Emocjonalne porno, erotyczna prowokacja… - nie wierzcie w te przekłamane etykietki. Kolejny film Johna Camerona Mitchella obala starannie pielęgnowane tabu. Chociaż rewolucję seksualną mamy już za sobą, okazuje się, że uprawianie miłości na ekranie nieustannie wzbudza ożywione reakcje. Ale bez obaw, to nie męskie przyrodzenie, ani kobieca wagina będą najczęściej eksponowane w filmie „Shortbus”.

Kluczowymi bohaterami są nowojorczycy starający się zweryfikować swoją obyczajowość w czasach po 11 września. Samoistnie nasuwa się pytanie, czy widownia dojrzała do tego wywrotowego obrazu. Z otwartością i bez uprzedzeń spróbujmy spenetrować intymne zaułki, którymi podąża reżyser.
Materiał do dyskusji o filmowym erotyzmie dostarczyć już zdążyli Michael Winterbottom czy Catherine Breillat. Kreacja Mitchella odcina się od dotychczasowego instrumentalnego traktowania seksu na ekranie. Owszem, bez zbędnych kołderek, koronkowych majteczek oraz innych zasłonek alkowy, mamy okazję oglądać intymną cielesność w wydaniu bez retuszu – pary homoseksualne i hetero, seks zbiorowy, lub w pojedynkę… W mniemaniu twórcy, miłosne igraszki powinny być traktowane jako nieodzowne składowe osobowości, nie zaś, jako oznaka zepsucia moralnego. Celuloidowa opowieść pokazuje, że erotyzm może być słodki i hedonistyczny.
Już na rozgrzewkę otrzymujemy seksualne manewry z potrójnym wykrzyknikiem. Kamera zagląda do trzech apartamentów. W jednym golutki James (strapiony Paul Dawson) ćwiczy jogę. Szybko okazuje się, że fikuśne pozycje mają go doprowadzić do ejakulacji. Idziemy dalej… W innym mieszkaniu rozgrywa się swoiste sado-maso - oto bezlitosna domina biczuje swojego niewolnika. Ofiara zdaje się nie narzekać. W ostatnim lokum, Sofia (Sook-Yin Lee) przerabia ze swoim kochasiem wszystkie możliwe kombinacje łóżkowe. Niezależnie od płci, wieku, czy koloru skóry protagoniści przedstawieni zostają przez pryzmat swoich erotycznych doznań – odważnie Panie Mitchell!
Paradoksalnie, społeczeństwo, w którym seks funkcjonuje jako naczelna dźwignia handlu, wiele jednostek tłumi swoje intymne potrzebny, ukrywa swoją tożsamość płciową. Wraz z rozwojem akcji, dowiadujemy się, że uprawianie miłości staje się dla naszych nowojorczyków czymś więcej, niż chwilą rozkoszy. Nieprzypadkowo, pokrętne losy czołowych postaci krzyżują się w „Shortbus”. Ta współczesna wersja utopii to miejsce szczególne w brooklyńskim okręgu - pozbawione plastyku, nienawiści oraz lęku. W tej seksualno-artystycznej wylęgarni zduszone żądze wychodzą na jaw. Z jednej strony awangardowa bohema, z drugiej, piaskownica dla ekscentryków. Częstują tam popcornem przyprawionym haszyszem, a prezerwatywy rozdają jak ulotki. Do tej osobliwej kryjówki zagląda były burmistrz Nowego Yorku, a także drag queen, Justin Bond. Seksuolożka Sofia, która trafia do wspomnianego lokalu wskutek niemożności przeżycia orgazmu, bardzo niepewnie smakuje innego życia. W brooklyńskim klubie zaprzyjaźnia się z pokręconą Severin (Lindsay Beamish). Wkrótce, do awangardowej bohemy dołącza również mąż Sofii, Rob (Raphael Barker). W międzyczasie, kobieta wdaje się w intensywne dysputy z Severin. Bezpretensjonalna rozmówczyni działa jak środek rozluźniająco-odurzający. Kobiety zbliżają się do siebie…. Przyjaźń czy kochanie, oto jest pytanie! Bywalcy artystyczno - seksualnej wylęgarni to, pozornie, typowi nowojorczycy, a jednak coś ich wyróżnia na tle „miasta, które nigdy nie śpi”
Severin to prostytutka, która komunikuje się ze swoimi klientami za pomocą bicza. Pręgi na psychice dokuczają jej coraz mocniej. Z kolei, miłośnik specyficznej jogi, James i jego partner, Jamie (PJ DeBoyz), rozważają zaproszenie do swojego tandemu nowego czarusia. Takim sposobem, gejowski duet zaprzyjaźnia się z Cethem (Jay Brannan), młodym, obiecującym piosenkarzem. Miłosnym harcom nie ma końca – ku uciesze obsesyjnego podglądacza, Caleba (Peter Stickles), który śledzi podrygi trójkącika. Co więcej, natrętny wojerysta obawia się, że Ceth może doprowadzić do rozpadu związku Jamesa i Jamiego. Do czego zdolny jest Caleb ..? Przekonajcie się sami. Finałowa scena dostarcza zaskakujących zwrotów akcji. To końcówka najwyraźniej sugeruje, że seks może zmysłowo obnażać ludzką wrażliwość oraz prowadzić do emocjonalnego i duchowego wyzwolenia. Z pewnością idealistycznie, trochę naiwnie, ale, przede wszystkim, głęboko poruszające.
Epizodyczna fabuła nie płynie łagodnym strumieniem, a chropowata estetyka nie napawa spokojem. Jednak, okazuje się, że nowe, terapeutyczne oblicze erotycznej strony życia przynosi optymizm. Pozorny ekshibicjonizm obrazu ma podłoże o wiele głębsze, niż epatowanie golizną. Obyczajowść Nowego Yorku została sportretowana w przerysowanym zwierciadle. Kamery co pewien czas zerka na z góry „Wielkie Jabłko”, które wygląda niczym cyfrowy komiks. Seksualna oda opakowana szczerością i zaskakującym humorem…
Shortbus, reż. J.C. Mitchell, dystr. Tangariro Releasing, 2006.
„Shortbus” zobaczyć będzie można na specjalnym pokazie 17 września o 20.00 w kinie „Warszawa – sala NOT”.
Tagi: John Cameron Mitchell kino Warszawa Ewelina Burda Odra-Film