G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

O pewnym ładnym pudełku

Autor: Monika Kamińska, dodano: 10-02-2010, 13:59

Czy "Metro", które rozsławiło polski teatr muzyczny za granicą to wciąż to samo "Metro"?

O pewnym ładnym pudełku

 

Wybierając się na Metro, byłam pełna entuzjazmu. Cieszyłam się, że w trakcie sesji będę mogła na chwilę oderwać się od wkuwania i zrelaksować się. Jednak po opuszczeniu Hali Stulecia poczułam się strasznie rozczarowana. Liczyłam na masę przeżyć przez duże P. A miałam do czynienia jedynie z dobrą rozrywką i miłymi memu uchu piosenkami. Problem w tym, że tego samego mogłabym doświadczyć w domu, odtwarzając wybrane utwory na Winampie.


Proszę nie zrozumieć mnie źle, "Metro" totalną porażką nie jest. A Natasza Urbańska ma naprawdę ładny głos. Powiedziano już o niej tyle złego, ile chyba można, ale talentu odmówić jej nie sposób, bo dziewczyna po prostu dobrze śpiewa. Nie jest co prawda Kasią Groniec, która moim zdaniem najlepiej sprawdziła się w roli Anki. To właśnie w jej wykonaniu Szyba staje się opowieścią, a nie popisem wokalnym. Groniec udowodniła, że aby przekazać emocje wcale nie trzeba krzyczeć. Wykonanie Urbańskiej jest co prawda efektowniejsze, ale łatwiejsze i banalniejsze.


Musicale to nie sama muzyka, musicale to także teatr. Tu liczy się również gra aktorska, budząca wiele zastrzeżeń. Postacie, występujące w "Metrze", wydają się być różnymi odcienia tego samego koloru. Mieszają się ze sobą, są płaskie i bezbarwne. Czy ktoś z oglądających zapamiętał ich imiona? Wątpię. Nie jest to jednak wina aktorów, a słabego scenariusza. Partie mówione "Metra" pachną tzw. papierem, są niedopracowane i poza paroma wyjątkami sztuczne. Historia, którą oglądamy na scenie, jest co prawda całkiem niezła.

Młoda dziewczyna - Anka, próbuje odnaleźć swoje miejsce w zaistniałej rzeczywistości. Ucieka z domu w poszukiwaniu własnych marzeń. Wraz z grupą podobnych sobie młodych ludzi w podziemiach metra zakłada się więc coś na miarę niezależnej grupy artystycznej. Na ich czele stanie Janek – muzyk, idealista, który do tej pory na życie zarabiał grając na gitarze. Pomysł ładny i zgrabny, wystarczyłoby go dobrze opowiedzieć. Niestety, młodzi zbuntowani, którzy mogliby tworzyć coś a'la francuska bohema, przyciągać swoją awangardowością i niestandardowością, żyć na opak, być faktyczną mieszanką pomysłów i charakterów, wieżę Babel stworzyli jedynie w piosence.


Oświetlenie jest czasami dobrze przemyślane, czasami stanowi tylko tani chwyt. Ciekawy efekt można zauważyć np. wtedy, gdy bohaterowie niczym w wodzie wynurzają się i nurkują w snopach czerwonych lub niebieskich promieni. Ale oświetlanie publiczności migoczącymi światełkami nie służy raczej niczemu. Podobnie jest też z choreografią. Gdzie podziały się musicale, w których ruch sceniczny stanowił nowy język wyrazu dla gestów używanych w codziennym życiu? Oglądając pierwsze minuty „West Side Story” wyraźnie widać, że taniec bohaterów jest walką. Ich ruchy są drapieżne, a pstrykanie palcami tylko zwiększa napięcie - jest jak głośne tykanie zegarka, które nieustannie przypomina, że zaraz coś się wydarzy. W „Metrze” widać, że oglądamy dobrych tancerzy i tancerki, których ciała są niczym sprężyny, można z nimi zrobić prawie wszystko. Co z tego, jeśli taniec nijak ma się do tego, co w danym momencie dzieje się na scenie.

„Metro” miało być najlepszym polskim spektaklem. Zobaczyłam tylko ładne widowisko, o którym zapomina się następnego dnia. Może moje rozczarowanie byłoby mniejsze, gdybym nie miała aż tak wielkich oczekiwań w stosunku do tej produkcji. Tytuł musicalu, który rozsławił Polskę za granicą  do czegoś zobowiązuje. Pragnę zagadki, łamigłówki, kostki Rubika, którą można układać za każdym razem w innym sposób, przemyślanej opowieści, dopracowanej, która uparcie i natrętnie będzie chodziła krok w krok za mną, nie dając o sobie zapomnieć. Chcę czegoś więcej niż ładnie opakowanego pudełka. Niech będzie odpychające, ale niech zachwyca swoją zawartością.

Reżyseria: Janusz Józefowicz, Występują: Monika Ambroziak, Ivan Belkov, Pavel Belkov, Artur Chamski, Marian Czajka, Magdalena Depczyk, Rafał Drozd, Dominika Gajduk, Joanna Gołębiowska, Jerzy Grzechnik, Natalia Hołówko, Jarosław Janikowski, Andrzej Kociałkowski, Dariusz Kordek, Karolina Królikowska, Natalia Krakowiak, Martyna Kubiak, Andrzej Kubicki, Natalia Kujawa, Jakub Kurkowski, Olga Labukina, Zofia Nowakowska, Paweł Orłowski, Aleksandra Popławska, Elżbieta Portka - Krebs, Maciej Robakiewicz, Krzysztof Rymszewicz, Natalia Srokocz, Paweł Suski, Maria Tybuszenko, Maria Tyszkiewicz, Natasza Urbańska, Michał Zawadka, Aleksandra Zawadzka, premiera 30 stycznia 1991, Teatr Dramatyczny w Warszawie.

źródło fotografii: www.metrowewroclawiu.org

Tagi: metro we wrocławiu janusz józefowicz natasza urbańska buffo wrocław hala stulecia katarzyna groniec Teatr G-punkt.pl Kamińska



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/miasto_inspiruje_i_przeszkadza/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator