G punkt | Sięgamy głębiej

Artykuły

poleca

Patriotyzm antypolski

Autor: Magda Szpecht, dodano: 02-12-2011, 14:12

Ach, pozazdrościć prostaczkom, którzy umieją kochać samych siebie i nienawidzić swych wrogów, pozazdrościć patriotom, którzy nigdy nie musieli zwątpić w siebie, bo nigdy nie ponosili najmniejszej winy za nędzę i nieszczęścia swego kraju, bo winni byli naturalnie Francuzi, Rosjanie albo Żydzi, wszystko jedno kto, w każdym razie zawsze kto inny, „wróg”!  Herman Hesse, "Kuracjusz"

 

Juliusz Słowacki, fot. Jan Loyd Zawadzki

Współczesny polski teatr wszystkimi możliwymi środkami próbuje odciąć się od tradycji teatralnej, która w powszechnej świadomości kojarzy się z monumentalnymi realizacjami "Hamleta", "Dziadów", "Kordiana" czy "Antygony". Dawni mistrzowie, wykorzystując teksty klasyczne, omijali cenzurę i komentowali bieżące problemy kraju, polityki oraz społeczeństwa. Rozbiory, zabory, wojny, komunizm… przez te wszystkie lata książę z Elsynoru stał się bardziej polski niż duński, Konrad z artysty zmienił się w nacjonalistę, a córka Edypa została pars pro toto umęczonego narodu polskiego. Kiedy nie starczało już herosów, zawsze można było zrealizować Wesele.

Taka ironia jest wprawdzie dużym uproszczeniem, jednak nie jest przypadkowa. Służy lepszemu zobrazowaniu przemiany, jaka dokonała się podczas ostatnich dziesięcioleci w wizerunku Polski i Polaków. Wraz z tymi zmianami doszło do przewartościowania pojęcia patriotyzmu, który nie ma już racji bytu jako apoteoza polskości. W kontekście epoki ponowoczesnej miłość do ojczyzny zostaje zastąpiona troską o społeczeństwo, a podstawą tej troski jest konstruktywna krytyka. Teatr społecznie zaangażowany porzuca wielkie tematy na rzecz gruntownego rozpoznania mechanizmów wykluczenia, uniwersalnych stanów emocjonalnych czy procesu indywiduacji. Wpływy niemieckiej tradycji teatralnej ostatecznie odesłały wzorce romantyczne do lamusa. Dziś przedstawienia „ku pokrzepieniu serc”, zupełnie jak Fredro w kostiumach, jawiłby się jako historyczna ciekawostka, cepelia, której miejsce jest bardziej w muzeum niż na deskach teatru instytucjonalnego.

Patriotyzm to nie tylko szacunek i miłość do tradycji, lecz również nieubłagana selekcja elementów tej tradycji, obowiązek intelektualnego wysiłku. Wina za fałszywą ocenę przeszłości, za utrwalanie fałszywych moralnie mitów narodowych, za służące megalomanii narodowej przemilczanie ciemnych plam własnej historii jest zapewne mniejsza z moralnego punktu widzenia niż wyrządzanie zła bliźnim, lecz przecież jest źródłem dzisiejszego zła i zła przyszłego. Jan Józef Lipski

Każde wydarzenie performatywne należy rozpatrywać w kontekście epoki i dylematów jej społeczeństwa. Problemy współczesności są nierozerwalnie związane z kwestią integracji, nie tylko między mniejszościami (religijnymi, seksualnymi, narodowymi etc…) a ogółem obywateli, ale również Polską a Unią Europejską. Przynależność do tej wspólnoty wymaga bowiem przyjęcia propagowanych przez nią idei, których większość sytuuje się w opozycji wobec tradycyjnego patriotyzmu. Unia akcentuje jedność w różnorodności, wielokulturowość i konieczność integracji. Ta zaś wymaga wyzbycia się narodowych uprzedzeń. Gdy rozpoczęły się starania Polski o akces do UE, nasz kraj postrzegany był za granicą jako wyjątkowo patriotyczny. Przez jakiś czas wydawało się nawet, że potrzeba silnej tożsamości narodowej zostaje zepchnięta na dalszy plan wobec pragnienia politycznego, gospodarczego i duchowego zjednoczenia z resztą Europy. Niestety w ostatnim czasie, szczególnie po burzy z 11 listopada, wyraźnie widać renesans nacjonalizmu. Można przypuszczać, że ów proces nie pozostanie bez krytycznego komentarza ze strony świata artystycznego. To „odrodzenie”, tę nagłą eksplozję kompleksów, należy rozumieć jako reakcję obronną przed globalizacją i konsumpcjonizmem, czyli patologiami kapitalizmu, które w zbiorowej świadomości budują obraz Europy zachodniej.

