Kilka lat temu, na jednym ze spotkań autorskich, Paweł Huelle ubolewał nad tym, że zanika w dzisiejszych czasach potrzeba snucia opowieści, wymyślania historii. Ludzie zaniechali tej pięknej starożytnej tradycji, uśpili wyobraźnię i zatopili się w codzienności. By odświeżyć stare gawędziarskie zwyczaje, gdański prozaik założył nieformalny klub miłośników opowieści.

Spotykali się w kawiarni i opowiadali najróżniejsze historie. O czym? Nie wiem, nigdy nie uczestniczyłam w takim spotkaniu. Jestem pewna natomiast jednego, gdyby Joanna Bator zasiadła przy klubowym stoliku opowiadaczy, porwałaby słuchaczy zapewne na długi czas. Jej niesamowita zdolność do snucia barwnych historii po raz kolejny ujrzała światło dzienne, a to za sprawą „Chmurdalii” – najnowszej powieści pisarki.
„Chmurdalia” to kontynuacja znakomitej „Piaskowej Góry”. Bator ponownie zabiera nas do świata, w którym mit miesza się z rzeczywistością. Pojawiają się postacie z pierwszej części powieści, ale są również nowi bohaterowie, którzy przyszli ze swoimi legendami, a wszystkie historie spaja, pojawiający się w tle autentyczny nocnik Napoleona.
W przypadku kontynuacji jakiejkolwiek powieści na język natarczywie ciśnie się pytanie: czy jest możliwe pełne zrozumienie drugiej części bez znajomości pierwszej? Wprawdzie „Chmurdalia” może stanowić autonomiczną całość, ale o ile ciekawsze jest śledzenie losów bohaterów, których już znamy? Widzimy ich przemianę, która dokonuje się wraz ze zmianą realiów, rozumiemy ich zachowania, znamy ich motywacje i taka wiedza daje nam pełniejszy obraz. Wątki jednak są już całkiem nowe. Tym razem główna problematyka powieści opiera się na przywiązaniu człowieka do przeszłości, na potrzebie mitologizacji, która jest wpisana w ludzką naturę. Owszem, autorka nadal przygląda się relacjom międzyludzkim i tak jak w „Piaskowej Górze” analizowała więzi matki i córki, tak w „Chmurdalii” skupia się na relacjach –nazwijmy to- przyjacielskich.
Powieść zaczyna się od wypadku. Dominika Chmura, dziewiętnastoletnia córka Jadzi Chmury, w stanie śpiączki ląduje w monachijskim szpitalu. Tam pod opieką Sary – afrykańskiej pielęgniarki - szybko dochodzi do siebie. Dziewczyna odzyskuje siły , ale nie spokój ducha. Zaprzyjaźnia się z Sarą i razem zaczynają swoją podróż w czasie i przestrzeni.
Dla Dominiki jest to wędrówka wewnątrz siebie, w której bohaterka próbuje na nowo odbudować swoją tożsamość. Już jako dziecko uparcie rozgrzebywała rodzinne historie, by poznać swe korzenie. To osobowość nomadyczna, nie potrafi dłużej zagrzać miejsca. Podróżuje zatem, poznaje coraz to ciekawsze osoby, które chętnie dzielą się z nią swoimi historiami, a Dominika chowa te gawędy w swej pamięci, by przekazać je dalej. Opowieści wymagają ludzkiej dbałości jak paprocie, trzeba je karmić, zapewnić im światło, przekonuje nas Eulalia Barron- urocza staruszka, Żydówka z Krakowa, u której Dominika Chmura pracowała, będąc w Nowym Jorku.
A opowieści w „Chmurdalii” wiele. Są to przede wszystkim historie kobiet – Grażynki Rozpuch, która poślubiła Niemca i wyrwała się z Piaskowej Góry; wspomnianej już wcześniej Sary Jackson, której praprababka była słynną Hotentocką Wenus, wystawianą w XIX wieku jako ewolucyjna ciekawostka w Londynie i w Paryżu; Ciotek Herbatek, które zamieniły się w syreny, czy też przywołanej już Eulalii Barron. Każdą z tych kobiet charakteryzuje zamiłowanie do mitologizacji, tworzenia legend. Dla nich przeszłość (zwłaszcza dla Eulalii) jest bezpieczną enklawą, w której mogą się skryć. Bator na przykładzie tych kobiet zwraca uwagę na jedną z najbardziej charakterystycznych cech człowieka – na potrzebę zachowania ciągłości, potrzebę posiadania własnej historii, ponieważ losy przodków często są przypisem do naszych własnych historii. Stąd też u bohaterek skłonność do mitomanii, każdy bowiem wie, że istotą mitu jest przełożenie na język ludzkiego doświadczenia rzeczy, których nie potrafimy zrozumieć.
Podróże Dominiki stają się również pretekstem do ukazania polskiej mentalności. Bator z reporterską wnikliwością przedstawia nam osobowe typy – Polki, które wyemigrowały z kraju za chlebem. Mamy tu zatem panią Hanię i panią Stenię, które „zapudlają” wszystko, co im w ręce wpadnie. Każda z nich ma inne powody do „chomikowania”. Pani Stenia prezentuje typ kobiety, która wyjechała za granicę, a jak się dorobi, to ściągnie do siebie rodzinę, Pani Hania natomiast chce sobie w ten sposób zapewnić start, jak wróci do Polski, bo przecież nie przyjedzie bez niczego.
Postaci męskich również nie brakuje. Mamy tu i Tadeusza Kruka- fryzjera, w którym budzą się niepokojące instynkty, podobnie bowiem jak bohater „Pachnidła” Süskinda, Tadzio ma wyostrzony węch, ale on nie wyczuwa zwykłych zapachów, on czuje zapach ludzkiego przerażenia, którym się upaja. Jest też fotograf Ludek Borowic, który bał się robić zdjęcia, ponieważ potrafił z nich odczytać komu grozi w najbliższym czasie śmierć. Jest i Icek Kac- Żyd, który miał wprawę w traceniu tego, co kochał.
Postaci i wątków jest wiele i nie sposób tu wszystkich przytoczyć. Joanna Bator po raz kolejny udowodniła nam, że jej inwencja twórcza nie zna granic. „Chmurdalia” jest niczym potężna szkatuła z prozatorskimi perełkami. Pisana z epickim rozmachem, charakteryzująca się językową maestrią. Ale czymże jest tytułowa „Chmurdalia”? To swoista arkadia, kraina wymyślona przez Dominikę i jej przyjaciółkę. Gdzie się ona znajduję? Za chmurami, gdzieś w siódmym niebie - każdy z nas może jej poszukać, powęszyć, co srebrnego dzieje się w chmur dali?
Joanna Bator, Chmurdalia, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.
Tagi: Joanna Bator Chmurlandia Piaskowa Góra powieść W.A.B.