Ten kraj, rzecz jasna, nie jest narodem. To słowa Hassana al-Turabiego i to od nich Konrad Piskała zaczyna swoją opowieść o Sudanie. Wojna niszcząca to państwo od ponad pięćdziesięciu lat pochłonęła blisko 2 miliony ofiar, zmuszając do emigracji ponad 4,5 miliona osób. Dziś w czasie trwania kruchego pokoju, Konrad Piskała wędruje z północy na południe Sudanu, z uwagą portretując jego mieszkańców. W efekcie „Sudan. Czas bezdechu” staje się osobliwym albumem wypełnionym gęstwiną ludzkich losów, ukazujących mentalność, temperament i naturę Sudańczyków.

Konrad Piskała buduje swój reportaż z fragmentów podróży. Każdy z nich może stanowić odrębną całość, wszystkie razem tworzą wnikliwy obraz sudańskiej rzeczywistości. To właśnie zwrócenie uwagi na szczegół, przyglądanie się rzeczom na pierwszy rzut oka niezauważalnym otwiera przed czytelnikiem nową perspektywę poznawczą. Te krótkie opowieści zostają skonfrontowane z wiedzą antropologiczną i historyczną począwszy od „Religii Nuerów” Edwarda Evansa-Pricharda po „Orientalizm” Edwarda W. Saida. Autor wplata w to wszystko własne refleksje, które często buduje na zasadzie kontrastu - konfrontując europejski sposób myślenia z mentalnością afrykańską. Zderzenie Europy z Afryką staję się przyczynkiem do filozoficznej zadumy nad postkolonializmem. W rezultacie „Sudan. Czas bezdechu” tworzy system uzupełniających się, wchodzących ze sobą w interakcje obrazów, myśli i obserwacji.
Narracja prowadzona przez reportera jest bardzo sugestywna. Duże znaczenie ma tu rytm języka, który raz biegnie miarowo, raz pędzi, by za chwilę zwolnić i łagodnie popłynąć. Senność pustyni, popołudniowa spiekota, powolność podróży ustępują miejsca gorączce i bieganinie. Konrad Piskała skupia się na kolorach, zwraca uwagę na zapach, kształt, strukturę opisywanych elementów rzeczywistości, w sposób tak wymowny, że materializują się one w umyśle czytelnika tak dokładnie, jakby widział je na własne oczy.
Książkę Piskały wypełniają ludzie. Autor spotyka ich wszędzie. W autobusie, hotelu, na łodzi, w wiosce. Spotyka ich, by rozmawiać o codzienności. Pyta o to, co robią wieczorami, jakie mają marzenia, plany, co stracili, czego oczekują. Czasem jest to rozmowa o muzyce, innym razem o pogodzie. Często w nić pozornie niezobowiązującej pogawędki wkrada się widmo śmierci, obecnej w świadomości Sudańczyków tak długo, że zyskało ten sam status co puszka Coca-Coli.
Autor w swoich reportażach jest stale obecny. Nie stara się jednak stawiać siebie w centrum wydarzeń. Jest raczej obserwatorem, wędrowcem, który nawiązuje przydrożne znajomości. Pytania na pozór błahe, niosą ze sobą kopalnię informacji o poglądach, mentalności, a wreszcie tożsamości jego rozmówców. Piskała odkrywa na nowo Sudan, pokazując czytelnikom jego wielowarstwowość i gęstość.
Esencją tych reportaży jest próba uchwycenia przyczyny podziałów, które nie pozwalają Sudańczykom poznać się nawzajem. Konrad Piskała zastanawia się nad tym, do jakiego świata należy Sudan? Do Arabii czy Czarnej Afryki? Islamu czy chrześcijaństwa? Odpowiedzi na te pytania szuka w zaobserwowanych scenach, usłyszanych historiach. Te pocztówki z podróży sprawnie układa w literacki kolaż, który niejednokrotnie uderza w czytelnika z siłą pustynnego wiatru.
Konrad Piskała, Sudan. Czas bezdechu, wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2010.
Tagi: Sudan,Czes bezdechu Konrad Piskała W.A.B. reportaż postkolonializm