Nasz naród jest jak lawa
Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa
Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi
Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi.
Adam Mickiewicz

Wyrazem współczesnego patriotyzmu w teatrze jest utożsamiany z nurtami lewicowymi współczesny teatr zaangażowany. Co ciekawe, bywa on przez konserwatywne media oceniany jako antypolski. Tego typu oskarżenia zawsze balansują na granicy absurdu, bowiem co może być wyrazem większej troski o kształt dyskursu społecznego niż pogłębiona krytyka? O randze artystycznej takich przedsięwzięć decyduje fakt, że bazują na idei teatru, która porzuca prymat przedstawienia jako spektaklu i reprezentacji świata na rzecz podnoszenia jakości życia społecznego i kulturalnego. Ten święcący wielkie triumfy nurt łączy w sobie dwie XX-wieczne tradycje teatralne: tradycję placówek zaangażowanych w komentowanie i analizowanie problemów społecznych oraz koncepcję teatrów-laboratoriów, których założeniem jest samodoskonalenie, podnoszenie jakości życia indywidualnego i zbiorowego. Mimo czerpania z tradycji niemieckiej, zjawisko to niemal nie znajduje odpowiedników w innych krajach, wyznaczając tym samym nowe kierunki rozwoju myśli i praktyki teatralnej. Teatr zaangażowany społecznie to otwarte laboratorium, w którym spotykają się ze sobą profesjonaliści i amatorzy, twórcy i widzowie, realizatorzy i wykonawcy, artyści i obywatele miasta, którzy sami stają się artystami. Podejmując współpracę z mieszkańcami i zapraszając ich do przedsięwzięć artystycznych, teatry te pełnią funkcję nie tylko prezentacji przedstawień, ale również budowania wspólnotowych więzi wokół doświadczeń wzajemnej wymiany kulturalnej.

Przykłady można by mnożyć, jednak najciekawszym z nich jest bez wątpienia fenomen Teatru im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. Jeszcze kilkanaście lat temu aktywizacja mieszkańców tego regionu wydawała się niemożliwa. Dziś teatr to najważniejszy ośrodek wymiany idei społeczno- kulturalnych. Na przedstawienia Moniki Strzępki i Pawła Demirskiego chodzą wszyscy, niezależnie od zawodu, wieku czy wykształcenia. Po premierach chcą rozmawiać o problemach regionu, dyskutować o polskości i o świecie. Najbardziej rozpoznawalny polski duet teatralny właśnie w Wałbrzychu stworzył swoje najodważniejsze przedstawienia. W niebywałej przestrzeni wolności dokonała się znacząca dekonstrukcja mitów i odarcie historii z fałszu. Mowa tu o wielokrotnie nagradzanych spektaklach, takich jak „Niech żyje wojna!!!” czy „Był sobie Andrzej, Andrzej i Andrzej…” Natomiast tworząc przedstawienie we Wrocławiu, Demirski i Strzępka rozprawili się z polską homofobią i narodową nerwicą natręctw. „Tęczowa Trybuna” brawurowo parodiuje polskie przygotowania do Euro 2012. Twórcy nie zostawili suchej nitki na neoliberalnym społeczeństwie oraz jego władzach. I chociaż można takiemu teatrowi wiele zarzucić, na przykład brak uniwersalności czy realnego wpływu na rzeczywistość, to nie sposób podważyć roli, jaką pełni we współczesnym świecie artystycznym. To właśnie ich działalność jest dla mnie przykładem patriotyzmu w dzisiejszym teatrze, który wobec idei nacjonalistycznych i bogoojczyźnianych musi zachować niezbędny dystans.

Tagi: cykl-patriotyzm Teatr im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu Paweł Demirski Monika Strzępka romantyzm teatr zaangażowany



Skomentuj

razsierpem04-12-2011, 15:09

Patriotyzm jest tak samo ważny jak Bóg i Honor! Bez niego już dawno mówilibyśmy po niemiecku, a Wiara Katolicka zeszłaby do podziemia! Dobrze, że są jeszcze prawdziwi recenzenci teatralni jak Temida Stankiewicz-Podhorecka czy Jacek Wakar, dla których teatr to przede wszystkim Prawda! Wstydź się recenzentką i lepiej idź się pomodlić zanim nie jest za późno!


Newsletter

reklama
http://www.facebook.com/portalGpunkt
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator