G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

Odgrzewane danie? Mniam!

Autor: Magdalena Wołowicz, dodano: 25-05-2010, 18:21

Kiedy widzimy w telewizji cierpienie, wolimy przymknąć oczy, odruchowo wypieramy ze świadomości fakty, które mówią o ludzkim okrucieństwie – to naturalny odruch – ucieczka przed przerastającym nas bólem - udawanie, że go nie ma. Wojciech Tochman nie potrafi udawać, jego reportaże są niczym soczewka skupiająca wszelkie zło otaczającej nas rzeczywistości.

 

 

Bóg zapłać

W 2000 roku ukazał się pierwszy zbiór reportaży Wojciecha Tochmana pt. „Schodów się nie pali”. Książka od razu zdobyła uznanie - sam Ryszard Kapuściński rekomendował krakowskiego reportera jako nie tylko świetnego dziennikarza, ale i utalentowanego pisarza. W 2007 roku Tochman wydał kolejny zbiór pt. „Wściekły pies”. W jednym z wywiadów reporter wyjaśniał, że książka powstała z wściekłości na ludzką głupotę, która jest zazwyczaj jedną z głównych przyczyn cierpienia.

Niedawno wydawnictwo Czarne postanowiło wydać małą antologię tekstów autora „Córeńki” – efektem tego jest „Bóg zapłać” – zbiór 13 tekstów wybranych z wspomnianych wyżej książek, nie wliczając w to premierowego reportażu tytułowego.

Ale po co wydawać znane już wcześniej teksty w nowym układzie? „Schodów się nie pali” i „Wściekły pies” to wprawdzie zbiory reportaży, ale tworzące autonomiczne i koherentne całości. Okazuje się jednak, że podane czytelnikowi kilka lat później w zmienionym kontekście, zyskują nową wymowę, ale przede wszystkim stanowią swoistą wizytówkę talentu reporterskiego i pisarskiego Tochmana.

Tym, co łączy opowieści zebrane w „Bóg zapłać” to ludzkie tragedie, które często są efektem zaściankowego myślenia, głupoty, nietolerancji i zawiści. Poznajemy zatem historię Aliny P. („Atmosfera miłości”), która w dzieciństwie była molestowana przez księdza, a gdy odważyła się powiedzieć o tym głośno, spotkało ją potępienie ze strony wiejskiej społeczności. Jak bowiem można oczerniać księdza, który jest przecież dla niektórych niczym sam Pan Bóg? W tomie znajduje się również historia kobiety chorej psychicznie, wychowującej pięcioro dzieci u boku agresywnego męża, który ma chore wyobrażenie wiary. („Bóg zapłać’). Jest tu także opisana tragedia białostockich maturzystów, jadących na Jasną Górę. Ich autobus zderzył się z tirem. Spłonęło trzynaście osób („ Mojżeszowy krzak”, „Amen”). Bezsensowna śmierć, a przecież Pan Bóg na pewno miał jakiś plan. Tochman w tych reportażach przygląda się polskiej religijności, oddaje głos swoim bohaterom, pozwalając czytelnikowi na wyciągnięcie wniosków. Ale to tylko pozory, autor „Jakbyś kamień jadła” jest bowiem świetnym pisarzem, świadomie operującym formalnymi narzędziami. Wypowiedzi bohaterów, obrazy są zestawione ze sobą w taki sposób, że nie mamy cienia wątpliwości po czyjej stanąć stronie. To literatura pisana emocjami i emocje wywołująca. Tochman nie koloryzuje, nie usprawiedliwia, nie komentuje. Przedstawia jedynie fakty, często budując fabułę w oparciu o jakiś szczegół (w reportażu „Amen” jest to kość udowa, która została wykopana rok po tragedii białostockiej pielgrzymki). Bo Tochman to detalista, wnikliwy obserwator.

Wśród bohaterów „Bóg zapłać” znajdziemy zarówno nazwiska osób znanych: Wandy Rutkowskiej („Siedem razy siedem”) – polskiej himalaistki, która zginęła podczas jednej z wypraw; Tomasza Beksińskiego („Leży we mnie martwy anioł”) – dziennikarza muzycznego, który popełnił samobójstwo, jak i zwykłych ludzi, których być może mijamy na ulicy. Dzięki empatii Tochman potrafi wejść do ich domów, by poznać najintymniejsze tajemnice. Przy wyborze swych rozmówców zapewne duże znaczenie miała fundacja ITAKA, którą Tochman założył. Zajmuje się ona poszukiwaniem osób zaginionych, stąd też poznajemy losy Adama („Nieobecność”), który będąc w średnim wieku dowiaduje się, że ma brata bliźniaka i postanawia go odnaleźć, czy też historię rodzeństwa („Bracia i siostry”), które po latach próbuje się odnaleźć. Historie z życia wzięte, ale czające się gdzieś obok. Autor „Wściekłego psa” wydobywa je z cienia. Używa przy tym mocnych barw, głośniejszych dźwięków, by jego głos nie zatonął gdzieś medialnym szumie. „Chcę pisać tak, by czytelnik stracił apetyt. By go zabolało, by poczuł strach, mróz albo smród. Żeby się ubrudził, porzygał albo popłakał z bezradności. Chciałbym, by czytelnik chociaż na chwilę wszedł w skórę bohatera. Żeby zadrżał i pomyślał: i mnie się to może przydarzyć.” – wyznaje autor w jednym z wywiadów. Zamierzenie autorskie zostało osiągnięte. Czytając niektóre z tych reportaży rzeczywiście możemy stracić apetyt, bo te teksty jątrzą, uwierają, ale fakty są jednoznaczne- ludzie ludziom zgotowali ten los, a Tochman jedynie odważył się ukazać ciemniejszą stronę ludzkiej natury.

Wojciech Tochman, Bóg zapłać, wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010.

 

 

Tagi: Wojciech Tochman reportaż Bóg zapłać wydawnictwo Czarne,recenzja



Skomentuj

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/gTag/cykl-patriotyzm/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator