba nie było aż takiej mody na dziwne połączenia. W moim wypadku jest to po prostu wciąż konsekwentne podążanie tą ścieżką. Może właśnie dzięki temu, że nastały takie eklektyczne czasy, miałem okazję zagrać na kilku festiwalach i większych imprezach, narobić trochę hałasu.
Problem chyba tkwi w tym, że panuje tzw. retromania - zazwyczaj przetwarza się to, co już było.
Wydaje mi się, że do pewnego stopnia zawsze tak było. Zawsze ludzie bardzo chcieli wymyślić coś nowego, ale nie mogli tego robić nie sięgając chociaż w niewielkim stopniu do tego, co było kiedyś.
A czy nie jest tak, że retro stało się zbyt "fajne", dizajnerskie, może nawet hipsterkie i ludziom najzwyczajniej odechciało się iść do przodu?
Kiedyś była moda na housy, dokładnie funky housy, czy początkowy boom na hip-hop chociażby - tam też było retro, bo przecież wszystko wywodziło się z funku. Chodzi po prostu o inny wymiar tego retro. Wydaje mi się, że mechanizmy są podobne, zmieniają się tylko środki, którymi uzyskuje się ten efekt. To się wszystko mieli, ale jednak wciąż, powoli idzie do przodu. A może mi się wydaje? Gdybym wiedział takie rzeczy, to bym sobie wymyślił ten nowy gatunek. W każdym razie łączenie starego z nowym bardzo mi się podoba - to jest przecież rodzaj dialogu. Jak ktoś w latach osiemdziesiątych dawał z siebie wszystko, zrobił coś, co ma wartość, to bardzo dobrze, że można to dostosować do dzisiejszych czasów. Niby jest to spore ułatwienie dla dzisiejszych artystów, ale fajne jest w tym to, że docenia się świetne rzeczy, które powstały kiedyś. Mi się na przykład bardzo podoba chillwave, chociaż pojęcie lo-fi obiło mi się o uszy już jakieś piętnaście lat temu.
A co z tegorocznym szałem łączenia elektroniki z soulem i R&B? Może to jest ten współczesny muzyczny Święty Graal?
Byłem na koncercie Jamesa Blake'a na Open'erze i muszę przyznać, że zrobił on na mnie ogromne wrażenie. Jak już mówiłem, jestem entuzjastą wszelkich, nawet najbardziej wykręconych połączeń, byle by to było zrobione ze smakiem - chociaż to oczywiście kwestia gustu. Ja tam Jamesa lubię.
Lana del Rey, tegoroczny popowy fenomen. Będą z tego dzieci?
Dowiedziałem się o co chodzi z tą Laną bardzo niedawno. Kiedy puściłem to na swoim komputerze, akurat moja dziewczyna była w pobliżu i powiedziała, że zna i bardzo lubi. Ludzie się podobno z niej śmieją, że ma nadmuchane usta, ale również w dużej mierze szanują za niewątpliwy talent. Oglądałem jakiś jej teledysk w oldschoolowych hollywoodzkich klimatach - podobało mi się.
Czy Internet jest przyszłością przemysłu muzycznego, która na zawsze pogrzebie pewne związane z nim tradycje?
Oczywiście, sporo pogrzebie. Internet to wielka siła. Teraz ludzie, którzy od dzieciaka siedzieli przy komputerze stali się dorośli, więc na pewno oglądają mniej TVNu, chociaż z drugiej strony zamiast w telewizji oglądają telenowele w Internecie, z tym że nie są one brazylijskie tylko amerykańskie i często opowiadają o wampirach. Bardzo silne medium. Ja jednak zbytnio nie lubię siedzieć przy komputerze - spędzam tak dużo czasu robiąc muzykę, ale to jest dla mnie jakieś nienaturalne. Komputer działa chyba na innych częstotliwościach niż te, które ja lubię. Potężna furtka, mocna rzecz otwierająca wielkie możliwości. Nie wiem czy zdominuje totalnie przemysł muzyczny i doprowadzi do upadku czy też znacznego osłabienia wytwórni, ale jest kolejnym etapem jakiejś ewolucji i na pewno trzeba żyć z nim w zgodzie.
Jakie tegoroczne koncerty wspominasz szczególnie ciepło?
Bez wątpienia najbardziej zapadł mi w pamięć ten James Blake. W ciągu ostatnich lat pod względem koncertów w Polsce sporo się zmieniło. Był taki czas, kiedy się otworzyliśmy, Open'er zrobił się popularny, przyjeżdżały gwiazdy, czekało się na Chemical Brothers, na Prodigy... Te występy robiły wielkie wrażenie. Teraz jesteśmy na zupełnie innym etapie. Mam już 30 lat i… chyba powinienem znowu zacząć chodzić na te koncerty (śmiech). Za dużo było w tym roku ciężkiej pracy, za mało miałem czasu na słuchanie nowej muzyki, zwłaszcza na żywo.
W takim razie, skoro teraz chcesz znowu zacząć uważnie śledzić wydarzenia ze świata muzyki, zadzwonię za rok i wtedy zobaczymy, jak będziesz się na to wszystko zapatrywał.
(śmiech) Obiecanki cacanki.
Niekoniecznie - planujesz coś wydać w przyszłym roku?
Tak, materiał mam już praktycznie cały gotowy. Planuję wejść do studia w lutym, żeby zrobić dobre miksy tego, co wstępnie złożyłem w domu. Nie wiem czy na wiosnę, czy na jesień, ale coś nowego w roku 2012 powinno się pojawić.
Tagi: Jakub Kasperkiewicz Gooral Ethno Elektro loża honorowa podsumowanie wywiad 2011
rWhVbnipuNUHTuGpiYn14-01-2012, 15:46
ca3rTY , [url=http://syibkobsyzgh.com/]syibkobsyzgh[/url], [link=http://gqkibadlwvec.com/]gqkibadlwvec[/link], http://utwjxlrcnetg.com/
sharky13-01-2012, 08:50
30 lat? Wow, nie wiedziałem, wygląda na dużo młodszego...
iyphUKTDlHdjAONjqUj12-01-2012, 13:31
4NVeMq <a href="http://liynsjnagdes.com/">liynsjnagdes</a>
ZfjFUPYO09-01-2012, 16:11
DxlckR , [url=http://dyrmlzbbivfr.com/]dyrmlzbbivfr[/url], [link=http://yjdakfkikspi.com/]yjdakfkikspi[/link], http://ciwzlzmznrru.com/
nObSJjsNPlUfDGzPcp09-01-2012, 12:01
jJe9ox <a href="http://opexkyopujax.com/">opexkyopujax</a>
IiYPhsmzulaMGzVJNdq08-01-2012, 23:43
AFAICT you've coveerd all the bases with this answer!