G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

poleca

O różnicach, które łączą

Autor: Katarzyna Frukacz, dodano: 04-01-2010, 23:47

Że literaturę piękną traktuje autorka jako formę inspiracji, może się czytelnik przekonać, sięgając po reportaż „Droga do Patusanu”. Biografię Józefa Korzeniowskiego rozpoczyna Wachowicz cytatami z niedokończonej powieści „Siostry”, zbioru opowiadań „Młodość” i fragmentu listu z Pent Farm. Trzy pejzaże Conrada. Trzy pory życia. – podsumowuje. Z kolei reportaż o podróży po Norwegii śladem Sigrid Undset dedykuje bohaterce jej najsłynniejszego dzieła – tytułowej Krystynie, córce Lavransa. W zbiorze pojawiają się także literackie wcielenia Lucy Maud Montgomery, Heleny Mniszkówny, Adama Mickiewicza, Jana Kasprowicza, Władysława Reymonta i wielu innych. Przykłady można mnożyć, jako że „Malwy na lewadach” do zbiorów-chucherek się definitywnie nie zaliczają (czyt.: 555 stron upstrzonych czcionką zgoła marną + zdjęcia).

Oczywiście lektura literatury pięknej niekoniecznie musi być przesłanką dla konkretnych publikacji dziennikarskich. Może równie dobrze wynikać z indywidualnych zainteresowań dziennikarza i motywować do dalszego zgłębiania danego tematu. Taki Szczygieł dla przykładu. Znany powszechnie ze swej „czechofilii”, czytuje prozę m.in. Oty Pavla czy Ludvika Vaculika. W „Gottlandzie” pisze o czeskich pisarzach-ofiarach komunistycznego reżimu: Janie Procházce i Eduardzie Kirchbergerze vel Karelu Fabianie. Na swoim blogu natomiast opisuje tragikomiczną sytuację z francuskiej księgarni w Lille, w której zgromadzona młodzież zamiast książek czytała komiksy. Uważam, że oto jest wyzwanie - ci młodzi ludzie, z których żaden nie miał normalnej książki w ręku - oni są "inną Europą", która nadchodzi. – komentuje. Na tym samym blogu przyznaje także: Robi na mnie wrażenie, jeśli ktoś czyta książki, co nie jest dziś tak oczywiste. Faktycznie – nie jest.

Wracając do pseudoteoretycznego bajdurzenia o literaturze w kontekście dziennikarskich źródeł informacji, podkreślę raz jeszcze: tak – literatura może być informacją. Jeżeli się ją odpowiednio czyta. Powrócę do Mariusza Szczygła i jego niezawodnego „Gottlandu” (ostatnio zauważyłam, że jest to pozycja absolutnie uniwersalna, jeśli chodzi o rozpatrywanie literackich aspektów dziennikarstwa/reportażu – można ją podpiąć w zasadzie pod każdy kontekst. Chyba że wynika to wyłącznie z moich prywatnych preferencji czytelniczych). Opisując w jednym z reportaży „kubistyczną osobowość” Eduarda Kirchbergera vel Karela Fabiana, Szczygieł posiłkuje się odpowiednimi cytatami z wybranych utworów pisarza. Na ich przykładzie pokazuje niebezpieczną ewolucję osobowości człowieka lawirującego między zmieniającymi się koniunkturalnie reżimami politycznymi w Czechosłowacji. Lektura dostarcza więc reporterowi konkretnych informacji o charakterze i mentalności opisywanego bohatera, który naprawdę istniał i naprawdę tworzył. Także siebie samego.

Dziennikarz również, w pewnym sensie, tworzy – kreuje obraz rzeczywistości, który dociera do wybranego kręgu odbiorców. Mówimy, rzecz jasna, o kreacji na bazie faktów. Jednak dokumentarny akt twórczy pozostaje aktem twórczym, mimo faktograficznych wymogów zawodu. I chyba właśnie w tym tkwi istota związku literatury i dziennikarstwa. Przyczyna literackich inspiracji dostrzegalnych w reportażach czy artykułach prasowych. I uzasadnienie informatywnego charakteru dziennikarskiej lektury. Literatura i dziennikarstwo, choć tak różne, mają jakiś czynnik wspólny.

Bo są takie różnice, które łączą.

 

Źródło ilustracji: www.olgierd.bblog.pl

« Poprzednia | Strona: 2 z 2

Tagi: reportaż literatura dziennikarstwo Mariusz Szczygieł Gottland Barbara Wachowicz Malwy na lewadach



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator