O istnieniu zespołu Niwea dowiedziałem się wczoraj. Akurat siedząc przy miniaturowym stoliku jednej z setek paryskich kawiarenek, przegryzając kawę francuskim rogalikiem, kontemplując magię miasta przyszło mi wysłuchać Panów Wojtka Bąkowskiego i Dawida Szczęsnego. Po pierwszych taktach "Miłego młodego człowieka" musiałem czym prędzej umknąć do pokoju, bo zupełne niedopasowanie klimatu Paryża i tego typu muzyki był nie do zniesienia. Po zamknięciu wszystkich drzwi i zasłonięciu wszystkich okien jestem gotowy. Jestem gotowy, żeby Niweę polecać i zachwycać.

Zacznijmy od tego, że koncert, który zagrają 25. kwietnia w "Firleju" nie jest dla ludzi ceniących formę, gdyż Niwea z formy wychodzi dość zauważalnie. Swoją zjawiskowość zawdzięcza głównie Wojtkowi, który znany jest nawet po drugiej stronie oceanu jako artysta i audioperformancer przekraczający ustalone granice w dojrzały sposób. Tworzone teksty opiera o luźne skojarzenie, grę słowem, lekki wulgar, zubożenie języka i stawianie odbiorcy w sytuacji zupełnie bez wyjścia.
Bardzo subiektywnie, twórczość Wojtka kojarzy mi się z poezją Nowej Fali w Polsce w latach siedemdziesiątych i ruchem Dada. Fizyczność, odzieranie z ciała, zdarcie z siebie więzów, ale też wynoszenie na szczyty poezji, która tak naprawdę nie mówi ani trochę klasycznie, wzniośle. Jest wręcz szorstka i absurdalna i wzbudzająca znaną od lat dyskusję - "Co można uznać za sztukę?". Nie zmienia to jednak faktu, że te kilka wersów ma niesamowitą magię i warto poświęcić temu artyście więcej uwagi.
Niwea to jednak nie tylko kontrowersyjne teksty. Strona muzyczna w połączeniu z wokalem przypomina nieco Fisza, nieco Cool Kids of Death, ale trzeba przyznać, że większa część to po prostu Niwea. Sami sobie wytyczają styl, niewątpliwie z sukcesem. Brzmienie to zasługa Dawida. Udało mu się stworzyć wystarczająco wygodną przestrzeń dla monologów Wojtka, żeby powstał naturalny, tajemniczy i jednocześnie zimny, odrzucający efekt.
Nie pozostaje mi nic innego jak mieć nadzieję, że większość ludzi czytających tą zapowiedź zobaczę na miejscu. Warto poznawać nowe i niezależne. W "Frleju" można będzie się przekonać na własne uszy czy nawet zdefiniować na nowo, co znaczą te pojęcia. Zapraszam wszystkich na nowe i niespotykane.
Niwea, 25. kwietnia 2010, Firlej
start: 20:00
bilety: 20 zł.
Tagi: news zapowiedź koncert sylwetka Niwea Firlej Wojciech Bąkowski Dawid Szczęsny