Różnica między literaturą a dziennikarstwem polega na tym, że dziennikarstwo jest nieczytelne, a literatury nikt nie czyta – rzekł niegdyś kąśliwie, niemniej jednak trafnie, Oscar Wilde. Są takie różnice, które łączą. A łączą wtedy, gdy między sprzecznymi z pozoru zjawiskami zachodzi niewątpliwy związek. Dziennikarstwo bez literatury – jako źródła informacji i inspiracji – istnieć nie może. Natomiast literatura bez dziennikarstwa – wręcz przeciwnie, ale to temat na inny artykuł.

Ryszard Kapuściński przed każdą ze swych reporterskich podróży gruntownie się do wyprawy przygotowywał. Duchowo – to raz. Merytorycznie – to dwa. I kontekstualnie – trzy. Przez kontekst rozumiem w tym wypadku uzupełnianie braków w wiedzy. Poprzez odpowiednią lekturę. Bo Kapuściński przed każdą wyprawą czytał dziesiątki książek, które miały pomóc mu zgłębić specyfikę danego kraju – jego tradycję, historię, mentalność mieszkańców. Wielokrotnie podkreślał też, że nie byłby w stanie napisać dobrego reportażu bez zdobycia odpowiedniego zaplecza warsztatowego. A takie zaplecze miała mu zapewnić lektura dzieł najwybitniejszych polskich twórców. Klasyków. Z Mickiewiczem na czele.
Literatura piękna, choć z założenia fikcyjna, jest z dziennikarstwem (nie tylko reportażowym) nierozerwalnie związana. Panująca powszechnie oklepana formułka: „kto nie czyta – ten nie pisze, kto nie pisze – ten nie jest dziennikarzem” może się wydać krzywdząca dla segmentu radiowego i telewizyjnego. Ale nie do końca. Studentom dziennikarstwa wbija się bowiem do głów, że każdy, kto wykonuje ten zawód (bez względu na dziedzinę), powinien posługiwać się poprawną polszczyzną i słowem pisanym. Ja się z tym zgadzam – choć fanką czysto teoretycznego uświadamiania adeptów dziennikarstwa nie jestem.
Wracamy tym samym do punktu wyjścia. Bo skoro Kapuściński, mistrz reportażu uznawany przez rzesze dziennikarzy za autorytet, źródła polszczyzny szukał u Mickiewicza i jemu podobnych, to dochodzimy do wniosku, że literatura jest dla dziennikarza tak samo przydatnym źródłem informacji i inspiracji, co archiwa czy materiały rzeczników prasowych. Książki wzbogacają słownictwo, pozwalają zyskać szerszy pogląd na dany temat, umożliwiają swobodne łączenie analogicznych wątków lub paradoksalne zestawianie motywów z założenia sprzecznych. Literacki rozmach, błyskotliwość, a nawet (w granicach normy) wirtuozeria słowna to czynniki kluczowe dla warsztatu dziennikarza prasowego. Nie bez powodu za wybitnych felietonistów czy eseistów uchodzą pisarze (Umberto Eco, Stefan Kisielewski, Stanisław Lem) i poeci (Czesław Miłosz, Zbigniew Herbert).
Literaturę piękną uznać można nie tylko za „warsztatowy wspomagacz”, ale także za źródło inspiracji dziennikarskiej. I chyba najbardziej adekwatna do tego kontekstu jest twórczość Barbary Wachowicz – pisarki, a poniekąd i reporterki, podążającej śladem postaci, które na trwale wpisały się w poczet „Wielkich Wybitnych”. W tym pisarzy. Jej „Malwy na lewadach”, choć ciężkie w odbiorze ze względu na mnogość wątków i spektakularne zmiany perspektyw czasowych, są dobrym przykładem wpływu literackiej tradycji na pracę dziennikarza.
Wachowicz podczas swoich reporterskich wędrówek odtwarza biografie znanych Polaków i twórców zagranicznych. Ich dorobek jest tu elementem kluczowym, służącym autorce za formę wzbogacenia i uzupełnienia faktograficznej warstwy reportażu. Podróżując po Szkocji śladem Szekspira, odwiedza Wachowicz rodzinne miasto dramaturga (Stratford) i pisze: Ulicami sunie rozgrzany tłum, unoszący w zadowoleniu ze sklepów herbatę à la Szekspir, bikini à la Szekspir, fajki à la Szekspir. (…) Nie ma Puka. Głogów. Ofelii. Jest Shakespeare Birthplace Trust. Również wędrówkę po przymorskim hrabstwie Perthshire ukazuje przez pryzmat dramatu Szekspira: Płomienie z kominków znaczą niebo, liliowe smugi wrzosowisk pola. <Cześć ci, Makbecie! Cześć ci, tanie Glamis!> – już pewnie gdzieś tutaj pozdrawiała złowieszczo pierwsza czarownica. Literackie postaci ożywają na łamach reporterskich opowieści Barbary Wachowicz i hasają rączo w bliskim sąsiedztwie dat, nazwisk i źródeł archiwalnych.
Strona: 1 z 2 | Następna »
Tagi: reportaż literatura dziennikarstwo Mariusz Szczygieł Gottland Barbara Wachowicz Malwy na lewadach